janpe janpe
272
BLOG

Czy chrzest jest ewangeliczny?

janpe janpe Rozmaitości Obserwuj notkę 4


ftp:bw!Ps:15,1-2
Psalm Dawidowy. Panie! Kto przebywać będzie w namiocie twoim? Kto zamieszka na twej górze świętej?
Ten, kto żyje nienagannie I pełni to, co prawe, I mówi prawdę w sercu swoim.


Wiele osób w Polsce utożsamia chrzest z chrześcijańswtem - sądzi, że chrześcijaninem jest się przez ochrzczenie. Związane to jest z podobnym brzmieniem słów chrzest i chrześcijanin, ale to podobieństwo występuje tylko w języku polskim.
Gdyby nie byli ciemniakami, wiedzieliby, że dla przykładu kwakrzy wcale nie stosują tego obrzędu, a do chrześcijan się zaliczają.
Wśród tych ciemniaków znajduje się zapewne spora rzesza dobrze wykształconych osób, dla przykładu ja, który dowiedziałem się, że chrześcijaninem nie stajemy się przez chrzest kiedy byłem studentem warszawskiego uniwersytetu.
Z powodu niewiedzy, którą prowokacyjnie nazwałem ciemniactwem wiele osób sądzi, że chrześcijaństwo jest prymitywne, ludyczne i jest reliktem minionych, „ciemniackich” epok.
Kluczem do wyzwolenia od niewiedzy czyli ciemniactwa jest osobista odpowiedzialność za siebie - konieczność podjęcia studium problemu. Jest oczywiste, że każdy musi mieć wątpliwości w tym temacie. Skoro każdego interesuje i pobudza do myślenia i wątpienia film o ataku na WTC, albo UFO albo posądzenie o mistyfikację amerykańskiego lądowania na Księżycu to w temacie Boga, Jezusa sprawa też dotyczy WSZYSTKICH. I tak jak zwykle jednych zaangażuje a innych nie.
W ludyczność i prymitywizm chrześcijaństwa dobrze wpisuje się problem chrztu- jest on argumentem za tym, że chrześcijaństwo ma coś wspólnego z minionymi epokami, w których z powodu znikomej świadomości o Przyrodzie namiastką wiedzy była magia. Jest tak- moim zdaniem- dlatego, że mało kto rozumie po co i dlaczego chrzest jest stosowany. Ale szczególnie znamienna jest ta niewiedza u tych, którzy go stosują.
Na stronie inernetowej Jednoty Polskiej czyli Arian (jakimś cudem katolicyzm ich nie wytępił) można znaleźć informację o stanowisku jakie wypracowano w tej wspólnocie w zakresie chrztu.
http://bracia.racjonalista.pl/odkrycie/traktaty/mikveh.html
Znamienne jest, że:
stanowisko to było wypracowane w „nieskończonych dyskusjach”,
ma charakter polemiczny do stanowisk innych wyznań i osób o których ten dokument wspomina,
jest ustalone na podstawie inerpretacji tekstów biblijnych, które inne osoby, nie ze złej woli, interpretują inaczej
Można na tej podstawie wyciągnąć wniosek następujący: mimo 2000 tysięcy lat chrześcijanie nie wiedzą, nie mają pewności jakie znaczenie ma chrzest! Można też podejrzewać, niektórzy z nich, nie będąc prawdziwymi chrześcijanami, uczniami Jezusa, próbowali i próbują siać zamęt, zwątpeinie i zgorszenie. Zapewne byli i są tacy. Ale czy ktoś rozsądny może przypuszczać, że członkowie Armii Zbawienia ośmieszani w tylu filmach za swoje oddanie (w oczach tego drapieżnego świata - naiwne) są religijnymi oszustami? Że mają w sercach niecne zamiary uwiedzenia nieostrożnych? A przecież to właśnie oni obok kwakrów nie stosują chrztu wcale, nie traktują tego obrzędu jako konieczny lub w innym sposób ważny dla osobistego życia z Bogiem. Krótko, moim zdaniem, spór o chrzest jest nierozstrzygnięty.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Chrzest
http://pl.wikipedia.org/wiki/Chrzest_pragnienia

