0 obserwujących
3 notki
650 odsłon
  306   1

Skąd (lewakom) wyrastają nogi.

Pod koniec stycznia 2019 roku, opublikowano bardzo ciekawy raport z badań przeprowadzonych przez Centrum Badań nad Uprzedzeniami Uniwersytetu Warszawskiego, którym kieruje dr hab. Michał Bilewicz, badacz "antysemityzmu wtórnego", pt. "Polaryzacja polityczna w Polsce. Jak bardzo jesteśmy podzieleni?" Wynika z niego, ogólnie biorąc, że zwolennicy partii opozycyjnych (tzw. opozycji totalnej – korzystając z określenia prof. Wolniewicza – lewoskrętni) nienawidzą zwolenników partii rządzącej (PIS – w skrócie i uproszczeniu – prawoskrętni) bardziej, niż odwrotnie.
Po ogłoszeniu badań pojawiało się mediach trochę komentarzy, jednak nikt nie pokusił się o głębszą analizę przyczyn zjawisk, na które badanie wskazuje. Zresztą, dość szybko o sprawie zapomniano. A wg. mnie zasługuje ona na większą uwagę.
Otrzymaliśmy bowiem naukowe potwierdzenie życiowych spostrzeżeń, że natężenie negatywnych emocji wobec przeciwników ideowo-politycznych, w środowiskach lewoskrętnych jest wręcz nienaturalnie wielkie.
W dobie rozlewającego się relatywizmu, takie potwierdzenie przez naukę ma swoje znaczenie. Gdy z zewsząd słyszy się o równoprawnych narracjach, że w polityce „wszyscy siebie warci” i „po jednych piniondzach”, a ci, co próbują dotrzeć do zobiektywizowanej rzeczywistości, do tego jak jest, zaczynają się gubić w chaosie rozmaitych sądów i opinii, często wątpiąc w obiektywność swoich spostrzeżeń. Bo jeśli mają jakieś bezpośrednie odczucia tych spraw i ich oceny, to przecież są one subiektywne.
A tu otrzymujemy coś zobiektywizowanego – badania naukowe. Nauka w powszechnym odczuciu wciąż cieszy się autorytetem i to pomimo coraz częściej wychodzących na światło dzienne faktów świadczących o tym,
że w dzisiejszych czasach i ona nie uchroniła się od zepsucia, gdy rozmaici „naukowcy” fałszują wyniki badań, a sama nauka znalazła się niebezpiecznie blisko marketingu i biznesu lub ideologii. Wciąż jednak obecna jest głęboko zakorzeniona idea, że nauka w swej niewynaturzonej formie dąży do obiektywizacji sądów
o rzeczywistości. Nauka to metodologia, sprawdzalność, obiektywizm.
Obiektywności wspomnianym badaniom przydaje również fakt, że przeprowadziło je Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW, którego pracownicy znani są z manifestowanych lewackich przekonań, a nie jacyś badacze „skażeni” prawicowym światopoglądem.
Przyglądając się ich wynikom, warto zwrócić uwagę na parę rzeczy.

1.    W porównaniu z wyborcami PiS, którzy uważali, że zwolennicy opozycji mają wobec nich postawy neutralne, wyborcy partii opozycyjnych byli przekonani, że zwolennicy partii rządzącej mają wobec nich nastawienie negatywne (nasuwa się tu skojarzenie z psychologii, gdzie mówi się o projekcjach umysłu, polegających na rzutowaniu na zewnątrz własnych uczuć; przysłowiowe – każdy mierzy zwoją miarką).
2.    Badania wykazały dodatkowo istnienie szczególnej korelacji - im lepiej wykształceni wyborcy opozycji,
w tym większym stopniu żywią negatywne uczucia wobec wyborców PIS; korelacja związana była również z zamożnością; im bardziej wykształceni i mniej zamożni, tym większe natężenie negatywnych uczuć wobec „pisowców” oraz poczucie, że owi „pisowcy” ich nienawidzą.  
3.    To już drugie tego typu badanie CBU UW. Poprzednie, przeprowadzone w 2013 r., dotyczyło postaw wobec katastrofy smoleńskiej, głównie przeciwników hipotezy zamachu (PO, palikociarnia, SLD itp.) oraz jej zwolenników. Wykazało ono podobne rezultaty – przeciwnicy wspomnianej hipotezy nienawidzą zwolenników bardziej niż odwrotnie.
4.    Oba badania zostały przeprowadzone w odstępie 7 lat; w 2013 r. u władzy była PO i nie było widoków na zmianę, a w 2018 r. PIS. Czyli niezależnie od tego, czy zwolennicy tzw. lewicy liberalnej mają poczucie przynależności do obozu rządzącego, czy odwrotnie, natężenie negatywnych emocji (w tym nienawiści)
z ich strony jest większe.


