21 obserwujących
314 notek
173k odsłony
  1193   0

Cieżkie sąsiedztwo - trójkąt niemiecko-polsko-rosyjski

Dla Polski wyjście ze związku europejskich państw nie byłoby rozwiązaniem pożądanym ze względu na groźbę powtórnego zagarnięcia przez układ rosyjski. 

Najlepszym, a właściwie jedynym rozwiązaniem jest przejęcie wiodącej roli w budowaniu nowego układu europejskiego. 

Stosunkowo najłatwiejszą drogą jest wprowadzenie zmian w organizacji UE, jednak ta droga zawiera znaczne niebezpieczeństwo odrodzenia brukselskiej biurokracji pod nowym szyldem. 

Najpewniejszym rozwiązaniem jest całkowita likwidacja obecnej administracji unijnej z parlamentem i komisją europejską na czele, uznanie że jedyną władzą stanowiącą w związku jest rada skupiająca przedstawicieli państw członkowskich na zasadach równorzędności i powołanie organu wykonawczego tej rady z kompetencjami ograniczonymi wyłącznie do kontroli realizowania jej uchwał. 

Taki związek, szanujący niezawisłość państw członkowskich, a równocześnie broniący wspólnych interesów miałby szansę na stworzenie w Europie światowej potęgi gospodarczej i wzorca międzynarodowej współpracy. 

Nie trzeba do tego tak wiele wysiłków, ale dla niektórych dążących do władania innymi jest to zapewne trudne do strawienia. 

Trzeba zatem poświęcić dużo czasu i cierpliwości ażeby skutecznie wytłumaczyć wszystkim prawdziwym Europejczykom że ich przyszłość, a nawet egzystencja zależy od zdolności zrozumienia wzajemnych interesów i poszanowania suwerenności. 

 

Należy pamiętać że państwa narodowe to osiągnięcie czasów nowych, większość z nich powstała w Europie w XIX i XX wieku i trzeba im pomóc w budowaniu swojej tożsamości i rozwijania narodowej kultury, a wspólnota powinna im zapewnić korzyści w rozwoju gospodarki, nauki i dostępu do dóbr wspólnej kultury.   

Pierwszoplanowym zadaniem polskiej reprezentacji na szczeblu europejskim jest prezentowanie i inicjowanie działań na rzecz tworzenia nowego oblicza Europy kształtowanego według bogatych wzorów zdobyczy europejskiej kultury. 

Punktem wyjścia są chrześcijańskie zasady współżycia między ludźmi i narodami promujące wzajemną życzliwość i zrozumienie specyfiki regionalnej w sposobie życia.. 

Na całe szczęście nie potrzebujemy przekonywać że zjadanie sąsiada jest czynem niedobrym, ale stosowanie wyzysku i przemocy jest jeszcze ciągle aktualne jako przedmiot do zwalczania. 

Również zastępowanie własnej kultury narodowej wciskaniem na siłę zasady „multi culti” czyli tworzenia powszechnego bezładu podatnego na ekspansję i panowanie sił destrukcyjnych musi się spotkać ze zdecydowanym sprzeciwem. 

 

Mam uzasadnione obawy że obecna reprezentacja Polski na różnych odcinkach międzynarodowej współpracy nie odpowiada potrzebom chwili. 

Wymagane jest nie tylko odpowiednia wiedza, ale też i głębokie przekonanie o konieczności podjęcia walki o lepszą Europę i zdolności taktyczne w jej prowadzeniu.  

 

     Na tym tle trzeba wyciągnąć wnioski z doświadczeń przeszłości w dziedzinie walki o swoją pozycję w otaczającym świecie. 

Jest chyba niewiele takich narodów jak polski, które nie potrafiły wykorzystać sukcesów militarnych ani sprzyjających układów międzynarodowych.  

Najświetniejsze nasze zwycięstwa z Grunwaldem na czele kończyły się albo żadnym, albo minimalnym wykorzystaniem w traktatach, Jedynym praktycznie sukcesem dyplomatycznym przewyższającym wkład militarny był tylko traktat karłowicki zwracający nam  Podole z Kamieńcem Podolskim po stracie którego przeżywaliśmy prawie trzydziestoletnią żałobę narodową. 

Jak na ironię nie został on osiągnięty wspaniałymi zwycięstwami  króla – bohatera, ale przez jego wiarołomnego następcę, który swoją zdradziecką polityką przyczynił się walnie do upadku Rzeczpospolitej. 

Mankamentem polskiej polityki zagranicznej było i pozostało zbytnia otwartość w przedstawianiu spraw i stałe przypominanie o naszej martyrologii. 

Brak głębszego rozeznania sytuacji u naszych kontrahentów powodował wielekroć niepowodzenia naszych propozycji rozwiązań problemów, niekiedy palących, a nawet decydujących o naszym losie, jak to miało miejsce z inicjatywą Piłsudskiego zaproponowania Francji wspólnej wojny prewencyjnej z Niemcami. 

Nie potrafił też Beck utrzymać równej odległości od Berlina i Moskwy zaniedbując utrzymywanie równoważnych kontaktów. 

W czasie jego jedynej wizyty w Moskwie w 1934 roku spotkał się z wyraźnym zaniepokojeniem ze strony Litwinowa i innych rozmówców możliwością udziału Polski w planowanej przez Hitlera inwazji na Sowiety / było to tuż po podpisaniu niemiecko polskiej deklaracji o nieagresji/. 

Odpowiedź Becka dyskwalifikuje go jako dyplomatę, a co gorsze obrońcę istotnych interesów Polski, bowiem wyjaśniał bolszewikom że Polska nie może iść na współpracę z Niemcami w takim zakresie gdyż grozi to jej wasalizacją. 

Lubię to! Skomentuj35 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka