Nie wiem jaki będzie wynik referendum w Irlandii, ale na podstawie kampanii i sondaży można wiele powiedzieć o Unii i jej Traktacie.
Pierwsze wrażenie to zachwycone nim elity zwłaszcza żyjące z Brukseli. Ale oczywiście nie tylko.
Jak pamiętamy nad Konstytucją pracowały najwyższe elity Europy no sama śmietanka śmietanek jak mawiają Francuzi. No i napisali co już na pierwszy rzut oka budziło respekt, zaufanie i uzasadniało pieniądze na jej napisanie wydane. I tak miało być. Wielkie piękne tomiszcze budzące tyle zaufania lub niechęci żeby go nie czytać. Ponieważ przy lekturze zaczynało tracić pozorną wartość.
Pamiętam przetaczającą się przez Polskę falę głosów sceptycznych i podążającą za nią falę głosów krytycznych wobec krytyków. Argumenty popierających Konstytucję były dość kiepskiej jakości i w związku z ty mało przekonujące więc sięgnięto po broń cięższego kalibru. Propaganda postarała się żeby każdy kto tylko wychyli się z wątpliwościami na temat Konstytucji czy nawet zasadności jej tworzenia , został natychmiast wyśmiany, sprowadzony do parteru argumentami o prymitywnej i zaściankowej perspektywie i w ogóle okazywał się Kato-ciemnogrodzianinem. Głównym guru od światłego pouczania ciemnogrodzian był oczywiście B. Geremek obrońca demokracji wsławiony powiedzeniem że „społeczeństwo nie dorosło do demokracji”. No i jeszcze jeden bardzo rzeczowy argument to było twierdzenie że odrzucając Konstytucję stajemy się hamulcowym Europy i skazujemy ją na podział na „dwie prędkości”. Czyli używając naszego polskiego określenia na Europę A i B. My oczywiście mielibyśmy być w tej gorszej części. I w ogóle to odrzucając Konstytucję staniemy się pośmiewiskiem Europy. Ten argument pojawia się często kiedy nie ma argumentów popierających to co elity chcą nam włożyć do głów.
Na szczęście Konstytucję do kosza wywalili nie Polacy (dzięki czemu nie stali się pośmiewiskiem Eurolandu) a Francuzi. Jakoś świat się nie zawalił z tego powodu, pośmiewiskiem też się nie stali, bo kto by się ośmielił śmiać z Francuzów? Na pewno nie Pan Geremek. Natychmiast ukuto tezę że wynik referendum wcale nie oznaczał że Francuzi mają wątpliwości co do samej konstytucji tylko zrobili to na złość rządowi. Jacyż małostkowi ludzie. Wykopali tak znakomite dzieło tylko dlatego że nie lubili prezydenta. Przy Holendrach już chyba takich analiz nie robiono bo decyzja Francuzów była wystarczająca, ale z pewnością też powód był inny niż sama Konstytucja.
No to się zrobiło przykro elitom że tak został zmarnowany ich trud żeby polepszyć nam byt czyli wejść na rękę. Ale nie martwili się długo. Wymyślili że skoro Konstytucja jest świetna tylko narody do niej nie dorosły to trzeba narody pozbawić możliwości decydowania o ich własnym losie. Taka to już jest ta europejska demokracja, i to powinno dać nam wszystkim do myślenia. Traktat jest formą która nie wymaga odwołania się do ludu wystarczy że parlamenty go przyjmą.
I tu na arenę wchodzi Irlandia. W Irlandii niestety musiało odbyć się referendum.
Irlandia o której wszyscy trąbili jakie to niesłychane korzyści uzyskała po wstąpieniu do Eurolandu. To wszystko prawda. Sami Irlandczycy mówią to otwarcie. Skąd więc taka histeria w elitach skąd tylu sceptycznie nastawionych? Sceptycznie, ale nie do Unii a do Traktatu czyli, nie czarujmy się, Konstytucji po liftingu i zmianie nazwiska.
Ba nawet pojawiły się w elitach pomysły żeby w razie odrzucenia Traktatu w Irlandii proces ratyfikacji kontynuować do końca a następnie zmusić Irlandię do przyjęcia albo zagrozić że muszą odejść. Kolejny przejaw demokracji. To też powinno zapalić w naszych głowach czerwone światełko.
Czy słyszał ktoś głosy że Irlandia hamulcowym Europy? Albo że stanie się pośmiewiskiem Europy? Były jakieś sygnały że może doprowadzić do podziału Unii?
Z niecierpliwością oczekuję na wynik referendum w Irlandii. I od razu przyznam się że trzymam kciuki za eurosceptyków. Może elity zamiast kombinować jak nas wy…..kolegować zaczną z nami rozmawiać i słuchać. Może zejdą z wydumanych cokołów i zauważą że świat nie składa się wyłącznie z tych którzy im przyklaskują i ciemnogrodzkiego niewdzięcznego motłochu za który ONI muszą myśleć.
P.S. Jak donoszą media, wszystko wskazuje na to że Irlandia odrzuci Traktat. Cieszy mnie to już chocby z tego względu że jestem ciekaw co zrobią elity żeby z tej sytuacji wybrnąć. Bo że coś wymyślą to pewne.
Najpierw byli tak pewni wspaniałości swojego pomysłu że nie przewidywali żadnych problemów z przyjęciem więc pozwolili żebyśmy w referendach przyklepali ich dzieło. Nawet pozwolili żeby to się odbyło ze 100% popaciem (100% pozytywnych referendów a nie 100% poparcie w każdym referendum). Nic z tego niestety nie wyszło wiec przeszli do formuły Traktatu tu referenda są niepotrzebne a wiadomo elity elitom podpiszą co treba. No i ością w gardle stanęła im Irlandia. Nieduża, niepozorna wyspa.
Traz zdesperowani pewnie powiedzą że nie musi być jednomyślności skoro tylko jedno państwo nie poparło Traktatu.
Tak długo będą zmieniać regóły gry aż wyjdzie na ich.
Teraz już wiecie dlaczego wczoraj był karny?
Bo miał być remis.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)