I stawiam jeszcze jedną tezę - nigdy, aż do ponownego przyjścia Jezusa spór o chrzest nie zostanie rozstrzygnięty na bazie dyskusji teologicznej.
Dlatego, choć bardzo pouczające jest studiowanie tekstów biblijnych dotyczących chrztu, skupmy się na czymś bardziej ogólnym - roli autorytetów w życiu chrześcijanina i skonfrontujmy to z naukami o chrzcie.
Nie jest to żaden unik. Wszelkie teorie i twierdzenia sprawdza się w szerszym kontekście. Podobnie w czasie studiowania tekstów biblijnych stosujemy konfrontację jakiegoś „teologicznego odkrycia” z innymi poglądami lub jakiegoś szczególnego „miejsca” w Biblii z innymi cytatmi.
A chodzi mi głównie o zrozumienie przesłania jakie zawarł Jezus w słowach: nie pozwalajcie aby nazywali was nauczycielami. ftp:bw!Mat:23,8-10
Ale wy nie pozwalajcie się nazywać Rabbi, bo jeden tylko jest - Nauczyciel wasz, Chrystus, a wy wszyscy jesteście braćmi.
Nikogo też na ziemi nie nazywajcie ojcem swoim; albowiem jeden jest Ojciec wasz, Ten w niebie.
Ani nie pozwalajcie się nazywać przewodnikami, gdyż jeden jest przewodnik wasz, Chrystus.


Znamienne jest, jak dalece praktyka chrześcijaństwa odbiega od tego prostego przesłania. Na przykład katolicki papież wprost jest tytułowany Ojcem Świętym i Zastępcą Syna Bożego. A jego postanowienia co do doktryny są nieodwołalne i niepodważalne. Zapewne wielu katolickich teologów moje oburzenie nazwie naiwnym, ale nie zmienia to faktu, że myśl Jezusa zawarta w ewangelii Mateusza stoi w sprzeczności z doktryną kościoła katolickiego. Po prostu. Gdyby jednak na tej podstawie „znaleźć winnego” w Watykanie byłoby to nie tylko uproszczeniem, ale i kłamstwem. Bo nie on jeden.
Ludzie opuszczający Organizację Świadków Jehowy sygnalizują, że ta organizacja jest skupiona wokół kierującej nią grupy ludzi.
http://exjw.fm.interia.pl/Listy/mb2.html
Osobiście miałem do czynienia ze Świadkami Jehowy i twierdzę, że da się wśród nich wyczuć kontrolę „duchową” jaka mają nad zborem ludzie, którzy go prowadzą. Mam przekonanie, że w tej wspólnocie dąży się do eliminowania sytuacji czy zdarzeń, które mogły by ukazać różnice poglądów jakie wśród nich istnieją. A oto cytat z ich strony internetowej dotyczący moich domysłów:
...I po trzecie, protestantyzm podzielony jest na setki odłamów, natomiast Świadkowie Jehowy tworzą zespoloną ogólnoświatową społeczność. Jeśli chodzi o wykładnię nauk biblijnych, to w przeszło 230 krajach stosują się oni do rady apostoła Pawła i „mówią zgodnie”. Nie ma wśród nich podziałów, gdyż są „zjednoczeni, mając ten sam umysł i ten sam tok myśli” 1Kor,1:10. Usilnie starają się „zachować jedność ducha w jednoczącej więzi pokoju” Ef,4:3.
http://www.watchtower.org/p/20091101a/article_01.htm

