echo24 echo24
152
BLOG

O tym, jak najpierw Tusk Michnika, a następnie Kaczyński Tuska zmałpował

echo24 echo24 Polityka Obserwuj notkę 10
Socjotechniczna sztuczka społecznego awansu "lepszych" od "gorszych"

Motto: Jak życie pokazało, pan Adam zmałpował towarzysza Wiesława, a śladem pana Adama poszedł pan Donald, którego tropem podążył pan Jarosław, z tą wszakże różnicą, że pan Donald postawił na intelektualnie nowobogackie "elity", które pan Jarosław zignorował, stawiając podobnie jak towarzysz Wiesław na "ciemnego luda". I tak, od roku 1945, - kręci się ta nasza polska karuzela, - posłuchajcie proszę: - https://www.youtube.com/watch?v=I0OBxIA7wcE 

A teraz do rzeczy.

Portal internetowy Salon24, - vide: https://www.salon24.pl/newsroom/1362879,michnik-w-tvp-info-porownal-pis-do-wirusa-ktory-moze-powrocic informuje:

Adam Michnik gościł na antenie TVP Info. Redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”. powiedział o możliwym powrocie PiS do władzy w taki oto sposób, że „ten wirus w pewnej konstelacji kulturowo-społecznej może od nowa nabrać powietrza i eksplodować”. Michnik skomentował odsunięcie PiS od władzy:

- W Polsce duch wolności nigdy nie umarł, dzięki temu, że byli ludzie w partiach politycznych, w elitach wśród młodzieży, w ruchu kobiet, którzy buntowali się i dawali wyraz temu, że się nie godzą na to, co robi rządząca partia, i w końcu się okazali skuteczni – mówił Adam Michnik, komentując zwycięstwo koalicji KO, TD i Lewicy w ostatnich wyborach parlamentarnych. Zadeklarowany przeciwnik PiS porównał też generała Wojciecha Jaruzelskiego do Jarosława Kaczyńskiego. Z korzyścią dla tego drugiego.…

Mój komentarz:

Swój blog na Salonie24 założyłem w roku 2010, po katastrofie smoleńskiej. Krytykowałem wtedy rządy Platformy Obywatelskiej, o czym między innymi pisałem w opublikowanym na Salonie w styczniu 2011 eseju zatytułowanym „Nabrani przez redaktora ”, - vide: https://www.salon24.pl/u/salonowcy/271686,nabrani-przez-redaktora (ponad piętnaście tysięcy odsłon).

Z esejem tym zapoznał się Jarosław Kaczyński i ku mojemu niepomiernemu zdumieniu, przed wyborami 2011, w liście urzędowym, pan Prezes zaproponował mi kandydowanie do Sejmu z list PiS-u, jako znanego blogera Salonu24, - vide:

https://m.salon24.pl/6e872d95c8c4df3c453b372f21d29e40,930,0,0,0.jpg 

Wielce zaszczycony, propozycji tej jednak nie przyjąłem wyjaśniwszy listownie prezesowi PiS, że na polityka jestem zbyt prawdomówny, - a moim zdaniem znacznie więcej zrobię dla Polski blogerską działalnością publicystyczną.

Oto fragmenty wspomnianego wyżej eseju, - cytuję:

Jak starsi pamiętają, a młodsi niestety już nie, gdyż nie mieli się skąd o tym dowiedzieć, w latach powojennych (lata 40/50) komuniści dokonali bardzo sprytnej socjotechnicznej sztuczki. Z zacofanej i zabiedzonej prowincji, piszę prowincji, a nie ze wsi, by dumnych polskich chłopów nie urazić, - przerzucono wtedy do miast rzesze prostych i nie wykształconych ludzi. Brano głównie tych „nijakich” i bez charakteru. W miastach, zazwyczaj w pobliżu zakładów przemysłowych, pobudowano dla nich nowe dzielnice, a w nich bloki, które im się zdały pałacami. Potem im umożliwiono zrobienie zaocznej matury, co oni uznali za awans społeczny. Ci właśnie ludzie, z grubsza okrzesani w hotelach robotniczych przepoczwarzyli się z czasem w coś w rodzaju „przyzakładowych wierchuszek”. Słowem ni pies, ni wydra, albo, jak kto woli zdegenerowany twór bez rodowodu. Jednocześnie komunistyczna propaganda przypominała imustawicznie, że swój życiowy awans zawdzięczają dbającej o ich interesy władzy ludowej, co się w ich świadomości zakodowało na trwałe w formie ślepej wdzięczności dla komuny (…).