Jakie przyczyny sprawiają, że lewoskrętni nienawidzą bardziej?
Według mnie, wpływ na to mają nade wszystko:
•    Resentyment w znaczeniu nietzscheańskim, pogłębionym przez Maxa Schelera.
•    Problemy z tożsamością lewoskrętnych.
•    Problemy z ich poczuciem własnej wartości.
•    Pycha i wynikające z niej uroszczenia.


Resentyment w znaczeniu nietzscheańskim, pogłębionym przez Maxa Schelera.

Próba zrozumienia współczesnego człowieka naszego kręgu cywilizacyjnego, bez uwzględnienia tego zjawiska, będzie ułomna. Resentymentem Nietzsche nazwał zjawisko cechujące mentalność niewolniczą, która wyrasta na gruncie kultywowanej zawiści i zazdrości, a także z bezsilności, wynikającej ze świadomości swojej niemocy, słabości - by wartość, której posiadania zazdrości, móc zdobyć lub urzeczywistnić. Taki zawistnik dokonuje wówczas swoistej zemsty, niszcząc symbolicznie nieosiągalną dla niego wartość (substytut realnej zemsty)  poprzez odmowę jej uznania lub umniejszając znaczenie.
Resentyment powoduje wypaczenie moralności, stanowi podstawę budowania fałszywej etyki, w której
na szczycie hierarchii umieszcza te wartości, które są w zasięgu możliwości mentalności niewolniczej, natomiast te, które obiektywnie stoją wyżej, sztucznie umniejsza.
Jednocześnie ktoś, kim zawładnął resentyment, w głębi duszy wie, że ta złudna hierarchia jest fałszywą
i skrycie nienawidzi prawdy oraz tych, którzy ją potwierdzają.  
Zarówno wg Nietschego jak i Schelera, a pośrednio i Konecznego, przykładem całej cywilizacji opartej na resentymencie są Żydzi.

Czym jest resentyment można zilustrować jedną z bajek Ezopa o lisie, który nie mogąc dosięgnąć winogron stwierdza, że i tak były kwaśne. Inną ilustracją  jest opowieść o Kainie i Ablu.
Resentyment prowadzi do złudzenia aksjologicznego, a w efekcie do tego, co Nietzsche określił jako „zafałszowanie tablic wartości”.
Owo zatrucie duchowe oraz niedojrzałość emocjonalna nim wywołana powoduje, że osoby skądinąd inteligentne, wydają błędne opinie o rzeczach, o sobie i innych. Można odnieść wrażenie, że postrzegają siebie i świat z pewnego poziomu własnego kompleksu psychicznego, a to z kolei determinuje ich sposób działania.
W związku z tym ludzie często działają w życiu, jakby zmuszeni byli realizować jakieś skrypty wg zawartych w nich algorytmów, analogicznie do oprogramowania w informatyce, z tą różnicą, że autorem tych „programów” są kompleksy ludzkie. Taki człowiek jest trochę jak marionetka. Toteż lewoskrętni mówiąc o wolności, najczęściej mają na uwadze „wolność poniżej pasa” (swawolę) oraz wolność od konsekwencji własnych czynów, czyli od odpowiedzialności, jakby wyrażali podświadomie, że nie wiedzą, co czynią.

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale