Do napisania tego eseju nakłoniła mnie rozmowa z synem mojego przyjaciela. Studiuje on prawo na szacownym uniwersytecie a obruszył się gdy go zapytałem o ducha prawa mojżeszowego. Najwyraźniej nie rozumiał mojego pytania. Dużą winę ponosi tutaj nasze wychowanie - jesteśmy "zanurzeni" w specyficznej kulturze i słowo "duch" kojarzy się nam z jakimś enigmatycznym i ezoterycznym bytem. Niestety. Że jest to wadliwe pojmowanie słowa świadczy cytat z internetu:
Musieli o tym wiedzieć rzymscy juryści, skoro zostawili nam w spadku takie oto spiżowe zdanie: Benignius leges interpretandae sunt, quo voluntas earum conservetur czyli „ustawy są wtedy właściwiej interpretowane, gdy zachowuje się ich ducha”.
W tej wypowiedzi jest cytowana sentencja ze starożytności. Na tej podstawie można wnioskować, że starożytni słowa "duch" używali do określenia sposobu myślenia. Również na przstrzeni wieków tego terminu używano w ten sposób o czym świadczy tytuł dzieła Monteskusza "Duch praw".
patrz: www.racjonalista.pl/ks.php/k,419
http:*www.racjonalista.pl/ks.php/k,419
Podobnie, na ten temat z tej samej dziedziny wypowiedział się w liście do koryntian apostoł Paweł. ftp:bw:2ko:3,6 Litera zabija a duch ożywia, jest w istocie przesłaniem Ewangeli. Szczególnie wyraźnie ukazuje to list do Galatów, gdzie mowa jest o wolności chrześcijanina od jakichkolwiek przepisów, jakichkolwiek systemów nakazowo-zakazowych, „co wolno a czego nie”.
To zestawienie chrześcijańskiej wolności z bardzo szczegółowym prawem Mojżesza, które liczyło ponad sześćset różnych przepisów prawnych może sugerować rewolucję religijną jakiej dokonał Jezus. W istocie, choć mam do udowodnienia tezę całkowicie odmienną, a mianowicie, że żadnej rewolucji nie było i że prawo Mojżesza oraz ewangelia Jezusa mają to samo pochodzenie i tego samego ducha to muszę przyznać, że zmiana jakiej dokonało przyjście Mesjasza była tak wielka, że na miano rewolucji zasługuje. Trudno mi będzie wytłumaczyć się z tego, że rewolucja była, ale jej nie było więc aby czas na czytanie tego eseju nie był stracony trzeba się nad nim będzie „natrudzić”.
Muszę przyznać, że jestem fanem Mojżesza. Moją sympatię wzbudza jego postawa wobec ludzi. W chwili powołania na przywódcę narodu, żył bowiem poza społeczeńswtem, na jego marginesie. Był outsiderem. Mojżesz wychował się na dworze faraona. W dostatku. Ale był Żydem - pochodził z narodu, który był w Egipcie prześladowany. Jak pariasi w Indiach. Dobry do roboty i do niczego więcej. Jako młody człowiek Mojżesz w obronie Żyda zabija egipskiego dozorcę, ale musi uciekać z Egiptu bo grozi mu niebezpieczeństwo. Można domniemywać, że nie cieszy się niczyją sympatią - ani Żydów ani Egipcjan. Zamieszkał z rodziną pewnego nomada i choć jest jego zięciem, nie ma żadnych aspiracji. W chwili powołania pasie nie swoje trzody a swojego teścia. Po prostu jest pastuchem. Nikim.
Po perturbacjach i kłopotach wyprowadza z Egiptu wielotysięczny tłum Żydów. Ta wielka rzesza ludzi pozwala się prowadzić po pustynnym terene przez kilkadziesiąt lat zanim wejdzie do krainy, która jest celem tej wędrówki. Ta rzesza ludzi, już bez Mojżesza, samodzielnie, jest w stanie pobić mieszkańców tej krainy, zabrać im wszystko i wygnać z zajmowanego terytorium. W dziejach Europy mamy przykłady przemieszczania się wielkich grup ludzi. Ale po podbojach jednej grupy przez drugą dochodziło do mniejszej lub większej wymiany kulturowej - podbici uczyli się najeźdźców i odwrotnie. W przypadku Żydów takie procesy zachodziły zapewne również, ale w całości przemian są one niezauważalne. Jak to wszystko mogło się stać? Jedynym wytłumaczeniem jest prawo jakie Mojżesz im pozostawił.
