Klaus Heinrich Thomas Mann (1906-1949) prowadził nieuporządkowane życie rodzinne, miłosne i towarzyskie, ale za to był artystą uporządkowanym. Pisał szybko, dużo, niesfornie, lecz metodycznie. Znajdował zawsze czas na swoją twórczość oraz bogatą, niepowierzchowną korespondencję, nawet, kiedy wracał o świcie, zmęczony uczestnictwem w kolejnym wydarzeniu kulturalno-artystycznym.
Twórczość: subiektywny wybór
Czytałem twórczość Klausa Manna w oryginale i w przekładach. Jest pisarzem ocierającym się o kicz i geniusz.
Pierwsza książka, zbiór nowel “Vor dem Leben” (“Przed życiem”) ukazała się w 1925 roku, miał zatem, w momencie debiutu 19 lat…, wczesny start, zapowiadał szybki koniec (jeżeli zaś uwzględnimy dodatkowo opowiadanie “Nachmittag im Schloss” napisane w 1924 roku, opublikowane w tym samym roku w czasopiśmie “Vossische Zeitung” nr 210/1924, to debiut de facto miał miejsce rok wcześniej).
W 1926 roku ukazuje się “Kindernovelle“, tkliwa historia o miłości, rozstaniu, podróży, nonkonformizmie, trudnościach relacji interpersonalnych i… dzieciach. Czyli prawda o życiu…, ale widzianym z perspektywy niedojrzałego jeszcze młodzieńca.
“Der fromme Tanz” (“Pobożny taniec”) z 1927 roku jest pierwszym utworem o homoseksualizmie, powstałym w literaturze niemieckiej. Warto dodać, że w Republice Weimarskiej akty homoseksualne były zabronione prawnie, więc książka wywołała skandal, zresztą podobnie jak coming out jej autora.
Dużo informacji o życiu pisarza możemy zaczerpnąć z autobiograficznej powieści “Punkt zwrotny”, jest to, w jakimś sensie ostatnia powieść Klausa Manna, ponieważ, chociaż oryginalnie powstała ona w języku angielskim (“The Turning Point”) w 1942 roku, to nad autorskim przekładem na język niemiecki, Klaus Mann pracował do końca życia, a więc do 1949 roku. Książka w języku niemieckim wychodzi po jego śmierci.
W roku wybuchu wojny wychodzą dwie powieści, “Wulkan” oraz “Ucieczka od życia”. O tej pierwszej, już po śmierci syna, Thomas Mann w liście do Hermanna Hessego stwierdza, że jest ona najlepszą analizą niemieckiego środowiska intelektualistów emigracyjnych… pomimo swych słabości. Druga powieść została napisana przez Klausa razem z siostrą, Eriką.
W tej wyliczance nie mogłoby zabraknąć oczywiście powieści z 1936 roku, najpopularniejszej z dzieł Klausa Manna, czyli “Mephisto. Roman einer Karriere”.
Czytam ją aktualnie, po latach, po raz drugi, pozwalam sobie nawet na satysfakcjonujący luksus pochylania się nad oryginałem wydanym w wydawnictwie Rowohlt, kupionym w ostatnim czasie na pchlim targu w Bochum.
Niezwykłość tego wydawnictwa jest następująca: pomimo WYROKU SĄDOWEGO zakazującego publikowania w RFN tego dzieła Klausa Manna (w 1966 roku), opinia publiczna, oburzona ograniczeniem wolności, naciskała na wydawnictwo Rowohlt Taschenbuch Verlag, aby nie poddawało się brutalnej, antydemokratycznej cenzurze i pomimo surowych kar wydało “Mefista”. Wydawnictwo zdobyło się na ten niespotykany heroizm, ale po wielu latach. Książka została wydana. Jednak wcześniej doczekała się ekranizacji i adaptacji teatralnej.
Skąd te fobie i obawy przed publikacją słynnej powieści?
Otóż bohaterem powieści jest słynny aktor robiący błyskotliwą karierę w okresie nazistowskim, Hendrik Hoefgen, którego pierwowzorem jest nie kto inny, jak były przyjaciel Manna, były mąż, siostry Klausa, Eriki, czyli Gustaf Gruendgens, aktor sławny przed wojną, w czasie wojny i co najważniejsze, także po wojnie. Rodzina zmarłego aktora zabroniła deptać pamięć “dobra kulturowego” Niemiec i zablokowała wznowienie druku książki w kraju.
Koniec
Klaus Mann, musiał się wyzwolić z nudy, mieszczańskiej wygody, zamożności, wpływów rodziców, sławy taty, kiczowatego trybu życia monachijskiej elity, jakby to piętno ciasnej atmosfery bawarskiej zawieszone w metropolii, jaką było Monachium, stało się jego prześladowcą, przed którym wciąż uciekał.
Dwukrotnie próbował odebrać sobie życie, w lipcu 1948 roku i rok później, w maju 1949 roku. Druga próba była udana.
Depresja, narkomania (uzależnienie od morfiny), wygnanie, izolacja, nieustabilizowane życie, przemieszczanie się, zdrada wybitnych intelektualistów niemieckich, samotność, niespełnione miłości, nieudane odwyki, fizyczne cierpienie, odtrącenie przez siostrę, która wybrała opiekę nad starym ojcem, w końcu, kwestionowana sława w cieniu geniuszu Thomasa Manna, poprowadziły go ku upadłemu aniołowi zniszczenia.
Homoseksualny dandys, w odróżnieniu od swoich przyjaciół, którzy wybrali samobójstwo w wieku młodzieńczym (Rene Crevel, Ricki Hallgarten, Franz von Hofmannsthal), swoją podróż zakończył w wieku 43 lat. Na tej drodze zdążyli go jeszcze wyprzedzić cenieni przez Manna, Ernst Toller i Stefan Zweig.
Nie pomogło chwilowe, uporządkowane życie w armii amerykańskiej, ten epizod tylko na krótko zatrzymał ostateczne odliczanie Mefistofelesa.
Pewnej majowej nocy w pensjonacie “Pavillon Madrid” w Cannes, Klaus Mann przedawkował środki nasenne i odszedł. Na grobie Klausa Manna, pochowanego w pośpiechu na miejscowym cmentarzu, możemy przeczytać: “Bo kto chce zachować swe życie, straci je, a kto straci swe życie (…) ten je zachowa” (Łk 9,24).
Zauważmy, że jeden wers z oryginału Ewangelii został tu wycięty. Znaczący: są to słowa Jezusa z Nazaretu, który dodaje w tym miejscu: “z mojego powodu“...
Mann sam napisał ten cytat, rozważając sens samobójstwa jako zjawiska ostatecznej samozagłady jednostki. Czy próbował tym samym, na bazie religijnego odniesienia, aluzji, usprawiedliwić ten desperacki akt? Nie wiem, na jego grobie nie ma w każdym razie krzyża, tylko pięknie kwitnące, także w zimę, drzewko morwy…
18 listopada mija 105. rocznica urodzin niemieckiego pisarza, twórcy wciąż w Polsce nieodkrytego i niedocenionego. Tych kilka przekładów książek Manna na język polski są doprawdy wciąż niesatysfakcjonującymi i raczej zawstydzającymi wielkościami…
(Por.http://www.rowohlt.de/autor/3016)




Komentarze
Pokaż komentarze (1)