Blog
Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich
SDP
SDP www.sdp.pl
0 obserwujących 329 notek 294541 odsłon
SDP, 31 grudnia 2012 r.

Rozmowa z Krzysztofem Skowrońskim

Z Krzysztofem Skowrońskim o zamieszaniu w minionym roku i nadziejach na nadchodzący 2013 rozmawia Kajus Augustyniak.

 

Krzysztof Skowroński, ur. w1965 r. dziennikarz, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Ukończył filozofię na UW. Pracę w mediach rozpoczął w roku 1990 w Radiu Zet, gdzie prowadził programy: „Gość Radia Zet”, „Śniadanie z Radiem Zet”, „Koktajl Mołotowa”, „Jazda Polska”. Po odejściu z Zetki w r. 2000 współpracował z radiową „Trójką”, gdzie prowadził codzienne rozmowy z politykami w porannym programie „Salon polityczny Trójki”. W lipcu 2006 r. został dyrektorem „Trójki”. Odwołany został z tej funkcji w lutym 2009 r. Współpracował także z telewizją: WOT – „Rozmowa dnia”, TVP1 -,,On czyli kto?” i ,,Gość Jedynki”, Telewizją Puls - „Rozmowa Dnia”. W  Polsacie prowadził m.in. „Wywiad Skowrońskiego” oraz cotygodniową debatę „Biały kot czy czarny pies”. Założyciel i prezes internetowego Radia „Wnet”. Współautor (wraz z T. Lisem i M. Ziomeckim) książki „ABC dziennikarstwa”. Od 1 października 2011 jest prezesem SDP. Laureat dziennikarskiej nagrody im. Dariusza Fikusa za 2006 r.

 

Minął rok 2012, w świecie mediów chyba wyjątkowo gorący. Zmiany w „Rzeczpospolitej” i „Uważam Rze”, pospolite ruszenie w obronie Telewizji Trwam, upadek Bloomberg Businessweek, powstanie „W Sieci”. Oj, działo się…

Rzeczywiście. Jeśli chodzi o media, to sprawdza się stare porzekadło mówiące, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Nieprzyznanie koncesji dla Telewizji „Trwam” na nadawanie na multipleksie okazało się pewnym szczęśliwym zbiegiem okoliczności dla ojca Tadeusza Rydzyka, bo dzięki temu mógł zmobilizować i pokazać setki tysięcy ludzi, którzy są gotowi poświęcić swój czas i manifestować w obronie jego telewizji albo z żądaniem przyznania tej koncesji. Przed decyzją Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Telewizja „Trwam” nigdy nie miała takiej siły jak obecnie, a myślę, że nigdy też nie miała tylu widzów. A postępowanie pana Hajdarowicza… Dzięki temu, że podjął taką decyzję, oczywiście absurdalną i komentowaną negatywnie przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, mamy na rynku dwa nowe tygodniki i zapowiedź nowej telewizji informacyjnej. Zatem dzięki temu, że stało się coś, co wyglądało na negatywne, zaczął się pewien ruch w mediach, a to zawsze jest czymś pożądane, bo budzi nadzieję, że powstaną rzeczy ważne i trwałe.

Wydaje się też, że zjawisko, które kiedyś dotyczyło tylko „Gazety Wyborczej”, polegające na tworzeniu się środowiska politycznego wokół gazety, dziś jest znacznie powszechniejsze?

To z kolei wynika z ostrego konfliktu politycznego i społecznego, coraz większego rozdarcia, a to służy mobilizacji, szczególnie tej strony, która czuje się bardziej skrzywdzona i poszkodowana albo oszukana w wyniku całego procesu transformacji ustrojowej i całej historii trzeciej Rzeczpospolitej.

W czasie, gdy w świecie gazety raczej się zwijają, w Polsce coraz więcej dyskutuje się o roli mediów, i robią to nie tylko naukowcy i dziennikarze, ale i ludzie na ulicach. Skąd się to bierze?

Jest truizmem, że żyjemy w czasach wielkiej rewolucji na rynku mediów. Jest duże zapotrzebowanie na głosy prorocze, na głosy, które mówią, w którym kierunku to się rozwinie, co z tego będzie, jak zmienią się media, jak zmieni się odbiorca, co padnie, co się utrzyma. Ja akurat myślę, że w tym świecie zamętu tradycyjne media, jak gazeta i radio, telewizja już mniej, znajdą swoje miejsce i będą dalej trwały. To szczególnie ważne, jeśli chodzi o gazety, myślę, że nadejdzie taki moment, gdy będzie moda na czytanie gazet, tym bardziej, że gazetę czytać łatwiej niż poszukiwać informacji w Internecie, o czym się wielokrotnie przekonałem.

Nie czytasz gazet na czytniku lub tablecie?

Korzystam z tabletu, ale gazety przeglądam w formie papierowej. Poziom gazet nie jest satysfakcjonujący, natomiast samo czytanie gazety – jest.  Oczywiście wieczorami jest jakieś uzupełnienie internetowe.

W Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich też się sporo działo w minionym roku. Był zjazd statutowy, wewnętrzny konflikt ideowy zakończony wystąpieniem kilku osób z SDP… Jak oceniasz ten rok?

Powiedziałbym, że ten konflikt skończył się wystąpieniem kilku osób i przystąpieniem kilku. Wśród tych, które przystąpiły są znane dziennikarskie nazwiska, jak choćby Maria Przełomiec, i nie tylko ona. Z mojego punktu widzenia rok był ważny, bo w nim – choć być może nie powinienem się do tego przyznawać – uczyłem się, czym jest SDP. Co naprawdę możemy, jak powinniśmy działać… Wydaje mi się, że i zjazd statutowy, i uroczystość przyznania nagród SDP, pokazały, że wędrujemy w dobrym kierunku, czyli w kierunku organizacji, która zajmuje ważne miejsce w debacie publicznej – niezależnie od tego, że jest bardzo dużo nieuzasadnionej i niesprawiedliwej krytyki, o ile takie głosy, które odżegnują od czci i wiary można uznać za krytykę, a nie za jakiś rodzaj rynsztokowej połajanki. Uważam, że nadzwyczajny, statutowy zjazd w Kazimierzu był bardzo istotny, bo choć można różnie patrzeć na SDP, to chcąc zmienić statut, trzeba było w każdym głosowaniu uzyskać dwie trzecie głosów poparcia. I tam to dwie trzecie poparcia było. Z jednej strony jest więc wizerunek głęboko podzielonego, rozdartego SDP, i ten wizerunek nie jest fałszywy, z drugiej strony jednak jest to organizm zdolny do tego, by samemu się naprawiać i decydować, co dla niego dobre. Równie ważna jest nasza działalność na arenie międzynarodowej.

Opublikowano: 31.12.2012 18:56.
Autor: SDP
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @autorytetopożeracz...
  • @anyab >>Pełną odpowiedzialność za użycie tych słów w tekście >Trotyl na wraku tupolewa<...
  • @anyab Ale nie wycofał się z tego, że ktoś inny napisał tytuł, tylko z oskarżenia Talagi....

Tematy w dziale