Stosunkowo często porównuje się prawo Możesza z prawem Hammurabiego. Kodeks Hammurabiego zachował się do naszych czasów dzięki odkryciu archeologicznemu file:*33:1:1:grafika. Ponieważ między jednym kodeksem a drugim różnica czasu publlikacji wynosi około 200 lat i pochodzą niemal z tego samego miejsca wydaje się takie porównywanie i uzasadnione i celowe.
http://www.wspolnotamesjanska.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=160:hammurabi-kontra-mojesz-1&catid=1:latest-news&Itemid=50
Pozornie można powiedzieć, że są one podobne - wiele przepisów z obu kodeksów dotyczy na przykład prawa rewanżu za popełnione zbrodnie. Oba kodeksy sankcjonują też niewolnictwo. Ale są też istotne różnice. Dlatego warto jest poświęcić nieco uwagi na analizę porównawczą kilku rozwiązań prawnych w obu kodeksach.
ODWET CZY ZADOŚĆUCZYNIENIE
Kto nie poniósł szkody sądzi, że najlepszym sposobem zakończenia sporu o nią jest przebaczenie. W przepisach prawnych i dawnych i obecnych istnieje problem naprawienia szkód. Rekompenstaty za nie. Niestety w większości przypadków jest to niemożliwe. Szczególnie jeżeli chodzi o wybite oko czy ząb. I prawo Hammurabiego i prawo Mojżesza były pod tym względem jednoznacznie proste: oko za oko i ząb za ząb. Dla wielu osób wydaje się, że to zbyt okrutne. Jeżeli tak to spróbuj wyobrazić siebie z jednym okiem i bez zębów z przodu, patrzącego na swojego prześladowcę w objęciach pięknej kobiety. Zaręczam ci, że poważnie będziesz się zastanawiał czy więzienie lub kara finansowa jest w stanie wyrównać szkody jakie ci wyrządzono. W czasach Mojżesza, wśród nomadów, instytucja więzienia była nieznana i niemożliwa do zastosowania. Kara pieniężna trudna do ustalenia, bo skoro biedak wybije ząb bogatemu to nawet cały majątek biednego stanowić może znikomą wartość dla pokrzywdzonego, i odwrotnie rekompensata jaką zadowoli się biedak, może być dla bogatego przestępcy niczym. Tak więc oko za oko nie jest złym rozwiązaniem. Stosunkowo prostym i skutecznym, choć trzeba przyznać, że w naszych czasach szokującym.
NIEWOLNICTWO
W prawie Hammurabiego niebyło możliwości wyzwolenia niewolnika. Człowiek, który stracił wolność był własnością właściciela. Nie był podmiotem, stanowił przedmiot własności. Kiedy ktoś wyrządził szkodę niewolnikowi wnosił opłatę odszkodowawczą jego właścicielowi. Niewolnik nie odbierał żadnej rekompensaty za osobistą szkodę.
W prawie Mojżesza był obowiązek uwolnienia osoby zniewolonej żydowskiego pochodzenia po sześciu latach jego służby. ftp:bw!Ex:21,2
W prawie Możesza niewolnik był podmiotem. Jeżeli właściciel wybił niewolnikowi oko lub ząb jako zadośćuczynienie musiał go wyzwolić ftp:bw!Ex:21,26-27
(dobry przykład do nauki interpretacji prawa)
interpretacja literalna: jeżeli skrzywdzisz niewolnika w inny sposób niż wybicie zęba czy oka - np. utniesz mu rękę - nie musisz go wyzwolić
interpretacja duchowa: każde znaczące skrzywdzenie niewolnika (np. trwałe kalectwo) powinno być mu wynagrodzone zwrotem wolności)
Prawo Hammurabiego karało śmiercią za ukrywanie zbiegłego niewolnika. Prawo Mojżesza nakazywało! dać takiemu zbiegowi schronienie ftp:bw!Deu:32,17
KRADZIEŻ
Prawo Hammurabiego bardzo pryncypialnie podchodziło do kwestii własności. Była ona chroniona i kary za akt kradzieży miały zdecydowanie prewencyjny charakter. Złodziej przyłapany na kradzieży miał ponieść śmierć.
