Tatarzyn, czyli ja, pojechał na długo wyczekiwane krótkie wakacje.
Jestem w Gdańsku. Tu zaczęła się 27 lat temu wolna Polska. Odwiedziłem dziś Sopot i po drodze z plaży patrzyłem na Stocznię. Byłem pod Bramą. To tu rozpoczął się ostateczny upadek sowieckiego imperium. Wybaczcie, wzruszyłem się (w tym miejscu kapło mi na klawiaturę).
A jutro będę się byczył w Dębkach w towarzystwie pięknej kobiety. Na plaży. Gołej. Jak zobaczycie nagusa w dziwacznym nakryciu głowy, a obok niego cudnej urody dziewoję, to będę to ja (już zazdrościcie?) :) ach, te Polki!
Gdańskiem jestem zachwycony. Kraków też przecież jest piękny, a jednak czułem się tam zawsze jak w małym miasteczku (czy kawaler Świechowski i nadobna Marta mi wybaczą?). Tutaj, na gdańskiej Starówce, poczułem się jak w metropolii - ten niderlandzki renesans i barok! Wspaniałe, portowe miasto. Podoba mi się tu niemal jak w Warszawie. Jak na starość będzie mi potrzeba świe4żego powietrza, pożegnam Warszawę i przeniosę się do Gdańska.
Posyłam Wam bursztynka kupionego na Jarmarku Dominikańskim.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)