151 obserwujących
3988 notek
4119k odsłon
566 odsłon

Początek

Wykop Skomentuj39

 Mieliśmy wczoraj przedsmak czekających nas rocznicowych pochodów. Z Gdańska tym razem dochodziły natężone krzyki mówców, wzywających do zmiecenia tego rządu. Nie rozmawia bowiem ze związkami, ale one nie wezmą udziału w posiedzeniach gremiów porozumiewawczych. Rząd Rzeczypospolitej ma się przed nimi ukorzyć i sczeznąć. Oni powołają swój. Taki, który podniesie zarobki, przyspieszy czas przejścia na emerytury i stworzy miejsca pracy. W tle się przesuwały znaki dawnej “Solidarności”, ale największe chyba wrażenie zrobił osobnik z napisem OPZZ na wydatnym korpusie krzyczący, że władza nie spełniła 21 postulatów strajkowych sprzed trzydziestu lat. Ten już zupełnie zapomniał co i do kogo mówi. - Jesteśmy może tłustymi kotami - wołano głównie - ale rząd to tłuste, bengalskie tygrysy.

Jak wczoraj odnotowano jeden ze znanych i zasłużonych profesorów ekonomii stwierdził, że podczas transformacji zostaliśmy przez Zachód potraktowani jak państwo kolonialne. Wyprzedaliśmy majątek narodowy po cenach dyktowanych przez zagranicznych ekspertów a nawet poniżej nich. Podobny proces występował w postkolonialnej Afryce, gdzie również prywatyzowano państwowy przemysł, zaniżając jego wartość. 
 
Zarówno protestujący jak i profesor mają rację. Niesprawiedliwy los nas przymusza do trudu za niskie wynagrodzenie a miejsca pracy przepadły wraz z tanio sprzedanym majątkiem narodowym. W dodatku uzyskane z prywatyzacji pieniądze nie poszły na pokrycie bieżących emerytur, wskutek czego państwo się musi na nie zadłużać. Powstało błędne koło, z którego pozornie nie ma wyjścia. Rząd nie chce rozdawać tego, co odbiera w formie podatków a państwo popada w długi. Kiedy by jednak jeszcze bardziej powiększono rozdawnictwo, znowu by to niecne zdaniem protestujących państwo przestało funkcjonować. 
 
Wyjściem z klinczu na pewno nie jest odbudowa systemu nakazowo rozdzielczego, który nas już raz doprowadził do quasi kolonialnego bankructwa. Wyzbycie się zaś ówczesnego “majątku“, którego się nie dało utrzymać bo wymagał systematycznych dopłat, opłacałaby się nawet, kiedy by go zwyczajnie porzucono. Każdy bowiem miesiąc dalszego utrzymywania fabryk, które nie były w stanie porządnie wyprodukować nawet płytek chodnikowych pogłębiało ówczesny kryzys. W wyniku zaś ówczesnej rzekomej “rozrzutności” jesteśmy obecnie najbardziej spośród dawnych demoludów zaawansowani w dziele równania zarobków i liczby miejsc pracy z nowoczesnymi państwami Unii. Bo nie populistyczne czy dogmatyczne prawdy a trzeźwy realizm jest podstawą organizacji.
 
Racja zatem związkowców i ekonomisty jest powodem, dla którego w demokracjach rzadko rządzą demagodzy i… profesorowie. Najczęściej zresztą populiści powołują naukowców do polityki aby stwarzać pozory kompetencji ich władzy. Efektywne rządy wymagają jednak uwzględnienia najważniejszych racji kosztem mniej istotnych. Do tych drugich należy właśnie kosztowne, ale z punktu widzenia naukowej ortodoksji słuszne wyczekiwanie na nabywcę dobra, które przynosi straty. Należą do nich też roszczenia ludzi, którzy żyją z formułowania żądań.
 
I już sami w osobiście wywołanym pomieszaniu pojęć i racji zapomnieli o co w tym wszystkim chodzi.
Wykop Skomentuj39
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale