163 obserwujących
4736 notek
4858k odsłon
  707   0

Konsekwencja

(...) Jak mało kto zasłużył się dla bezpieczeństwa naszego państwa. Bartłomiej Misiewicz przez sześć lat był sekretarzem komisji smoleńskiej i to dzięki niemu zebraliśmy dowody pokazujące rosyjską odpowiedzialność za śmierć polskiej elity narodowej. Co więcej, pan Misiewicz jako pełnomocnik ministra obrony narodowej, dzięki swojej determinacji, odwadze i zdolności podejmowania decyzji, uratował część polskiego kontrwywiadu od sprywatyzowania przez ludzi stojących dziś pod zarzutem działania na rzecz obcego wywiadu. Powstrzymał przestępców, uratował tajne dokumenty przed przejęciem przez obce służby, zablokował operację wymierzoną w polską armię i bezpieczeństwo państwa. [Antoni Macierewicz].

Teraz wiadomo kto jest zasłużony wedle nowych kryteriów. Jednoznaczne dowody na także rosyjską odpowiedzialność za katastrofę smoleńską, to nagrania rozmów z wieży kontrolnej, ilustrujące  bezradność jej obsługi wobec problemu, stworzonego przez pogodę, stan techniczny urządzeń i własną niekompetencję a wreszcie zgoda na próbę lądowania samolotu wbrew wcześniejszym ostrzeżeniom. Zgromadziła je jednak komisja Millera i to jej by przypadały zaszczyty, jeżeli przysługują każdemu, kto spełnia swoje obowiązki.

Jeszcze bardziej uderza pochwała obrony przed sprywatyzowaniem części polskiego kontrwywiadu. Chodzi o użycie w nagannym kontekście słowa “prywatyzacja”. Bardzo freudowska i jakby potwierdza skłonności PiS-owskiej władzy do przywrócenia stosunków własności sprzed 1989 roku, ujawniane tylko mimochodem, przy okazji emocjonalnych wypowiedzi jej protagonistów.

Jeżeli jednak konsekwentny sprzeciw wobec “sprywatyzowania” – niezależnie co oznacza – jest powodem do przyznania wysokiego odznaczenia, to by niekonsekwencja w podobnym wypadku powinna powodować naganę. Wtedy jednak na krytykę by zasługiwała dziennikarka, która na użytek swojej redakcji bezskutecznie usiłowała wydobyć od profesora Rzeplińskiego przyznanie, że Trybunał pod jego kierownictwem postępuje niewłaściwie. Jakoś nigdzie nie można znaleźć komentarza w tym duchu.

Mielibyśmy więc kolejny dowód na dwoiste rozumienie zasług albo milczące przyznanie, że błądzi któryś z prominentnych wyrazicieli PiS-u. Pewnie aby uniknąć wszelkich wątpliwości przynajmniej w obszarze dekomunizacji nazw, PiS-owski rajca zamierza zmienić nazwę ulicy Dworcowej w Krakowie. Dworcow, to sowiecki uczony, jego więc ulica, Dworcowa nie może istnieć w prawomyślnym mieście, nawet pod pozorem jej zlokalizowania obok dworca kolejowego.

I tak to dotarliśmy do sedna. Zasługi są, bo tak kazała góra. Z tych samych zresztą powodów nie ma błędów. PiS wygrał wybory więc morda w kubeł [Marcin Wolski].

Lubię to! Skomentuj40 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale