0 obserwujących
341 notek
82k odsłony
  422   0

Małgorzata Frankiewicz: Jezuita o imieniu Franciszek

KOMANDOSI i EKOLODZY 

W 1980 roku ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski zakończył następująco swój wiersz „Moja sutanna”: 

…wierzę szczerze

że w Kościele jest miejsce

zarówno dla Franciszka z Asyżu

jak i dla Ignacego Loyoli 

Gdy 13 marca 2013 roku argentyński jezuita Jorge Bergoglio został wybrany papieżem i przyjął imię Franciszek, chyba nie wszyscy podzielali młodzieńczą wiarę ks. Zaleskiego. Zanim nowy papież otwarcie wyjaśnił, kto i dlaczego jest jego patronem, próbowano oswajać ten problem domniemaniami, że może to jednak jezuicki misjonarz św. Franciszek Ksawery czy przynajmniej św. Franciszek Salezy ewangelizujący protestantów… Różnice między duchowością ignacjańską i franciszkańską, a raczej utrwalone w zbiorowej świadomości stereotypy wydawały się wielu sprzecznością nie do pogodzenia albo rodzajem jakiejś postmodernistycznej ekstrawagancji, którą trudno traktować poważnie. 

Jezuici – powiedzmy sobie szczerze – nie zawsze wywołują najlepsze skojarzenia, co wywodzi się jeszcze z czasów, gdy odgrywali główną rolę w ideologicznej walce z protestantyzmem, a będąc spowiednikami europejskich władców, mieli ogromne polityczne wpływy. Współcześnie ich programowa elitarność, wysokie wymagania wobec kandydatów, powołanie do specjalnych zadań w Kościele, umiejętne docieranie do środowisk opiniotwórczych oraz sprawujących władzę w różnych regionach świata i ustrojowych konfiguracjach, mogą budzić podziw, ale również podejrzliwość, obawy i niechęć. 

A kto nie kocha św. Franciszka? Pytanie oczywiście retoryczne, bo w tej powszechnej miłości do Biedaczyny z Asyżu ujawnia się jeden z najważniejszych rysów współczesnej kultury, dość groźny zresztą: dominujący w niej sentymentalizm. Kochamy św. Franciszka niezależnie zresztą od naszych światopoglądów  czy wyznaniowej przynależności, widząc w nim uosobienie czystości, prostoty, niczym nieograniczonej miłości do wszelkiego stworzenia. Prowadzone przez św. Franciszka w Gubbio negocjacje z bratem wilkiem mogą spodobać się zarówno obrońcom zwierząt, zwolennikom ekumenicznego dialogu, jak i  krzewicielom  strategii non violence. Tak, żyjąc dość wygodnie w konsumpcyjnych społeczeństwach, kochamy św. Franciszka, ponieważ tęsknimy za naszą utraconą niewinnością, za entuzjazmem nietłumionym przez informacyjny szum, za osobistymi relacjami niezapośredniczanymi przez coraz bardziej skomplikowane technologie… 

Przyszłość pokaże, jak Jorge Bergoglio będzie łączył swoją jezuicką formację z naśladowaniem św. Franciszka. Przyglądając się jego krokom, warto jednak pamiętać, że zarówno duchowość ignacjańska (jezuicka), jak i duchowość franciszkańska to tylko dwa różne sposoby podążania tą samą drogą naśladowania Jezusa, w którego nauczaniu nie brakuje pozornie sprzecznych zaleceń. Takich jak choćby to: Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie! (Mt 10, 16). Może właśnie realizację tej zasady Mistrza z Nazaretu przyjdzie nam w najbliższym czasie obserwować. 

POKÓJ, DOBRO I… STRUKTURA KOŚCIOŁA 

„Pochwalony bądź, Panie mój, przez tych, którzy przebaczają dla Twej miłości...” – ten fragment „Pieśni słonecznej” zaśpiewali ponoć na rynku w Asyżu dwaj wysłani przez św. Franciszka bracia i w mieście zapanował długo wyczekiwany pokój. Sam św. Franciszek wędrował też po włoskiej ziemi, głosząc Dobrą Nowinę o zbawieniu, wzywając grzeszników do pokuty i nawrócenia, godząc zwaśnionych. Wybrał się nawet do sułtana, próbując w pokojowym dialogu nawrócić go na chrześcijaństwo. Ale to było trochę później… 

Wcześniej natomiast hierarchia kościelna zainteresowała się i zaniepokoiła działalnością św. Franciszka. Jego ewangeliczny radykalizm, aby nie został uznany za herezję, musiał być wchłonięty, oswojony przez instytucjonalne struktury Kościoła. Św. Franciszek zyskał wprawdzie dość łatwo przychylność papieża Innocentego III, lecz przedstawioną przez niego regułę franciszkańskiej wspólnoty zmodyfikowano dość istotnie przed zatwierdzeniem. Cytaty z Ewangelii zastąpiono prawniczymi formułami, usunięto artykuł upoważniający braci do nieposłuszeństwa wobec niegodnych przełożonych oraz rygorystyczny nakaz praktykowania ubóstwa… 

Wnioski z tej opowieści nie muszą być wcale pesymistyczne. Ostatecznie św. Franciszek nie był postacią przegraną, a tylko my w imię naszych marzeń wolelibyśmy zapomnieć, że musiał nieco ograniczyć swoje marzenia, dostosowując je do wymogów Kościoła, dla którego dobra pragnął działać i rzeczywiście działał. Powołaniem św. Franciszka było odbudowywanie Kościoła, uzdrawianie go, a nie burzenie. I o tym warto pamiętać, formułując listę oczekiwań wobec papieża Franciszka, w którym chcielibyśmy widzieć może zbyt wyidealizowane odzwierciedlenie jego patrona. 

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale