Włączyłam wczoraj na swoje nieszczęście telewizor. Trafiłam na swoje nieszczęście na Sasina. To taki kłamca z PIS z wyrokiem. Na nieszczęście zaczęłam go słuchać. Kolejne kłamstwa wypływały Sasinowi z ust z szybkością, z jaką Putin powiększa sobie Rosję. Ja się pytam, grzmiał „wyrokowiec”, jak to jest, że detektory wskazały na 700 próbkach trotyl, a po pobycie w Rosji już nie wskazują? Nie doczekałem się od prokuratury odpowiedzi na tak proste pytanie-wrzeszczał Sasin.
Tak się składa, że trochę oglądałam konferencję prokuratorów. Trochę bo dla mojej firmy najważniejszy jest klient, jak wchodzi, to mnie nawet latające kosiarki lasu nie interesują. W tym „trochę” co akurat oglądałam było właśnie o detektorach. Prokurator wyjaśniał iż:
-czułość detektorów była bardzo duża, tak duża, że obejmowała oprócz jonów trotylu wiele innych jonów!
-zasada jest taka, że jak tak ustawione detektory nic nie pokażą, to już się więcej próbek nie bada, ponieważ nie ma czego badać, a jak detektory coś pokażą, to wtedy przeprowadza się szczegółowe badania czy to są jony z trotylu czy z kosmetyków czy z czego tam...
Tak się zastanawiam, przecież ten kłamca Sasin ma rodzinę, znajomych, sąsiadów... Może ma też kolegów...
I co oni wszyscy myślą, jak patrzą na takiego Sasina?


Komentarze
Pokaż komentarze (46)