Tak więc obie wielkie wspólnoty religijne starają się kontrolować swoich członków pod względem doktrynalnym.
Nie inaczej, niestety, ma się sprawa w małych czy nawet lokalnych wspólnotach chrześcijańskich. W kontekście cytowanej wypowiedzi Jezusa to zjawisko jest całkowicie sprzeczne z ewangelią. Ale żeby zrozumieć przyczynę trzeba zrozumieć dlaczego Jezus wypowiedział zakaz nazywania siebie nauczycielem innych.
Czego można nauczyć się od Dawida
Wszyscy kojarzą tego autora Psalmów z nimi właśnie i z Goliatem. A przecież był on, król Izraela, winien zbrodni strasznej - uwiedzenia kobiety i zlecenia zabójstwa jej męża. Straszna zbrodnia. W dzisiejszych czasach byłby skończony? To zależałoby od dyrektora telewizji, oczywiście. W tamtych czasach też nie każda zbrodnia była sprawiedliwie ukarana.
Jak każdy człowiek Dawid był zlepkiem sprzeczności. Zasadniczym pytaniem jest dlaczego prorok Samuel wskazał go na przyszłego króla ftp:bw!1sa:16,10-12.
I przyprowadził Isaj siedmiu swoich synów przed Samuela. Ale Samuel rzekł do Isajego: Nie wybrał ich Pan.
Potem rzekł Samuel do Isajego: Czy to już wszyscy młodzieńcy? A ten odrzekł: Pozostał jeszcze najmłodszy, lecz on pasie trzodę. Rzekł więc Samuel do Isajego: Poślij po niego i sprowadź go. Nie zasiądziemy do stołu, aż przyjdzie tutaj.
Posłał więc i sprowadził go. A on był rumiany i miał piękne oczy i ładny wygląd. I rzekł Pan: Wstań, namaść go, gdyż to jest ten.


Jakie cechy charakteru miał, że się na króla nadawał, w przeciwieństwie do wcześniej wybranego Saula?
ftp:bw!1sa:9,2
Miał on syna imieniem Saul, młodziana urodziwego. Nie było w całym Izraelu piękniejszego od niego, a o głowę przewyższał cały lud.


ftp:bw!1sa:9,17
Zaledwie Samuel spojrzał na Saula, Pan wyjawił mu: To jest ten mąż, o którym ci mówiłem, że będzie panował nad moim ludem.


Moim zdaniem o zaletach Dawida świadczy najlepiej odmowa przyjęcia zbroi przed pojedynkiem z Goliatem.
ftp:bw!1sa:17,37-39
I rzekł jeszcze Dawid: Pan, który mnie wyrwał z mocy lwa czy niedźwiedzia, wyrwie mnie też z ręki tego Filistyńczyka. Rzekł więc Saul do Dawida: Idź, a Pan będzie z tobą.
Przyodział tedy Saul Dawida w swój rynsztunek, włożył mu na głowę hełm spiżowy i ubrał go w pancerz łuskowy,
przypasał też Dawidowi swój miecz na jego odzienie, i on próbował chodzić, chociaż nie był do tego przywykły. I rzekł Dawid do Saula: Nie mogę wy tym chodzić, gdyż nie jestem przywykły. I Dawid zdjął je z siebie.


Może lepiej charakter Dawida będzie widoczny, gdy zestawimy tę odmowę z opinią o Dawidzie wygłoszoną chwilę wcześniej przez jego brata: ftp:bw!1sa:17,28-30.
A gdy Eliab, najstarszy jego brat usłyszał, że tak rozmawia z wojownikami, uniósł się gniewem na Dawida i rzekł: Po co właściwie tu przyszedłeś i komu powierzyłeś tych kilka owiec na puszczy? Znam ja twoją zuchwałość i złość twojego serca, a przyszedłeś tutaj tylko, aby się przyglądać bitwie.
I odrzekł Dawid: Cóż więc teraz uczyniłem? Przecież to było tylko słowo.
I odwrócił się od niego ku innemu i rozmawiał o tym samym. Ludzie zaś dali mu taką samą odpowiedź, jak poprzednio.

