11 obserwujących
32 notki
48k odsłon
  432   0

Prof. Wolniewicz antysemitą? Anatomia dyskredytacji. Część II

PB
PB
Zarzucający prof. Wolniewiczowi antysemityzm, liczyli i liczą, że będziemy jako Polacy, na skutek wieloletniego zniewolenia (nazistowskiego, komunistycznego i “patologiczno-transformacyjnego” mówiąc prof. Kieżunem) stawiać interes Żydów ponad nasz własny. Tym samym, że w jakimś sensie dopuścimy się zdrady.

Zarzucający prof. Wolniewiczowi antysemityzm, liczyli i liczą, że będziemy jako Polacy, na skutek wieloletniego zniewolenia (nazistowskiego, komunistycznego i “patologiczno-transformacyjnego” mówiąc prof. Kieżunem)  stawiać interes Żydów ponad nasz własny. Tym samym, że w jakimś sensie dopuścimy się zdrady. Ta z ducha kolonizatorska 2.0 i aberracyjna kalkulacja, to nieporozumienie, wynikające z jednej strony ze skrajnej pychy, a z drugiej ze złego rozpoznania, ignorującego szereg czynników.

Prof. Wolniewicz warunkował rozwój (jak i przetrwanie) polskości dochowaniu przez każdego z nas, z najwyższymi władzami rzecz jasna na czele, wierności pewnym polskim zasadom/celom. Jak wyraził się w wykładzie “Czego my chcemy”: "Nasz cel polityczny rysuje się więc wyraźnie: Polska – niepodległa; państwo – silne; słowo – wolne; odrębność narodowa – zachowana; chrześcijaństwo – we czci" .

Po wielu latach badań, obserwacji faktów a i “wyciągania ręki” uznał, iż Żydzi są ich wrogami.

W dzisiejszym wpisie omawiam kolejny z rzekomych "grzechów głównych" prof. Wolniewicza, który zarysowałem jedynie podczas Seminarium Wolniewiczowskiego. 


Antysemita, czyli kto?

Współcześnie zarzut “antysemita”, na skutek wieloletniej propagandy żydowskiej (hagady), ma wywoływać skojarzenia przede wszystkim z “piecami Auschwitz”, profilując obdarzonego nim, jako co najmniej sprzymierzeńca masowych morderców. Na poziomie erystycznym, mówimy o takim manipulacyjnym zabiegu “redutio ad Hitlerum”. A wedle hagady, nawet jeśli antysemita (na chwile obecną rzecz jasna) nie przygotowuje cyklonu-b, to zatruwa normalna wspólnotę (i każdego z nas) toksyczną “nienawiścią” niszcząc tym samym tkankę społeczną I jej kapitał.

Czy faktycznie dziś, ktoś, kto w sensie politycznym, jest przeciwnikiem (jest anty) Żydów (semitów) musi mieć taki profil? Czy też wręcz przeciwnie, bycie przeciwnikiem politycznym Żydów w określonych okolicznościach jest naturalne, racjonalne i niejako obowiązkowe wobec polskich patriotów, gdyż m.in. wprowadza elementarny ład i harmonię społeczną?

Prof. Wolniewicz, choć sam definiował się jako neutrosemita, jako polski patriota I wybitny naukowiec był racjonalnym przeciwnikiem Żydów ze względu na prowadzoną przez nich wrogą Polsce politykę. Zaś podjęcie walki z wrogiem uważał za rzecz całkowicie naturalną. Powiadał: “Jak ktoś się boi walki, to musi zostać niewolnikiem tych, co się nie boją”. Jednocześnie uważał, zgodnie z prawidłami polityki realnej, sprzeczność interesów I rywalizację między narodami, państwami o wpływy, limitowane zasoby za rzecz całkowicie naturalną I w jakimś sensie dopuszczalną. Jeśli wyróżniał in minus Żydów w tej rywalizacji, to ze względu na stosowanie wyjątkowo haniebnych I oszczerczych metod. Dodatkowo uważał, iż ta polityka jest ściśle zorganizowana i zaplanowana, w czym utwierdził go, wyrażając explicite swego czasu poniższe słowa Israel Singer, Sekretarz Generalnego Światowego Kongresu Żydów, ściśle współpracującego z państwem żydowskim: "...Więcej niż 3 mln Żydów zginęło w Polsce i Polacy nie będą spadkobiercami polskich Żydów. Nigdy na to nie zezwolimy. Będziemy nękać ich tak długo, dopóki Polska się znów nie „pokryje lodem”. Jeżeli Polska nie zaspokoi żydowskich żądań, będzie publicznie poniżana i atakowana na forum międzynarodowym.”

Oczywiście, mniej lub bardziej bezpośrednich form tego nękania doświadczyliśmy na przestrzeni ostatniego ćwierćwiecza niemało. Pocieszające jest jednak to, iż ta część najbardziej zelockiego żydostwa, coraz częściej działa w formule passive-agressive, odmawiając np. przyznania nagród Sprawiedliwy wśród narodów świata (Ładoś case), odebrania naszych nagród (Pilecki Institute case), czy nękając nas poprzez pośrednie nazywanie nas “świniami” tudzież ignorując nasza ofiarę podczas II wojny światowej (poniżej zdjęcia z amerykańskiego podręcznika historii Holocaustu (w nawiązaniu do koncepcji Arta Spiegelmana) oraz nowa wersja encyklopedii brytyjskiej).

image

image

Profesor dostrzegał również pewną trudność walki z tym przeciwnikiem ze względu na historycznie uwarunkowaną specyfikę związaną z faktem, iż na terenie wielu państw europejskich znajduje się niemały odsetek ludzi pochodzenia żydowskiego, którzy mogą być “odzyskani” dla sprawy interesów żydowskich. Powstanie państwa Izrael w 1948 r., niewiele w tej sprawie zmieniło wbrew nadziejom względnie prosyjonistycznej prawicy, która zakładała emigrację en masse Żydów do swojej wymarzonej ojczyzny. Paradoksalnie, możemy wręcz uznać (co twarde dane potwierdzają), iż pojawienie się tego państwa, wzmocniło wpływy diaspory, która zyskała dodatkowy ideowy czynnik wzmacniający ich żydowską tożsamość. Dodatkowo, świadomość istnienia “całkowicie bezpiecznej przystani” do której mogą wyemigrować, czy nawet uciec (vide Bagsik, Gąsiorowski, Morel et consortes), kiedy zajdzie taka potrzeba, dodała im pewności siebie w “działaniach operacyjnych” na obcym terenie. Paradoks tej sytuacji polega na tym, iż w większym interesie Izraela (czy szerzej interesów żydostwa) jest, aby ludzie z diaspory (w tym tzw. nowo “odzyskani”) przejmowali kluczowe zasoby cybernetyczne (biznes, media, kultura, stanowiska wpływu) państw w których zamieszkują niźli emigrowali do Izraela. I aby aktywnie moderowali ich politykę na prożydowską. Biorąc pod uwagę fakt, iż po ponad 70 latach od istnienia państwa żydowskiego w dalszym ciągu ok 70% Żydów (13 z 20 mln) mieszka poza Izraelem, oraz to, jak wielkie wpływy posiadają w takich krajach jak USA, Wielka Brytania czy Francja, ta strategia okazuje się skuteczną.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale