Wróg Ludu
GazetaPolska
285 obserwujących
877 notek
1703k odsłony
  91   0

A jednak istnieje wspólna sprawa


Celem znacznej części opozycji, szczególnie Donalda Tuska, jest doprowadzenie do takiej polaryzacji polskiego społeczeństwa, żeby elektoraty popierające obóz władzy i jemu przeciwne nie miały wspólnego zdania w żadnej sprawie. Na tym właśnie polega totalna opozycja. Znalezienie jakichkolwiek łączników mogłoby doprowadzić do demobilizacji wyborców, którym PO nie jest w stanie nic realnie zaproponować poza obsesyjną niechęcią do tego, co robi obecny rząd. W ciągu ostatnich siedmiu lat kilka razy elektorat opozycji wymknął się spod tej pułapki i miał częściowo lub całkowicie takie samo zdanie jak ten, który popiera rząd. Stało się tak na przykład przy 500 plus. Początkowo opozycja próbowała sprawę obśmiać albo wręcz zablokować, ale masowe wsparcie społeczne skłoniło ją do „przytulenia się” do tego pomysłu. Potem PO przymilało się do kolejnych programów socjalnych, nie dając rady powstrzymać swoich przed sympatią dla działań władzy. PiS zresztą tylko czekał, żeby ktoś z opozycji zaczął je krytykować.
Od ponad roku podobnemu zjawisku podlega kwestia bezpieczeństwa Polski. Opozycja jak mogła, krytykowała blokowanie granicy z Białorusią przed najazdem zorganizowanym przez kremlowskie i mińskie służby, które jako żywe tarcze pędziły imigrantów zwiezionych z biednych krajów muzułmańskich. Atakowała rząd, wojsko i policję oraz pograniczników za zatrzymanie tej inwazji. Zderzyła się jednak ze zdecydowanym wsparciem społecznym dla działań władzy.
Po wybuchu wojny duże poparcie zyskała pomoc dla Ukrainy i Ukraińców. Tutaj, poza prorosyjskimi politykami Konfederacji, politycy zwalczający rząd nie odważyli się wprost na krytykę. Atakują ekipę rządzącą za skutki wojny i koszty poparcia dla Ukrainy, jakimi są bez wątpienia wysokie ceny energii, a w rezultacie inflacja. Krytyka opozycji ma żerować na braku orientacji części społeczeństwa, choć wydaje się, że sprawa jest dosyć oczywista. Nie wiedzieć czemu Donald Tusk uważa, że akurat najmniej rozeznani są ci, którzy go popierają. Może zresztą liczy na zmęczenie społeczeństwa, a w rezultacie na to, że wyborców przestaną w ogóle obchodzić przyczyny kłopotów i rozliczą władzę za skutki czegoś, na co ma ona bardzo ograniczony wpływ.
Ostatnio okazało się, że jest jeszcze jedna sprawa, która mocno łączy Polaków. To kwestia zabezpieczenia Polski przed atakiem nuklearnym. Mimo że po wywiadzie dla „Gazety Polskiej”, w którym prezydent Andrzej Duda ujawnił otwartość naszego państwa na udział w programie Nuclear Sharing, Tusk natychmiast skrytykował ten pomysł, zdecydowana większość Polaków poparła taki plan. Według sondażu IBRIS przeprowadzonego dla „Rzeczpospolitej”, aż 54 proc. Polaków popiera pomysł parasola atomowego w Polsce. Przeciwnych jest mniej niż 30 proc. To oznacza, że spora część wyborców opozycji jest „za”. Sondaże przeprowadzane chwilę po wypowiedzi prezydenta pokazały wzrost notowań dla obozu władzy. Czy to mogło mieć aż taki wpływ? Wystarczy popytać Polaków, o czym mówią w ostatnich tygodniach, żeby wiedzieć, że sprawa jest ważna. Ekipa rządząca zyskała jeszcze jedno spoiwo mobilizujące poparcie społeczne. Powinna z niego skorzystać dla dobra Polski i siebie samej.

Tekst pochodzi z najnowszego tygodnika "Gazeta Polska" nr.42; data: 19.10.2022.
Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale