0 obserwujących
10 notek
44k odsłony
  541   0

Nowa odsłona przygód Kapitana Żbika

 

To było do przewidzenia.  Pan Juliusz Braun zafundował widzom TVP nową odsłonę przygód kapitana Żbika....Do przewidzenia było to, że redaktor Sekielski samodzielnie nie udźwignie prawie godzinnej publicystyki. Nuda, nuda, nuda. Reszta napompowana jak balon.

Odsłona pierwsza. Mistyfikacja. Ukryta Kamera. Prowokacja. Poziom misji przedszkolaka, który zarąbał mamie wafelek z szafki a potem przyznał się, iż nie sądził , że mu się ta drobna kradzież uda. Biedna straż marszałkowska bo najpewniej ktoś wyleci z roboty z hukiem.  Sam temat odgrzany, mocno niepewny i przegadany. Widać, że autorowi zabrakło w nim autentycznego zamachowca na miarę Norwega.

Odsłona druga. Inscenizacja. Rodem z kiepskiego filmu nikomu nieznanego amatora. Sugestywny choć nieprawdziwy koszmar. Bzdura, goniła bzdurę jak z fatalnej książki szpiegowskiej, której nikt nie chce czytać. Polecam Sekielskiemu kilka naprawdę dobrych światowej klasy  dokumentów na temat, którego nawet nie udało mu się liznąć. Może czegoś się nauczy.

Odsłona trzecia. Wywiad z krainy deszczowców. Jan Maria Rokita. Polityki miało nie być a tu proszę. Kontrowersyjny kiedyś polityk. Teraz zapomniany. Po co ? I w jakim celu ?

Program „Po prostu” zrealizowano bez ładu i składu. Chaotycznie. Tematy podręczne i wszystkim znane trąciły brakiem równowagi merytorycznej. Nierówne filmowo. Bez błysku i filmowej inteligencji wyraźnie wskazywały, że autor nie ma bladego pojęcia o zasadach planu zdjęciowego. Na oprawie graficznej znam się średnio. Męczyły jednak strzałki, mapki, belki . W ilości takiej, że na małym ekranie ( nie każdy ma wypasione 52 cale ) nie było wiadomo o co chodzi. Bałagan wyklucza podstawy filmowego alfabetu. Bylejakość, amatorszczyzna, przypadkowe ujęcia, źle ustawione kadry wykluczają definicję dobrego reportażysty.  Ciężar merytoryczny zaproponowany przez dziennikarza sprowadził się do miana aberracji.

Jednak trudno o rozczarowanie na temat tej produkcji. Było wiadomo, że autor to osoba niestety bez niezbędnej charyzmy i błysku, które to cechy wyróżniają filmowca i reportażystę od innych. Łatwiej jest zrobić newsa, bo wszyscy wiedzą, że to jest gra z czasem. Przy reportażu kreatywnym czas nie goni. A sam autor musi być bardziej kreatywny niż samonapędzający się temat.

Doprawdy trudno było znaleźć w programie Sekielskiego cech dobrej publicystyki. Ani point, ani dowcipu, ani riposty ani nawet zadumania. Oglądało się to jak raczej „Wakacje z duchami” lub „Przygody kapitana Żbika”.  Gdzie te tematy społecznie ważne ? , gdzie to dziennikarstwo śledcze ? Niestety nie było. Wszystko to jednak – jak czytam dziś – za potworne pieniądze. 35 milionów na 45 odcinków to suma niebagatelna. Program jest jednak równie wirtualny jak i studio, z którego był nadawany. Szkoda kasy, szkoda czasu, szkoda emocji. Szkoda klawiatury. Szkoda takich pieniędzy TVP na lightowy program dla młodzieży. Z misją i w ramach szkolenia adeptów przyszłej sztuki – jak nie robić tak złej publicystyki.

Talent jest sprawą trudną. Albo się go ma albo nie ma wcale. Tak jak nie można być trochę w ciąży. Jak się nie ma natomiast telewizyjnego warsztatu to całość wygląda kuriozalnie.Program Tomasza Sekielskiego oceniam niestety w ten sposób.

 

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale