"Niech on będzie szczęśliwy, że jeszcze nie dostał w czapę. Powinien być oskalpowany, a nie przeproszony!"
Tako rzecze bohaterka "solidarności" Anna Walentynowicz w odpowiedzi Lechowi Wałęsie, który rzekł:
"Liczę, że Walentynowicz i Gwiazdowie przeproszą mnie i oddadzą ordery Orła Białego, bo za taką postawę nie należą się im i będziemy żyli w zgodzie jak należy."
Właściwie nie wiem, jak skomentować, to co ostatnio się dzieje. Chciałbym swoim zwyczajem się pośmiać, ale nie potrafię. Jak już kiedyś pisałem, Wałęsa jest i będzie dla mnie bohaterem. Nikt mu zasług nie odbierze. Gwiazdowie i Walentynowicz nie twierdzą, ze był agentem w stoczni, tylko mówią o "Bolku" z lat '70.
A Wałęsa nie potrafi zaprzeczyć, że w latach '70 był "Bolkiem". Na pytanie dziennikarza w "Plusach dodatnich, plusach ujemnych", czy był, odpowiada, że on tyle dla Polski wywalczył, i w ogóle jak dziennikarz śmie go o to pytać. A akta nie kłamią.
Problemem bowiem jest ten ustęp z akt opublikowanych przez Wałęsę:
"I. W ostatnim czasie A. Walentynowicz nasiliła działania dyskredytujące L.Wałęsę w środowiskach prosolidarnościowych. Coraz częściej rozsiewa pogłoski o niewłaściwej postawie L.Wałęsy, nazywając go oszustem, dwulicowcem, karierowiczem, którego należy zdemaskować.
II. Celem działań jest dalsze utwierdzanie A.Walentynowicz w przekonaniu, że L.Wałęsa nadal współpracuje z SB"
Też sie Wam coś kojarzy? Najlepiej skomentował całą sprawę Gniewko tutaj.
Ja musze jednak złożyc swoje - całkiem na serio - najszczersze gratulacje dla Anny Walentynowicz. Choćby apb Życiński nie wiem jak rzygał inwektywami pod jej adresem:
"To mówienie obcym językiem. Walentynowicz występuje w roli ostatniego Mohikanina cywilizacji nienawiści".
Panii Anno, jestem z Pani dumny.
Powiedziała Pani to, co chodzi i mi po głowie.
Można być mężnym Tatarem w duszy, i nigdy nie prosić pardonu.
Tak trzymać.
PS.
Myślę, że pani Annie należy się Honorowy Kindżał.


Komentarze
Pokaż komentarze (15)