Warte podkreślenia jest co po reprymendzie starszego brata Dawid uczynił. Ano robił swoje i bratem się nie przejmował.
Według mnie Dawida cechowała samodzielność myślenia, nieuleganie autorytetom i kierowanie się sumieniem, rozsądkiem. Dlatego mimo młodego wieku i zaszczytnej propozycji skorzystania z królewskiej zbroi odrzucił ją. Jaki procent populacji potrafiłby w takiej chwili odmówić królowi i de facto stwierdzić, że pomysł króla jest wątpliwej jakości?
Myślę, że przykład Dawida jest wskazany do naśladowania z prostego powodu- naszym przewodnikiem jest Jezus, to jego w duchu swoim mamy się słuchać, a inne osoby z naszego otoczenia - misjonarze, liderzy grup domowych i pastorzy są godne wysłuchania, ale tylko jako doradcy i podpowiadacze pomysłów, które my w sumieniu swoim musimy oceniać samodzielnie.
Charakter Dawida omawiamy tutaj w kontekście jego wyboru na króla. Ale już samo ustanowienie królestwa w rozważaniu tej duchowej samodzielności jest bardzo pouczające.
ftp:bw!1sa:8,5-10
i rzekli do niego: Oto zestarzałeś się, a twoi synowie nie chodzą twoimi drogami, ustanów więc nad nami króla, aby nas sądził, jak to jest u wszystkich ludów.
Ale Samuelowi nie podobało się to, że mówili: Daj nam króla, aby nas sądził. I modlił się Samuel do Pana.
A Pan rzekł do Samuela: Wysłuchaj głosu ludu we wszystkim, co mówią do ciebie, gdyż nie tobą wzgardzili, lecz mną wzgardzili, bym nie był królem nad nimi.
Zgodnie ze swoimi postępkami, jak postępowali ze mną od dnia, gdy wyprowadziłem ich z Egiptu, aż do dnia dzisiejszego, porzucając mnie, aby służyć innym bogom, tak postępują oni także z tobą.
Otóż teraz usłuchaj ich głosu. Ostrzeż ich jednak uroczyście i podaj im do wiadomości uprawnienie króla, który będzie nad nimi królował.
I powiedział Samuel wszystkie te słowa Pana ludowi, który domagał się od niego króla.


Zwróć uwagę, że Bóg stwierdza, że Żydzi odchodzili od Boga i nie przestrzegali przymierza już w tamtej epoce, epoce Sędziów. Ponadto, że ich pragnienie ustanowienia królestwa, a więc władzy człowieka nad człowiekiem jest sprzeczne z prawem Mojżesza (Prawo tej instytucji nie przewidywało) i że jest równoznaczne ze wzgardzeniem Bogiem. To ostatnie jest wyraźnie, literalnie napisane. Ciekawe, że Józef Flawiusz pisząc dla Rzymian historię Izraela już 2000 lat temu interpretował to w kategoriach wolności osobistej - stwierdził, że Samuel nienawidził władzy człowieka nad człowiekiem.
Ponieważ tematem jest chrzest a nie wolność osobista, zakończmy dyskusję o niej powrotem do słów Jezusa zakazujących bycia nauczycielem kogokolwiek, nawet gdyby chciał. Dlaczego? Bo to jest zaprzeczeniem tego czego uczymy, że jesteśmy wobec Boga równi, że Bóg obdarzył nas swoim Duchem i w tes sposób mamy z nim łączność bez pośredników. Gdybyśmy na kimkolwiek wywierali presję intelektualną w zakresie jego światopoglądu byśmy przeczyli nauce Jezusa jaką mamy głosić! To dlatego w liście do Galatów padły znamienne słowa o powołaniu do wolności. ftp:bw!Gal:5,13
Bo wy do wolności powołani zostaliście, bracia; tylko pod pozorem tej wolności nie pobłażajcie ciału, ale służcie jedni drugim w miłości.


