0 obserwujących
34 notki
9468 odsłon
  73   0

Czy dziennikarz ma godność?

Tym samym strony postępowania usytuowane są dokładnie na tej samej pozycji sporu prywatnego, o jednakowym statusie obywatela, któremu przysługują identyczne prawa, w tym prawo do ochrony swojego dobrego imienia. Nic nie uzasadnia, by którejkolwiek stronie postępowania ograniczać, a tym bardziej uniemożliwiać wykonywanie swoich uprawnień.

Również nie znajduje żadnego uzasadnienia faworyzowanie którejkolwiek ze stron, przyznając jej więcej praw wobec strony w identycznej sytuacji. Szczególnie wówczas, gdy obie strony mają identyczne możliwości działania, a pomiędzy stronami nie występuje jakikolwiek element, który mógłby wpłynąć na sposób czy zakres korzystania ze swoich uprawnień którejkolwiek ze stron.

Art. 212 k.k. ma na celu zapewnienie pokrzywdzonemu dochodzenie swoich praw, gdy ktokolwiek, poprzez swoje wypowiedzi, narusza dobre imię pokrzywdzonego. Prawo to przysługuje każdemu i – jako element prawa do sądu – jest prawem bezwzględnie obowiązującym. Nic nie może tego prawa ograniczać w sytuacji jednakowej pozycji stron postępowania, a sąd jest władny jedynie do oceny merytorycznej zarzutów stawianych wzajemnie przez strony postępowania.

Jedną z funkcji przepisu art. 212 k.k. jest też funkcja prewencyjna w zakresie odpowiedzialności za słowo. Rzekomo pokrzywdzony ma prawo wnieść oskarżenie przeciw autorowi materiału prasowego, jeśli ocenił, że jego treść narusza dobra osobiste pokrzywdzonego. Jednakże akt oskarżenia nie może z kolei naruszać dóbr osobistych oskarżonego poprzez przypisywanie mu treści, jakich w materiale prasowym w ogóle nie ma.

We wniesionym wzajemnym akcie oskarżenia wskazane wyraźnie zostały podstawy oskarżenia wzajemnego i nie stanowił tej podstawy sam fakt wniesienia oskarżenia. Wskazane zostały niektóre z przywołanych przez oskarżyciela fragmenty i sformułowania. Jednych w tekście w ogóle nie ma, inne zostały zniekształcone. Czyli oskarżyciel dokonał świadomej manipulacji treścią, nadając tym fragmentom znaczenie odmienne, niż nadał im autor.

Oczywista nieprawda zawarta w prywatnym akcie oskarżenia powinna być uznana za przekroczenie granic dopuszczalności użytych środków dla ochrony swoich praw. W przeciwnym razie prywatny akt oskarżenia mógłby się w praktyce sprowadzać do bezkarnego lżenia i zniesławiania oskarżonego. Bez żadnych konsekwencji i bez żadnej odpowiedzialności za słowo. W zupełnym oderwaniu od konieczności użycia takich środków do realizacji swoich uprawnień.

Przywołana przez sąd sentencja orzeczeń dotyczy, jak wskazano na wstępie, spraw o zupełnie innym charakterze, przede wszystkim ze względu na pozycje stron postępowania. Ponadto całość uzasadnienia, w szczególności dalszy fragment, następujący po przywołanej sentencji wskazuje, że zakaz wnoszenia wzajemnego aktu oskarżenia dotyczy tylko określonych sytuacji, zupełnie różnych, niż niniejsza sprawa. Ale nawet i wówczas taka ochrona ma określone granice:

„(…) Nie stanowią bezprawnego zniesławienia zarzuty stawiane w obronie własnych praw, kierowane do władz (zawarte w pismach procesowych, doniesieniach pokrzywdzonych o popełnionym przestępstwie, pozwach rozwodowych).

Legalność takich zarzutów uzależniona jest jednak od potrzeb wynikających z zagrożenia własnego prawa i konieczności wykazania niebezpieczeństwa dla własnych praw ze strony postępowania lub własności innej osoby, lub podmiotu zbiorowego.”(…)”

Z powołanych wyroków wynika jednoznacznie, że w niniejszej sprawie ani nie zachodziły przypadki konieczności stawiania zarzutów opartych na nieprawdziwych lub zmanipulowanych stwierdzeniach, ani też nie zachodzą relacje „niebezpieczeństwa dla własnych praw ze strony postępowania lub własności innej osoby, lub podmiotu zbiorowego”.

Ponadto użytego w sentencji sformułowania: „kierowane do władz”, w kontekście spraw, jakich dotyczą powołane wyroki, nie można rozumieć jako „kierowane do władz” pisma, czyli działania będące czynnościami manualnymi. W sentencji chodzi o „kierowane do władz” inwektywy, których władza jest adresatem.

Sąd Rejonowy, jak się wydaje, nie do końca zrozumiał intencje Sądu Najwyższego, a przede wszystkim z niewiadomych powodów uzasadnił swoje postanowienie w oparciu o wyroki w sprawach zupełnie innego charakteru.

Jedyną cechą wspólną tych trzech postępowań jest art. 212 k.k. i prywatne akty oskarżenia. Ale zarówno okoliczności jak i strony postępowania są zupełnie inne.

Oskarżyciel, w tym konkretnym przypadku, powinien występować nie jako osoba prywatna, lecz jako instytucja i to nie z prywatnym aktem oskarżenia. Postępowania administracyjne zawsze są prowadzone kilkuosobowo. Jeżeli więc jeden z uczestników postępowania zdecydował się wnieść oskarżenie, to przeciw autorowi powinna wystąpić instytucja, gdyż w istocie to ona jest stroną postępowania. A jednak instytucja na taki krok się nie zdobyła.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale