163 obserwujących
4710 notek
4834k odsłony
  1184   0

Jagielloneria

Zawsze wiedzieliśmy jaki jest Putin, nigdy się zatem do niego nie staraliśmy zbliżyć, w związku z czym teraz, kiedy się okazał agresorem wyszło na jaw, że mamy rację. I z tego wynika, że zawsze ją mamy. Taki mniej więcej pisowski pogląd na politykę względem Rosji objawił wczoraj rzecznik partii sprawiedliwych. Tyle tylko, że ich niegdysiejsza pryncypialność zaowocowała embargiem na handel z Polską o podobnym wtedy natężeniu, jakie mamy teraz, w dobie nakładania sankcji przez świat na Rosję.

Więcej, zdecydowanie prorosyjscy byli wówczas koalicjanci PiSu. Ich najgorliwsi eksponenci otrzymywali wtedy honorowe doktoraty i nawet profesury rosyjskich, czy ukraińskich uczelni, co kompensowało im niewielkie kwalifikacje wyniesione z rodzimego systemu oświaty i szkolnictwa wyższego. Polityka zatem najlepszego ze wszystkich polskich rządów w historii była bardzo niekonsekwentna. Jedna jego część nawoływała Zachód do otoczenia Rosji kordonem państw NATO, druga jej demokrację wynosiła pod niebiosa. Ba, chwaliła też Łukaszenkę. Jeszcze zaś inna gromiła pomarańczową rewolucję na Ukrainie. Rezultatem tak sprzecznej polityki była nie tylko międzynarodowa izolacja Polski, ale i sankcje gospodarcze nakładane na nas przez Federację i przede wszystkim wysokie ceny sprzedawanego nam gazu.

Kiedy się rządowi PO udało naprawić stosunki polityczne, wybuchła histeria zamachu smoleńskiego. Przedstawiciele PiSu, opozycyjnej już wtedy partii jeździli po świecie przedstawiając swoje sporządzone z puszek po coli i parówek dowody na ohydny zamach, jakiego się miała dopuścić Moskwa. Nasz wizerunek państwa, które potrafi rozmawiać z Rosją przepadł niczym jedynie słuszna logika w smoleńskiej mgle i kiedy Moskwa poszerzała strefę buforową wokół własnych granic, nikt nas nie chciał słuchać. Stąd wyłączenie Polski z międzynarodowych rozmów ukraińsko rosyjskich.

Teraz wywołaną przez siebie naszą izolację od unijnej polityki wschodniej próbuje PiS eksploatować w kampanii wyborczej, sugerując swoje lepsze przygotowanie do rządów. Rzecz zaś jest zupełnie oczywista. Kiedy wysokie ceny ropy naftowej pozwalały Putinowi kupować sobie poparcie ziomków rozdawaniem petrorubli, Rosja uprawiała politykę nagradzania przyjaznych jej państw przywilejami importowymi i niskimi cenami gazu. Kiedy nadpodaż ropy uniemożliwia kupowanie wewnętrznego poparcia, Moskwa dla utrzymania w jedności obywateli tworzy pozory międzynarodowego zagrożenia i skutecznie destabilizuje sąsiednie kraje, jeżeli się tylko wymykają spod jej nieoficjalnej kurateli. 

Na polityce Moskwy można też w Polsce uklepać dla siebie polityczne korzyści. Wystarczy przedstawić się jako pryncypialny znawca organicznej nikczemności innych państw, narodów, organizacji, czy opcji politycznych lub nawet pojedynczych osób, z ich pradziadkami włącznie.

Tak się chyba od zawsze przedstawiają stałe elementy gry w polityce demagogów.

Lubię to! Skomentuj39 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale