
Jak w Polsce zostać gwiazdą poprawności politycznej?
Wystarczy byc Kameruńczykiem, coś tam gdzieś napisać, kupić odpowiednie zaświadczenie na bazarze, i wymyśleć sobie biografię. "Rzepa" opisuje prawdziwą historię Simona Moleke Nije:
http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_070306/kraj/kraj_a_3.html
Krótko mówiąc, Simon Mol, uchodźdza polityczny, bojownik o tolerancję, niepokorny dziennikarz - nie istnieje.
http://www.molsimon.art.pl/
Pytanie tylko, jakim cudem udało mu się oszukać polskie władze? Czemu nikt nie zweryfikował jego przeszłości? Ilu jeszcze oszustów żeruje na naszej naiwności i niedbalstwie?
Historia Simona Moleke Nije chyba wreszcie potrząsnęła Salonem (nie 24 ;DDD ). Warszawka, mam nadzieję, nie da się już wiecej nabrać. Ani nie będzie już tak radośnie promować ludzi z sufitu. Oby.
A właśnie. Panie Michnik, przeprosisz pan chociaż te biedne dziewczyny, które zaraził Simon Mol? Bo to pańska gazeta przodowała we wkładaniu ludziom do głowy, ze tolerancja jest wspaniała (co jest prawdą), ale słowem się nie zająknęła o tym, że trzeba najpierw coś wiedzieć o człowieku z innego kręgu kulturowego, żeby znajomość się źle nie skończyła. To pańska gazeta rozpisywała się o poezji Simona Mola i go promowała. Gdy ktoś ośmielił się pisnąć, ze wierszydła Mola są takie sobie, od razu był gaszony z oburzeniem.
Nie wstyd wam, ludzie z warszawki, z organizacji antyfaszystowskich / antyrasistowskich, którzy popijaliście sobie leniwie drinki w Le Madame i zachwycaliście się oszustem i jego marnymi bazgrołami?
Mi jest wstyd.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)