W następnym pokoleniu (lata 60/70), ich dzieci pokończyły już częściowo studia tworząc grupę wykształconej w pierwszym pokoleniu nowej "inteligencji", która choć nieźle wykształcona zawodowo, nie miała świadomości, bądź ją odrzucała, iż jest genetycznie skażona piętnem służalczej wdzięczności wobec komunistów, którzy umożliwili ich ojcom społeczny awans (…).

Po upadku komuny wydawało się przez moment, że nastąpi odrodzenie prawdziwych polskich elit. Otóż nic bardziej złudnego, gdyż proces ten skutecznie storpedowali zbałamuceni przez redaktora Gazety Wyborczej wnukowie tych, których w latach 40/50 przesiedlono do miast. W tym przypadku, ten genetycznie służalczy materiał ludzki, tym razem wobec post-komuny uwłaszczonej na majątku narodowym po okrągłym stole, został wykorzystany, trzeba przyznać genialnie, przez owego redaktora poczytnej Gazety. Mechanizm był identyczny jak w okresie powojennym, czyli utwierdzenie ludzi w poczuciu awansu społecznego.

Mechanizm psychologiczny tej chytrej sztuczki jest następujący. Otóż, jeśli garbatemu powiedzieć, że się prosto trzyma, to, choć wie, że tak nie jest, chętnie w to uwierzy. Jeśli zaś szarej myszce ktoś powie, że wygląda jak hollywoodzka gwiazda też się nie oprze pokusie uwierzenia w tę oczywistą nieprawdę. Podobnych przykładów można mnożyć wiele.

O ile sztuczka z „awansem społecznym w latach 40/50 polegała na utwierdzeniu prostych i niewykształconych ludzi w przekonaniu, że przynależą do lepszej od reszty społeczeństwa awangardy władzy ludowej, to trik z „awansem społecznym” po upadku komuny, - polegał na utwierdzeniu ich już z grubsza okrzesanych i lepiej wykształconych wnuków w poczuciu, iż przynależą do grupy światlejszych i bardziej od reszty społeczeństwa postępowych ELIT III RP. W pierwszym przypadku wykorzystano ciemnotę i niedouczenie, w drugim zaś próżność, pychę i kompleksy ludzi, których na swój prywatny użytek nazywam „intelektualnie nowobogackimi”.

Bezsprzecznie sprytny redaktor Gazety Wyborczej doskonale znał odbierającą rozum magiczną moc utwierdzenia nowobogackiego "inteligenta" w przekonaniu o przynależności do krajowej elity. Pan redaktor wiedział, że jak takiemu powie, że przynależy do crême de la crême III Rzeczypospolitej, to on nie dość, że w to głęboko uwierzy, to jeszcze będzie owego społecznego awansu bezkrytycznie bronił do ostatniej kropli krwi. Więcej, w obawie przed utratą nowego statusu wyróżniającego go ponad resztę „gorszego” społeczeństwa, taki delikwent zrobi dosłownie wszystko, byle się świat nie dowiedział, co sobą reprezentuje naprawdę. I tu moim zdaniem leży tajemnica irracjonalnie wysokich notowań obecnie rządzącej partii Donalda Tuska, popieranej w znakomitej większości przez takich właśnie ludzi. Popierających władzę ślepo i bezkrytycznie w obawie, że ewentualny upadek tej władzy grozi weryfikacją elit, co dla nich oznaczałoby utratę ich awansu społecznego...”, koniec cytatu z roku 2011.

Powyższy tekst zadedykowałem krytykowanej przeze mnie wtenczas partii Donalda Tuska, co skutkowało tym, iż salony mazowieckiej Warszawki i podwawelskiego Krakówka, za sprzeniewierzenie się rygorowi poprawności politycznej Trzeciej RP, obłożyły mnie klątwą ostracyzmu i zmowy milczenia okrzykując mnie automatycznie pisowcem, którym nigdy nie byłem, gdyż przez całe życie byłem bezpartyjny.

Zaś po tym, jak przed wyborami parlamentarnymi 2015, minister spraw wewnętrznych w rządzie PO Bartłomiej Sienkiewicz obwieścił, że, - cytuję: „Polska pod rządzami Platformy Obywatelskiej stała się państwem teoretycznym, z którego zostały już tylko „Ch*j, dupa i kamieni kupa ”, podobnie jak kilka milionów Polaków uznałem, że skoro coś takiego mówi minister sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska to trzeba dać szansę partii Jarosława Kaczyńskiego, - i jesienią 2015 zagłosowałem na PiS, czego sobie do śmierci nie wybaczę.