Kiedy więc w naszych rozważaniach wrócimy do chrztu musimy odpowiedzieć sobie na pytanie: czy chrześcijanin może namawiać innego chrześcijanina do rzeczy których sam nie rozumie dostatecznie dobrze aby ich sens wytłumaczyć?
Nie tylko kwestia chrztu jest niedostatecznie jasna, ale pozostańmy przy niej. Co wiemy o naszej relacji z Bogiem. Wiemy że jest. Zasadniczym problemem w tej relacji jest... nasza wiara. Skoro bowiem Bóg jest Duchem i przemawia do nas w naszym umyśle (proszę nie utożsamiać tego ze schizofrenią czyli urojeniem) to możemy go „słuchać” i „słyszeć’ tylko wtedy gdy nie zagłuszamy naszego sumienia. A kto, z tych którzy mówią, że wierzą na przykład w Trójcę Świętą nie musi tego robić? Przecież z jej definicji wynika, że w tym temacie wątpliwości ma każdy. Dogamtu o Trójcy, jak i wszystkich pozostałych, nie da się przecież zastosować, a tym samym zweryfikować jego poprawności. Kiedy więc wyznajemy, że wierzymy w dogmaty musimy, będąc przeświadczonym o słuszności tej metody „poznawczej” próbować „zapomnieć”, że mamy wątpliwości. Jest to równoznaczne z okłamywaniem nie tylko siebie ale i innych. A wszystko dlatego, że sądzimy, że nasz światopogląd do tego nas zobowiązuje, że bycie wierzącym nie pozwala nam rozważać wątpliwości.
Biblia wyraźnie nas uczy, że od wiary zaczyna się nasze życie z Bogiem i wiara jest podstawą naszej egzystencji. To nie jest nic nowego, żadna „chrześcijańska reforma judaistycznej tradycji”.
ftp:bw!Gal:3,6-8
Tak Abraham uwierzył Bogu i poczytano mu to ku usprawiedliwieniu.
Z tego możecie poznać, że ci, którzy są z wiary, są synami Abrahama.
A Pismo, które przewidziało, że Bóg z wiary usprawiedliwia pogan, uprzednio zapowiedziało Abrahamowi: W tobie będą błogosławione wszystkie narody.


Paweł wyraźnie mówi, że nie różnimy się duchowo od Abrahama.
ftp:bw!Rz:8,14-16
Bo ci, których Duch Boży prowadzi, są dziećmi Bożymi.
Wszak nie wzięliście ducha niewoli, by znowu ulegać bojaźni, lecz wzięliście ducha synostwa, w którym wołamy: Abba, Ojcze!
Ten to Duch świadczy wespół z duchem naszym, że dziećmi Bożymi jesteśmy.


Paweł wyraźnie stwierdza, że świadectwem o synostwie bożym, o duchowym narodzeniu jest... świadectwo naszego sumienia.
ftp:bw!Rz:2,28-29
Albowiem nie ten jest Żydem, który jest nim na zewnątrz, i nie to jest obrzezanie, które jest widoczne na ciele,
ale ten jest Żydem, który jest nim wewnętrznie, i to jest obrzezanie, które jest obrzezaniem serca, w duchu, a nie według litery; taki ma chwałę nie u ludzi, lecz u Boga.


wprawdzie mowa w tym miejscu jest o obrzezaniu, ale w sumieniu mam pewność, że jak ulał pasuje do chrztu.
ftp:bw!Rz:4,9-11
Czy więc to błogosławieństwo odnosi się tylko do obrzezanych, czy też i do nieobrzezanych? Mówimy bowiem: Wiara została poczytana Abrahamowi za sprawiedliwość.
W jakich więc okolicznościach została poczytana? Było to po obrzezaniu czy przed obrzezaniem? Nie po obrzezaniu, lecz przed obrzezaniem.
I otrzymał znak obrzezania jako pieczęć usprawiedliwienia z wiary, którą miał przed obrzezaniem, aby był ojcem wszystkich wierzących nieobrzezanych i aby im to zostało poczytane za sprawiedliwość,


