w krainie erka
"wszędobylski propagator strachu, czyli (e)rka 1 a właściwie karawan diabła"
59 obserwujących
2398 notek
2271k odsłon
  1590   0

Uniwersytet zwalnia profesorów

 

za GW:
 
Tego jeszcze nie było w historii szkolnictwa wyższego. Uniwersytet Medyczny w Łodzi zwalnia kilkudziesięciu profesorów i doktorów habilitowanych!
 
Pierwsze wypowiedzenia nauczyciele akademiccy dostali na początku tygodnia. Na uczelni wrze. Na korytarzach trwają spekulacje, kto będzie następny do zwolnienia.

- Nie ma się czemu dziwić - mówi jeden z profesorów, który prosi o niepodawanie nazwiska. - Jeszcze niedawno tytuł profesorski gwarantował dożywotnią posadę, a uczelnia mogła zwolnić nauczyciela tylko wtedy, gdy był skazany za przestępstwo. Było kilka głośnych przypadków, że uniwersytet musiał wypłacać pensje ludziom, którzy siedzieli w areszcie. A teraz tak po prostu ma odejść kilkudziesięciu doktorów habilitowanych i profesorów. Dobrze, że wreszcie się to zmienia.

- Rzeczywiście musieliśmy przeprowadzić przegląd kadry - przyznaje Joanna Orłowska, dyrektorka biura rektora UM. - Będziemy musieli się rozstać z kilkudziesięcioma osobami, również profesorami.

Orłowska tłumaczy, że uczelnia do zwolnień została zmuszona przez trudne czasy i przepisy. - Bolączką wszystkich uczelni jest coraz większy niż demograficzny. Ubywa studentów, i to do tego stopnia, że w krótkim czasie musieliśmy zamknąć kilkanaście kierunków studiów. Na przykład zaoczne ratownictwo, analitykę medyczną i kosmetologię. Mniej studentów to mniej pieniędzy w naszej kasie. A więc trzeba zaciskać pasa.

Uczelnia, szukając oszczędności, postanowiła zlikwidować jednostki, które nie zarabiają na siebie: nie kształcą studentów albo nie mają kontraktu z NFZ. W ten sposób została zamknięta jedna z klinik chirurgii, a jej pracownicy zwolnieni.

Kolejne cięcia będą skutkiem wprowadzenia nowych przepisów, nakładających na uczelnie obowiązek liczenia kosztów dydaktyki. - Musimy wysyłać do Ministerstwa Nauki szczegółowe sprawozdania z informacjami o tym, ilu nauczycieli przypada na jednego studenta - mówi Orłowska.

Kiedy na uniwersytecie zaczęto liczyć godziny pracy poszczególnych wykładowców, okazało się, że niektórzy zamiast wymaganych 240 godzin w semestrze mają 24.

Orłowska: - Przecież nie możemy wysłać do ministerstwa informacji, że zatrudniamy nauczycieli, którzy prawie nie uczą.

Dlatego wykładowcy, którzy nie prowadzą zajęć albo mają ich za mało, dostaną wypowiedzenia.

Kolejny nałożony na uczelnie obowiązek to ocena efektywności naukowej. Naukowcy zostaną ocenieni za trzy ostatnie lata swojej pracy. Ile i co publikują, jakie projekty badawcze prowadzą. Oceny wystawia komisja złożona z prorektorów i dziekanów.

- Niełatwo ocenić pracę naukowca, dlatego zrobią to najlepsi uczeni - mówi Orłowska. - Przecież może się okazać, że ktoś nie publikował, bo pracuje nad ambitnym przedsięwzięciem. Z drugiej strony ktoś inny może być dopisany jako piąty autor do kilkudziesięciu publikacji niskich lotów.

- Czarna niewdzięczność i brak klasy - mówi jeden z negatywnie zweryfikowanych profesorów. - Przysłali mi pismo, że mój dorobek jest niezadowalający. Nikt mi nawet nie podziękował za lata pracy.

Od opinii komisji można się odwołać. Wtedy sprawa trafi do specjalnej komisji, w której zasiada sam rektor. Orłowska: - Zwolnimy kilkadziesiąt osób. Ci, którzy dostaną wypowiedzenia, nie będą szczęśliwi. Ale to nie tak, że wysyłamy na bezrobocie ludzi w trudnej sytuacji. Większość wypowiedzeń dostaną lekarze z tytułami naukowymi. Oprócz etatów akademickich pracują w szpitalach i przychodniach.

Na Uniwersytecie Medycznym na etatach nauczycieli akademickich jest 1470 osób.
 

 

Lubię to! Skomentuj27 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie