Zawodowo (naukowo) param się pozostałościami substancji chemicznych w żywności. Obserwuję dyskusję wywołaną przez Justynę Kowalczyk i jej sztab nt. stosowania przez inne zawodniczki substancji z grupy beta-agonistów ( β2-mimetyki). Jako że te substancje są również w zakresie mojego i moich kolegów zainteresowań, poszukaliśmy artykułów NAUKOWCH (a nie dziennikarzy, którzy o farmakologii leków mają blade pojęcie) na temat rzekomego wpływu leków wziewnych na wydolność organizmu. Zaznaczam, że istotne jest tutaj rozróżnienie pomiędzy tą samą substancją przyjmowaną wziewnie i dożylnie. Z reguły substancje przyjmowane wziewnie osiągają niskie stężenia w krwiobiegu, ich wpływ na wydolność organizmu jest zatem dyskusyjna.
Zachęcam zatem do przeczytania poniższego artykułu:
Alergologia Info, 2009,IV,5-6; 205-210
Astma i sport
Ziemowit Ziętkowski1*, Elżbieta Ziętkowska2,3, Anna Bodzenta-Łukaszyk1
1Klinika Alergologii i Chorób Wewnętrznych Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku
2Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Białymstoku
3Państwowa Wyższa Szkoła Informatyki i Przedsiębiorczości w Łomży – Instytut Medyczny w Łomży
alergologiainfo.pl/pl/articles/item/17076/astma_i_sport
Dla leniwych i nie mających czasu zamieszczam konkluzję:
"Podsumowując, wyniki większości badań wskazują, że wziewny salbutamol nie ma wpływu na zużycie tlenu, wydolność serca, siłę mięśniową, zdolność do wykonywania wysiłku, a wpływ salmeterolu na wydolność organizmu nie różni się od placebo u zdrowych sportowców. Wziewne β2-mimetyki nie poprawiają osiągnięć sportowych u zdrowych sportowców".
Zatem cała pretensja do biegaczek stosujących wziewne leki (oficjalnie dozwolone!) to raczej histeria NIE MAJĄCA NAUKOWYCH PODSTAW.


Komentarze
Pokaż komentarze (18)