Życzliwi mi powtarzali: nie słuchaj, nie oglądaj, po co się denerwować, jeszcze sobie zaszkodzisz. Widzą, że wszelkie tematy dotyczące ZUS, KRUS i okolic bardzo źle wpływają na moją ogólną kondycję psychiczną.
Ale nie ustrzegli. I oto w telewizji zobaczyłem krótką audycję o nielojalnych obywatelach, którzy zamiast płacić składki ZUS-owi zatrudniają się fikcyjnie za granicą i omijają ten zaszcztny obowiązek.
Zuchy, spryciarze! - pomyślałem dumny z przysłowiowej polskiej przemyślności.
Ale nie minęło pięć minut jak na ekranie pojawił się jakis picuś z ZUSu w krawacie. I ten nadęty goguś zasuwa do mnie mowę, że ci źli ludzie (co to się tam gdzieś zatrudniają) sami będa tego żałować. Bo potem dostaną "głodowe emerytury".
Aaaaa, trzymajcie mnie - ryknąłem. Rodzina z trudem wyrwała mi z rąk odbiornik, z którym już wędrowałem do otwartego okna (trzecie piętro).
No niestety telewizja współczesna ma tę wadę, że nie można takiemu owakiemu od razu odpowiedzieć. Więc pozwolę sobie na respons na tych skromnych łamach.
- A żesz ty... a z ZUS-u to jaką będę miał emeryturę? Może ZUS- owi emeryci w dostatki opływają, co? Nie wstyd Ci patrząc do kamery takie głupoty opowiadać. Przecież to twoi rodzice, albo dziadkowie emeryci oglądać mogą. Może tam za granicą mało dadzą ale i mało zabiorą. Ty nie brytyjską albo litewską emeryturą się zajmuj tylko moje pieniądze oddaj, bo twoja firma już tyle składek ode mnie nabrała, że na niejeden kryształowy żyrandol i złote klamki wystarczyło, co każdym pałacu ZUSu widać..
Ufff ulżyło mi.
Potem pomyślałem: a może on wierzy w to co mówi? Może to głupota a nie prowokacja?



Komentarze
Pokaż komentarze (4)