W prawie Mojżesza karą za kradzież była wielokrotność wyrządzonej szkody. Skutecznie odstraszało i rekompensowało straty. Jeżeli złodziej był biedakiem zostawał za kradzież sprzedany. ftp:bw!Ex:22,1-3
Interesujące jest, że za śmierć złodzieja złapanego na kradzieży w nocy nie ponosiło się kary, ale w dzień już tak. Nie można było zabijać złodzieja złapanego na kradzieży tylko dlatego, że jest złodziejem.
Wypadek na budowie
W myśl zasady odwetu prawo Hammurabiego za śmierć syna właściciela domu spowodowanego katastrofą budowlaną, śmierć ponosił syn tego co dom zbudował.
Prawo Mojżesza taki przypadek regulowało odmiennie - za grzechy rodziców dzieci nie odpowiadają. ftp:bw!Deu:33,16
Z tego porównania widać, że przepisy prawa Hammurabiego i Mojżesza choć stworzone w podobnym miejscu i czasie i podobnie brzmiące stanowią zupełnie inne systemy prawne. Zupełnie inne wartości są fundamentem tych przepisów. Prawo Mojżesza traktowało człowieka niezależnie od jego statusu, czy był dzieckiem, niewolnikiem czy wolnym jako podmiot, prawo Hammurabiego w niektórych przypadkach jak przedmiot. Ochrona własności było nadrzędnym wyznacznikiem prawa Hammurabiego, a w prawie Mojżesza ochrona praw ludzkich.
Sporo miejsca poświęciliśmy traktowaniu obcych kultur i narodów. Najlepiej powody braku tolerancji wyjaśnia przepis następujący:
Ustanowię też granicę twoją od Morza Czerwonego do Morza Filistyńczyków i od pustyni aż do Rzeki, bo oddam w ręce wasze mieszkańców tej ziemi i wypędzisz ich sprzed oblicza swego. 32Nie zawieraj przymierza ani z nimi, ani z ich bogami. Nie będą mieszkać w twojej ziemi, by cię nie zwiedli do grzechu przeciwko mnie; bo jeśli będziesz służył bogom ich, będzie to dla ciebie sidłem.
(bw!Ex:23,31-24,1 )
Nie oznacza to jednak rasizmu i nienawiści do innych narodów. Inny bowiem przepis reguluje stosunek Żydów do imigrantów:
Przychodnia nie będziesz gnębił ani uciskał, bo sami byliście przychodniami w ziemi egipskiej. (bw!Ex:22,21 )
W kilku akapitach niemożliwe jest zaspokojenie zainteresowania jakie taka analiza przepisów prawa Mojżesza wzbudza. Nie jest to celem tego opracowania. Naszym zadaniem było wykazanie, że prawo Mojżesza miało ducha, swój sens odmienny od praw innych narodów.