Aczkolwiek pewnym usprawiedliwieniem mojego błędu może być to, że w czerwcu 2019 miałem cywilną odwagę przeprosić publicznie za moją pomyłkę w opublikowanej na Salonie24 notce zatytułowanej: „Przepraszam Radę Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego ”, - vide: https://www.salon24.pl/u/salonowcy/963899,przepraszam-rade-wydzialu-prawa-i-administracji-uniwersytetu-jagiellonskiego , - którą napisałem, gdy partia Jarosława Kaczyńskiego przekroczyła wszelkie granice politycznej przyzwoitości i rozpoczęła intencjonalnie metodyczne niszczenie demokracji, a także nienotowaną wcześniej w Polsce posierpniowej totalną demolkę polskiego prawodawstwa i kluczowo ważnych dla naszego państwa instytucji i urzędów, z Trybunałem Konstytucyjnym włącznie.

To tyle w krótkim zarysie historycznym o tym, jak Adam Michnik podpatrzył u powojennych komunistów sztuczkę polegającą na utwierdzaniu „ciemnego luda” w złudnym przekonaniu, że stanowi „lepszą” od „gorszej” część naszego społeczeństwa, - którą to sztuczkę na okres 2007 – 2015 zapożyczył od Michnika Donald Tusk, zaś po wygranych wyborach 2015, tę samą sztuczkę, co Donald Tusk zastosował Jarosław Kaczyński.

Tak. Tak. Kochani. To ta właśnie socjotechniczna sztuczka sprawiła, że w okresie 2007 – 2015 idolem platformerskiego Salonu III RP był zapatrzony w Adama Michnika Donald Tusk, który wmówił Polakom, że platformersi są „lepsi” od „gorszych” moherowych beretów. Zaś dzięki tej samej sztuczce, w okresie 2015 – 2023, idolem pisowskiego salonu IV RP stał się Jarosław Kaczyński, który wmówił „ludowi pisowskiemu”, że Donald Tusk zabił mu brata pod Smoleńskiem i przekonał nowogrodzkich oszołomów, że są lepszymi Polakami i katolikami, niż renegaci popierający partię, cytuję za Jarosławem Kaczyńskim: "niemieckiego agenta Donalda Tuska ".

Na koniec pragnę oświadczyć, że gorąco kibicuję nowej władzy „Koalicji 15 października” oraz obecnemu rządowi Donalda Tuska, który moim zdaniem po doświadczeniu brukselskim nie jest już tym samym Tuskiem, jakim był w okresie rządów PO w latach 2007 – 2015. A kibicuję im dlatego, że to, co Platforma przeskrobała w latach 2007 – 2015, to bez odrobiny przesady kropla w oceanie draństw i niegodziwości, jakich dopuściła się partia Jarosława Kaczyńskiego w okresie 2015 – 2023.

Lecz, jako niezależny bloger oddany sprawom ważnym dla naszego państwa muszę powiedzieć otwarcie, że coraz mniej mi się podoba coraz częstsze występowanie w mediach w charakterze rządowych ekspertów źle kojarzących się starszym Polakom, - gwiazdorów „starej” Platformy Obywatelskiej w osobach Bogdana Klicha i Grzegorza Schetyny, którzy młodym Polakom jawią się, przepraszam za szczerość, anachronicznymi ufoludkami z jakiejś pozaziemskiej galaktyki, - co w ich oczach znacząco psuje wizerunek obecnego rządu Donalda Tuska. Moim zdaniem wizerunkowo nietrafione było także mianowanie szefem Kancelarii Premiera Tuska, „Tajemniczego Don Pedro z Krainy Deszczowców”, niejakiego Pawła Grasia, - tak jakby nie było wokół premiera Tuska polityków młodszych i zdolniejszych, a co najważniejsze nieobciążonych historycznymi zaszłościami i wzajemnymi osobistymi animozjami panów Kaczyńskiego i Tuska.

Z prośbą o potraktowanie tego, co teraz powiem, jako konstruktywną przestrogę dla nowej władzy, pod rozwagę tejże władzy poddaję także fakt, że przez osiem lat, Kaczyński też się otaczał pamiętającymi jeszcze wczesne zaranie jurajskiej epoki dinozaurów jajogłowymi zausznikami, jak Lipiński, Terlecki et consortes, - i nie muszę chyba nikomu tłumaczyć, czym to się skończyło dla PiS-u, na który wydało wyrok właśnie młode pokolenie Polek i Polaków, które chce sobie urządzić Polskę po swojemu, a nie tak jakby chcieli wspomniani wcześniej „starsi panowie dwaj”.

Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki oraz niezależny bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla naszego państwa)


echo24
O mnie echo24

emerytowany nauczyciel akademicki, tłumacz, publicysta, prozaik,

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka