Stanowczo musze zaprotestować przeciwko moralnemu terrrorowi zwolenników nie spędzania świąt przed telewizorem. Człowiek chciałby raz w roku poleżeć na kanapie pilotem w ręku i napaść się filmami, naprzerzucać sobie tych kanałów, płyt i kaset nawłączać. No i najeść się słodkiego. Bo kiedyż mam to robić? Jak nawet w weekendy wiecznie jest coś do załatwienia. Ale nie dadzą, stoją nad człowiekiem i wzbudzają wyrzuty sumienia, że tak nie wolno, że nowocześnie i zdrowo jest mało zjeść i pójść na spacer albo z dziećmi na jakieś jasełka. Taka świąteczna poprawność polityczna. A człowiek chciałby raz do roku, od święta, gnuśnieć w kapciach, a do tego jakaś flaszeczka, pomarzyć...
A to nie koniec przecież, zbliża się Sylwester




Komentarze
Pokaż komentarze (2)