A to jest chyba najwłaściwsze i najdosadniejsze stwierdzenie co decyduje o synostwie duchowym. Skoro bowiem wzorem wiary jest Abraham, który chrztu nie miał (a może miał?) to o cóż ja mam się martwić, skoro wierzę Bogu w ten sam sposób jak praprzodek Żydów?
Chrzest, jako zewnętrzna, fizyczna oznaka przynależności do wspólnoty chrześcijańskiej nie ma w naszej relacji z Bogiem żadnego znaczenia! Czy aby na pewno?
Wszyscy, którzy w rozsądnie logiczny sposób próbowali mnie namówić na ponowne ochrzczenie się (jako niemowlę byłem ochrzczony przez moich katolickich rodziców) stwierdzali, że mój ponowny chrzest będzie oznaką posłuszeństwa Słowu Bożemu. Że skoro w Biblii napisano „kto uwierzy i się ochrzci zbawiony będzie” więc wyjścia nie ma. Że podano i co mamy zrobić i w jakiej kolejności. Niestety nie przekonuje mnie to wcale. Z wielu powodów;
Nie pasuje to do logiki ewangelii, która mówi o duchowej podstawie zbawienia. Zbawiony jestem nie za to, że nikogo nie zabiłem, albo nie zabiję, nie dlatego, że się ochrzczę lub nie ochrzczę, ale dlatego, że Bóg mnie ułaskawił, darował wszystko i co już zrobiłem i co jeszcze zrobię złego. W kontekście zasady iż miłość jest źródłem i wyznacznikiem wszelkich „dekalogów” zabójstwo jest zbrodnią jak każda inna. Nawet jeżeli domowa chrztu też jest zbrodnią, dlaczego ten grzech jest „gorszy” od wszystkich pozostałych? Łaska Boża przykryje wszystkie inne, a tej nie? Dlaczego?
decyzja o ponownym chrzcie wymagać będzie wybrania przeze mnie obrządku w jakim będę ochrzczony. Nawet gdybym wybrał ten obrządek zupełnie swobodnie i poprosił o tę przysługę jakiegoś kolegę, ponieważ nie chcę przynależeć do żadnej denominacji (podziały wywołane sporami o słowa są mi wstrętne i moim zdaniem nieewangeliczne) to raz podjęte działanie bez pewności o słuszność tego co robię wywoła następne. Już nie tylko będę się lękał czy dobrze zrobiłem chrzcąc się, ale zastanawiał się będę czy ochrzciłem się we właściwy, poprawny sposób.
Ci którym zależy na moim chrzcie dzielą się na tych, kórzy wiedzą że się ochrzcić muszę, ale nie wiedzą jak i na tych którzy nie tylko wiedzą, że muszę ale i jak to zrobić powinienem też wiedzą. W istocie do jednego jestem przekonany, że przystępując do chrztu nie uspokoił bym sumienia, i nie uspokoił bym też wrzawy wokół mojej osoby bo mój chrzest byłby przedmiotem analizy podejmowanej przy kawie i herbatnikach. A przecież w słowach skierowanych do Tymoteusza Paweł zawarł rozwiązanie wszystkich moich wątpliwości- „zna Pan tych którzy są Jego” ftp:bw!2tm:2,19
Wszakże fundament Boży stoi niewzruszony, a ma taką pieczęć na sobie: Zna Pan tych, którzy są jego, i: Niech odstąpi od niesprawiedliwości każdy, kto wzywa imienia Pańskiego.

(patrz również: ftp:bw!Ps:69,6,
Boże, Ty znasz głupotę moją, A winy moje nie są ci tajne.

ftp:bw!Ps:139,1-7
Przewodnikowi chóru. Psalm Dawidowy. Panie, zbadałeś mnie i znasz.
Ty wiesz, kiedy siedzę i kiedy wstaję, Rozumiesz myśl moją z daleka.
Ty wyznaczasz mi drogę i spoczynek, Wiesz dobrze o wszystkich ścieżkach moich.
Jeszcze bowiem nie ma słowa na języku moim, A Ty, Panie, już znasz je całe.
Ogarniasz mnie z tyłu i z przodu I kładziesz na mnie rękę swoją.
Zbyt cudowna jest dla mnie ta wiedza, Zbyt wzniosła, bym ją pojął.
Dokąd ujdę przed duchem twoim? I dokąd przed obliczem twoim ucieknę?

