To i owo
Przez poznanie do poznania...
8 obserwujących
363 notki
97k odsłon
530 odsłon

Moral hazard na Wall Street

Wykop Skomentuj10

Moral hazard na Wall Street


Kryzys finansowy z 2008 r. miał wiele przyczyn. Od bańki mieszkaniowej po nadmierne spekulacje, od nieodpowiednich zasad rachunkowości do lekkomyślnego ładu korporacyjnego. Ale w centrum krachu znalazły się zniekształcone zachęty ze strony branży finansowej. Stworzone w dużej mierze przez dziesięciolecia błędnej polityki rządu - które spowodowały, że bankowcy i inwestorzy podjęli ogromne ryzyko bez należytego uwzględnienia jego konsekwencji.


Najłatwiejszym sposobem zarabiania pieniędzy na Wall Street było (i pozostaje) zaciąganie dużych pożyczek oraz podejmowanie ekstremalnego ryzyka. Powód jest prosty: od dawna istnieje przeczucie, że rząd wkroczy, jeśli sytuacja wymknie się spod kontroli. Każdy, kto prowadzi dużą instytucję finansową i dokonuje wielkiego „hazardu” na pożyczkę lub inwestycję wie, że jeden z dwóch wyników jest możliwy. I tak: albo będzie miał szczęście i zarobi, albo będzie miał pecha i odejdzie ze wsparciem rządu....


Dlaczego tytani finansów mieliby zadawać sobie trud, aby kontrolować ryzyko, jeśli rząd zamierza ratować zrujnowanych hazardzistów? Uznanie, że gospodarka jest zbyt ważna, by upaść, uczyniła z wielu instytucji finansowych kasyna.


Chociaż wiele zmieniło się w wyniku kryzysu, ta podstawowa dynamika nie uległa zmianie.


Te banki, które były zbyt duże, by upaść, są teraz jeszcze większe. Rząd sponsorował i wspierał kilka fuzji, dzięki którym stały się one większe. I ta gwarancja - ta domniemana gwarancja pokusy nadużycia, idea, że rząd nie pozwoli bankom upaść, która była wcześniej domniemana, teraz jest wyraźna.


Przesłaniem dla Wall Street stało się, że duże instytucje finansowe są teraz chronione przed konsekwencjami własnych decyzji.


Jak pokazały ostatnie badania Deana Bakera i Travisa McArthura, przewaga dużych banków nad małymi wzrosła dopiero od czasu kryzysu. W latach 2000–2007 duże banki (posiadające aktywa o wartości przekraczającej 100 miliardów dolarów) mogły pożyczać pieniądze przy stopach procentowych  około 0,29 punktu procentowego niższych niż w przypadku banków mniejszych. Od tego czasu spread wzrósł do 0,49 punktu procentowego. Ten zwiększony spread jest rynkową oceną korzyści wynikających z ukrytego ubezpieczenia oferowanego dużym bankom przez polisę „zbyt duży, by upaść”.


W przypadku 18 amerykańskich banków o wartości przekraczającej 100 miliardów dolarów każda ta korzyść odpowiada około 34 miliardom dolarów całkowitej dotacji rocznie. Subwencja ta zakłóca rynek, ograniczając zdolność małych banków do konkurowania, co z kolei prowadzi do większej koncentracji banków. Zwiększa to siłę banków kosztem deponentów i kredytobiorców, a wszystko to gwarantuje, że banki będą jeszcze większe, gdy następnym razem trzeba będzie je ratować.


W 1998 r. Bank Rezerw Federalnych w Nowym Jorku musiał tylko koordynować ratowanie, które kosztowało głównych wierzycieli 3,6 mld USD. W 2008 r. Rząd musiał wydać 700 miliardów dolarów, aby uratować cały sektor finansowy. Co będzie teraz, jeśli nie zmienimy kursu?


A zmiana kursu nie jest łatwa. Podejścia rządu do ratowania nie można po prostu opisać jako pobłażliwego szaleństwa….Może w wielu przypadkach byłaby to najbardziej praktyczna reakcja na bardzo realne zagrożenia dla systemu finansowego oraz na brak możliwości oceny i ograniczenia podejmowanego ryzyka przez dużych graczy finansowych. Ale to, co administracja Obamy zaproponowała jako alternatywę, nie jest wcale poprawą! Jej podejście regulacyjne wyrzuciłoby dziecko z kąpielą, uniemożliwiając amerykańskim bankom konkurowanie i prosperowanie, próbując kontrolować ryzyko.


Teraz za Donalda Trumpa system finansowy potrzebuje lepszego sposobu oceny i ograniczenia tego ryzyka, ale bez nadmiernego ograniczania wzrostu gospodarczego i wolności rynku. Oczywiście zrównoważenie tych dwóch kluczowych, choć pozornie rozbieżnych celów, będzie nie lada wyczynem.


Jeśli „zbyt duży, by upaść” jest tak ewidentnie złe, jakie są inne opcje?


Jednym z warunków powinno być usunięcie domyślnej gwarancji udzielonej dużym bankom, że rząd nie podejmie działań w celu ich ochrony, jeśli upadną. Ale nagły kryzys dużego banku może być katastrofą dla systemu finansowego kraju. Politycy kiedy stoją w obliczu katastrofy, długoterminowe obawy zwykle ustępują miejsca najbliższemu kryzysowi…..


Inną opcją jest przygotowanie alternatyw dla interwencji przez instytucję finansową tak zwanego „testamentu”, planu awaryjnego dotyczącego tego, jak wywiązać się ze swoich zobowiązań w przypadku awarii przy minimalnych kosztach systemu.


Wszyscy uczestnicy rynku z góry wiedzieliby, co wiązałoby się z upadkiem konkretnej instytucji, i dla wszystkich byłoby jasne, że masowa interwencja nie byłaby wymagana. Jest to dobry pomysł, ale w praktyce każda instytucja miałaby silną motywację do sabotażu z powodu „woli zachowania życia” ...

Wykop Skomentuj10
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka