22 obserwujących
413 notek
216k odsłon
  181   1

Czy UE jest Europą?

Andrzej Owsiński

Czy UE jest Europą?

Geograficznie Europa nie ma zdecydowanej definicji. Tradycyjnie uchodzi za kontynent, ale ze względu na położenie traktowana jest też jako subkontynent, lub w znacznej części (mniej więcej od półwyspu Kola do Morza Czarnego) jako półwysep kontynentu azjatycko-europejskiego. Nie ma też sprecyzowanych granic kontynentalnych, przyjmuje się, że wschodnią granicę stanowi grzbiet Uralu i bieg rzeki Ural do ujścia, zachodni brzeg Morza Kaspijskiego oraz od południa grań Kaukazu, morza Czarne i Śródziemne z większością wysp.

Ale i w tym przypadku są wątpliwości, gdyż wyspa Cypr jako państwo jest członkiem UE, ale też geograficznie jest częścią Azji. Podobnie wątpliwa jest granica Europy na Kaukazie, na którym leżące po południowej stronie głównej grani gór kraje: Gruzja, Armenia i Azerbejdżan aspirują do Europy, podobnie jak azjatycki Izrael, czy pozaeuropejska Islandia. Za europejskie uznaje się kraje leżące w większości w Azji: Rosję, Kazachstan i Turcję.

Mamy zatem dość znaczny mętlik w określeniu, komu przysługuje miano kraju europejskiego, z drugiej strony nie przypisuje się temu pojęciu większej wagi i w zależności od uznania ośrodków decyzyjnych udziela się prawa przynależności do Europy

Nie miało by to większego znaczenia, gdyby nie pociągało za sobą konkretnych skutków, jak np. włączenie do europejskiego układu krajów posiadających różnorakie problemy z powiązaniami pozaeuropejskimi, jak ma to miejsce w przypadku Turcji, nie mówiąc o Rosji.

Same stosunki wewnątrz Europy powodują nie tylko kłopoty, lecz wręcz śmiertelne zagrożenie dla istnienia tej zbiorowości krajów i narodów. Po upływie blisko 80 lat od zakończenia ludobójczej i niszczycielskiej wojny w Europie i ponad 30 lat od upadku groźby sowieckiej okazuje się, że stan zagrożenia nie tylko pokojowej egzystencji, ale i bytu na tym obszarze nie ustał.

Nominalnie oskarża się o to Rosję w związku z jej agresywnymi działaniami w stosunku do sąsiadów. Trzeba jednak przyznać że znaczny udział w zachowaniu Rosji ma wspieranie jej przez Niemcy, które uznały, że Rosja ma dla nich większe znaczenie niż ich własny twór UE.

Rosjanie z kolei uważają, że mają prawo domagać się przestrzegania od państw powstałych z dawnych sowieckich republik podporządkowania regułom ustalonym przez samą Rosję, czyli traktowania ich niezawisłości wg sowieckich zasad.

„Białowieszczańska zmowa” jakby to ujął klasyk warszawskiego języka – Wiech, była takim samym oszustwem jak wszystko, co produkowała na zewnętrzny użytek bolszewia. Po prostu trzeba było zmienić zużyty i skompromitowany szyld, a przy okazji uzyskać kilka głosów na arenie międzynarodowej jako rekompensatę za nieuchronną utratę posłuszeństwa „demoludów”.

Ośrodkiem decyzyjnym miała pozostać Moskwa, ale znacznie osłabła jej siła nadzorcza i kilku krajom udało się zerwać z uwięzi. W najjaskrawszych przypadkach zastosowano środki karne, ze szczególnym uwzględnieniem Ukrainy, jako najważniejszego elementu nowego, rosyjskiego hegemonium. Dla wielu polityków na świecie to zabieg normalny, albowiem Ukraina czy kraje kaukaskie to przecież odwieczna Rosja i ma ona prawo sprawować na ich obszarze suwerenną władzę.

Istnienie Rosji ma duże znaczenie dla poszukujących niedrogiego źródła surowców, ale też i partnerów strategicznych na dłuższą, lub krótszą metę. Dla Stanów Zjednoczonych zapewne na dłużej w myśl poglądów Roosevelta i jego następców ze środowiska „demokratycznego”, licząc na jej rolę żandarma pilnującego amerykańskich interesów, nie tylko w Chinach.

Dla samych Chin Rosja jest potrzebna jako chwilowy sojusznik w konflikcie z USA, żeby w dalszej kolejności przekształcić go w przedmiot chińskiej eksploatacji.

Mamy zatem przynajmniej trzy ośrodki zainteresowane w istnieniu Rosji, ale dla dobra Europy, po kilkuwiekowych doświadczeniach najlepszym rozwiązaniem jest odwrócenie zainteresowań rosyjskich od strony zachodniej i południowej w kierunku wschodnim stanowiąc przeszkodę dla zachodniej ekspansji Azji.

Obecna wojna na Ukrainie toczy się właśnie o takie rozwiązanie, stąd UE, reprezentując żywotne interesy krajów europejskich, powinna zaangażować się intensywnie w proces izolacji Rosji w Europie, mając na względzie nie tylko Ukrainę, ale też i Białoruś i kraje kaukaskie. Jak na razie dość skutecznie przeciwstawiają się temu Niemcy i ich satelici, korzystając też z podporządkowania sobie aparatu administracyjnego UE.

Wbrew różnym planom partykularnym, gra przeistoczyła się w walkę o istnienie niezależnej Europy, rządzonej w jej bieżącym interesie, ale głównie skierowanej na kształtowanie przyszłości. Niestety nie ma oznak pełnej świadomości tego stanu, nawet ze strony krajów zaangażowanych po ukraińskiej stronie frontu. Ciągle operuje się straszakiem lokalnym, ograniczonym do Polski, krajów bałtyckich, Finlandii i Rumunii (ewentualnie z Mołdawią). Ale przecież chodzi o całą Europę, która w zachodniej części uniknęła sowieckiego zaboru nie zawdzięczając swoim własnym zasługom, ale ochronnemu parasolowi amerykańskiemu.

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka