
Ręce i nogi mi opadły. Władze Warszawy chcą zniszczyć bezcenne piwnice Pałacu Saskiego. Stołeczna konserwator zabytków twierdzi, że są bezwartościowe, gdy naukowcy mówią coś zupełnie innego.
Piwnice pochodzą z różnych okresó budowy Pałacu - najstarsze pamiętają Jana Andrzeja Morsztyna (tego co przetłumaczył "Cyda" Corneille'a i napisał poemat "Kanikuła, czyli Psia Gwiazda", a nawet został sekretarzem Ludwika XIV). Część murów pamięta Sasów (legendy mówią, że w Pałacu straszył duch króla Augusta II). Tu był pierwszy w Warszawie teatr, tu rezydowali królowie, tu miał powstać pałac olśniewający niczym Wersal.
A dla Bufetowej - to nie ma znaczenia. Ważniejszy jest parking dla urzędników.
Warto przypomnieć, że decyzja o wyburzeniu piwnic została podjeta dopiero teraz. Wcześniejsze plany zakładały powstanie pod odbudowanym pałacem parkingu, ale wtedy nie było wiadomo co jest pod ziemią. A w ziemi, pod płytą placu Piłsudskiego, zachowały sie sklepione, ogromne piwnice sprzed 400 lat, wykopano z niej delikatną miśnieńską porcelanę, szkło z monogramami królewskimi, jest nawet... latryna. To wyjątkowy obiekt, bo w Warszawie po prostu nie ma zabytków tej klasy.
Podpisy pod petycją do władz miasta zbiera Społeczny Komitet Obrony Piwnic Pałacu Saskiego, załozony przez warszawski klub Gazety Polskiej, jest też protest Towarzystwa Opieki nad Zabytkami. O sprawie piszą różne gazety, m.in. szczególnie intensywnie robi to GW.
http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=2066
Tu można się podpisać pod petycją.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)