Ważne są też słowa Jezusa, który podsumował tę kwestię w znanych słowach:
Nauczycielu, które przykazanie jest największe? A On mu powiedział: Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej. To jest największe i pierwsze przykazanie. A drugie podobne temu: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się cały zakon i prorocy. Mat:22,36-40
Żydzi, szczególnie faryzeusze bardzo często oskarżali Jezusa, o łamanie przepisów prawa. Ewangelie opowiadają, że Jezus, w celu odparcia tych ataków, użył przykładu Dawida, który jadł chleb świątynny zakazany do spożywania. To bardzo interesujący przykład interpretacji prawa zgodnej ze słowami rzymskich jurystów, którzy cytowani na wstępie artykułu stwierdzili, że prawo jest przestrzegane, jeżeli jego przepisy interpretowane są zgodnie z jego duchem. Prawo Mojżesza zakazywało spożywania chleba ofiarowanego Bogu ponieważ był zwyczaj handlowania pokarmem ofiarowanym bogom, podobnie jak relikwiami w czasach nam współczesnym. Przepis nie był podyktowany chęcią ograniczenia świętokradztwa tylko zabobonnego traktowania takiego pokarmu jako świętego. Te pokarmy nigdy świętsze, lepsze nie były z powodu tego, że ktoś przyniósł je na ofiarę. Tak jak kości kogoś ogłoszonego świętym nie mają „mocy uzdrawiania” i traktowanie ich w specjalny sposób jest zwykłym zabobonem. Kiedy więc Dawid w trakcie ucieczki, będąc zmęczonym i głodnym zwrócił się do kapłana o pomoc, ten po krótkim namyśle dał mu chleb ofiarny bo niczego innego nie miał. Mógł to zrobić nie łamiąc przepisu prawnego, ponieważ intencją przepisu było zwalczanie zabobonu, a Dawid nie z tego powodu pragnął tego chleba, że był świętszy, ale dlatego, że pragnął chleba jakiegokolwiek. Ani Paweł ani Jezus nie odkryli Ameryki twierdząc, że nie ten przestrzega prawa, kto wypełnia jego przepisy, ale ten co stara się żyć zgodnie z duchem prawa, z jego intencją. Świadectwo rzymyskich jurystów, którzy z Jezsuem nie mieli nic wspólnego, poświadcza tę uniwersalną zasadę prawniczą. Intencją Mojżesza była miłość. Jednak dla faryzeuszy to było nowością. Było tajemnicą Było nieznane. Chyba i dzisiaj wielu przywódców religijnych nie rozumie ani Mojżesza ani Jezusa, na którego imię się powołuje. Przykłady? A choćby szwedzcy homoseksualni duchowni czy któryś z papieży nazywający ewangelię baśnią. Czy straszenie nieochrzczonych „we właściwy sposób” piekłem bo napisane jest: „kto uwierzy i ochrzci się zbawiony będzie”.
Dla Żydów rewolucja jakiej dokonał Jezus podobna jest do zmiany jakiej doświadcza budowniczy, w dniu po skończeniu dzieła - nie musi się już trudzić i czasami nie wie co ze sobą począć. Podobnie i Żydzi nie musieli już mieć w nienawiści ludzi obcych kultur, nie musieli składać ofiary za grzechy w postaci zabitego zwierzęcia. Tak jak robotnik nawykły do codziennego wysiłku nie umie znaleźć się na emeryturze tak i Żydzi nie mogli zrozumieć przemiany jaką spowodowała śmierć niewinnego Jezusa na krzyżu. Często zastanawiamy się jakie znaczenie dla ludzi współczesnych Jezusowi miało nauczanie Jana Chrzciciela. Nie było to banalne działanie. Była to swoista rewolucja. Jan Chrzciciel nie nawoływał ani do odrzucenia prawa Mojżesza ani do odbudowy politycznej Izraela w takim stanie jakie prawo Mojżesza przewidywało. Jan ze swoim chrztem wodą na znak oczyszczenia z grzechów był swoistą nowością w duchowym świecie ówczesnych Żydów. Nie można było go oskarżyć o łamanie prawa (ani prawa Mojżesza ani prawa rzymskiego) a jednocześnie nawoływał do obrządków, których prawo Mojżesza nie przewidywało. Udowadniał tym samym ograniczoność prawa Mojżesza, jego stosowalność tylko w określonych miejscach i sytuacjach. Wielka szkoda, że musimy odkrywać z domysłów to przesłanie jakie miał dla Żydów, a pośrednio dla nas Jan zwany Chrzcicielem.


Komentarze
Pokaż komentarze