Bardzo chciałam pojechać na Krakowskie Przedmieście. Cieszyłam się na ten wyjazd od miesiąca. Niestety, choroba nie wybiera, zostałam tu, gdzie mieszkam. Nie byłabym jednak w stanie usiedzieć, a raczej uleżeć, wczoraj w domu. Ubrałam się więc ciepło i wybrałam na uroczystości zorganizowane przez lokalne środowiska patriotyczne. I pierwszy raz od roku, w realnym, nie wirtualnym, świecie, znalazłam się "na swoim miejscu." Byłam na polskiej mszy, a nie na nabożeństwie odprawianym przez politycznie poprawnego kaznodzieję w sutannie. Dookoła mnie stali moi rodacy. W różnym wieku, z przewagą ludzi po pięćdziesiątce. Inteligentne, spokojne twarze.
Rozmawiałam z dziewczyną na oko trzydziestoletnią, która powiedziała mi, że pojechałaby do Warszawy ale poprostu nie miała z kim. Jedyną zorganizowaną wyprawą był wyjazd członków PIS, a ona do żadnej partii nie należy. Inni ludzie mówili,że nie mogli pojechać do Warszawy ze względów rodzinnych, zdrowotnych, służbowych (niektórzy w niedzielę pracują). Sądzę,ze w całej Polsce takich osób było sporo. Gdyby dołaczyli do tych, którzy do Warszawy dojechali, na Krakowskim Przedmieściu zjawiłoby się jeszcze więcej ludzi.
Z drugiej strony, może dobrze się stało,że, zostali u siebie. Zobaczylli, że nie są sami w swoim mieście. Odetchnęli czystym powietrzem. Przekonali się,że jednak są w swojej Ojczyźnie. Że tworzą, jak śpiewaliśmy, "królewski szczep piastowy."
A dziś? Jutro? Będziemy iść dalej, ze świadomością, że jesteśmy u siebie, w naszej Ojczyźnie. Nie jesteśmy większością (a czy kiedykolwiek nią byliśmy?!) ale jesteśmy. Byliśmy wczoraj, jesteśmy dziś, będziemy jutro.
"Ludzie mający charakter postępują właściwie nie dlatego, że myślą, że zmienią przez to świat, lecz dlatego, że nie godzą się na to, by świat ich zmienił." Michael Josephson xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx "I guess I could be pretty pissed off about what happened to me... but it's hard to stay mad, when there's so much beauty in the world. Sometimes I feel like I'm seeing it all at once, and it's too much, my heart fills up like a balloon that's about to burst... And then I remember to relax, and stop trying to hold on to it, and then it flows through me like rain and I can't feel anything but gratitude for every single moment of my stupid little life... You have no idea what I'm talking about, I'm sure. But don't worry... you will. Someday." ("American Beauty")
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Rozmaitości