) . Skoro mnie moje sumienie nie oskarża, skoro nie widzę związku między moją miłością do ludzi i Boga, a tym chrzcielnym obrządkiem to czego mam sie bać i o co martwić? Mój Pan, mój Ojciec mnie zna lepiej niż ja sam, więc? Komu zależy abym się go bał?
Wiem właśnie, że dopiero bać się zacznę jak się ochrzczę bo skoro raz zrobię coś bez przekonania to utracę ducha jakim mnie Pan obdarzył i już nie on przez moje sumienie będzie mnie prowadził, ale przyjaciele i wrogowie prowadzać mnie będą, a ja już nigdy nie wyzbędę się wątpliwości jakie mi zasieją. Bo namawianiu mnie do chrztu, od samego początku tej drogi towarzyszą wątpliwości.
Tytułem tego opracowania jest pytanie. Nie bez przyczyny.
kwestia chrztu jest nie rozstrzygnięta i taką pozostanie
ewangelia jest nauką połączenia z Bogiem przez posiadanie Jego sposobu myślenia, Jego Ducha. Dlatego kwestię chrztu powinnien każdy rozstrzygnąć samodzielnie
nie w każdych okolicznościach powinniśmy chrztu odmówić i w nie każdych powinniśmy do chrztu przystąpić. Jeżeli ktoś wmawia nam, że bez obrzędu chrztu (i to w formie przez tę osobę wskazaną) nie możemy być zbawieni, to śmiało powinniśmy tej osobie odmówić jeżeli mamy wątpliwości i zgodzić się z nią gdy mamy to samo przekonanie. Ale każdy z przywódców religijnych przymuszający intelektualnie do czegokolwiek „powierzone mu owce pańskie” będzie z tego rozliczony. Bo odmawia „owocom pańskim” Jego Ducha. ftp:bw!Mat:23,13-15
Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, że zamykacie Królestwo Niebios przed ludźmi, albowiem sami nie wchodzicie ani nie pozwalacie wejść tym, którzy wchodzą.
( Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, że pożeracie domy wdów i to pod pokrywką długich modlitw; dlatego otrzymacie surowszy wyrok.)
Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, że obchodzicie morze i ląd, aby pozyskać jednego współwyznawcę, a gdy nim zostanie, czynicie go synem piekła dwakroć gorszym niż wy sami.

Ewangelia Jezusa polega na wyzwoleniu (patrz list do Galatów) Przede wszystkim wyzwala nas od strachu przed Bogiem - z jego strony nie ma nic ukrytego, żadnych tajnych zamiarów. Po drugie wyzwala nas z niewiedzy o nas samych - to mówię z własnego doświadczenia - dopiero dzięki ewangelii zrozumiałem targające mną sprzeczności. I po trzecie wyzwala nas od władzy człowieka nad człowiekiem, przynajmniej tej intelektualnej. To, że nie „widzimy” rzeczy tak samo jak inni nie oznacza, że „widzimy” niewłaściwie. Póki w swoim rozumowaniu nie przeczymy miłości możemy być wolni od strachu, że to my się mylimy a nasi oponenci mają rację. Ponieważ jest jeden Pan i jeden przewodnik, ten sam dla wszystkich, papież, pastor i ja, każdy z nas osobno ma swoje prowadzenie i zrozumienie z tego samego źródła. Więc bez przesady - o ile nie krzywdzę innych, nie sieję zgorszenia i sporów nie wszczynam - wolno mi myśleć tak jak mnie Duch prowadzi. Jesteśmy wolni, naprawdę wolni.
Pozostaje pytanie co rodzi, w osobach odpowiedzialnych za wspólnotę, chęć kontroli umysłu „owieczek Pańskich”. To wymaga odrębnego omówienia.

 

janpe
O mnie janpe

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Rozmaitości