Fot. archiwum
Fot. archiwum
Tomasz Szymborski Tomasz Szymborski
103
BLOG

Kompromis za 40 milionów

Tomasz Szymborski Tomasz Szymborski Społeczeństwo Obserwuj notkę 0
Nowa koncepcja Parku Jordanowskiego w Świętochłowicach zabije ducha historycznych Plant? Czy wielka rewitalizacja centrum Świętochłowic nie przekształci kameralnego, zabytkowego parku w powtarzalny plac festynowo-rekreacyjny wyłożony betonem?

Na papierze wszystko się zgadza: urzędnicy Daniela Begera z dumą ogłaszają pozyskanie ponad 33 milionów złotych z funduszy europejskich, a oficjalne wizualizacje obiecują tężnię solankową, amfiteatr nad wodą i pływające wyspy lęgowe.

Jednak, gdy wnikliwie przeanalizuje się dokumentację projektową przygotowaną za niemal 245 tysięcy złotych przez mazowiecką pracownię ARAMIX, wyłania się obraz głębokiego kompromisu urbanistycznego. 

Sukces w Excelu, zgrzyt w terenie

7 czerwca 2023 roku władze Świętochłowic przypieczętowały umowę na opracowanie dokumentacji projektowej rewitalizacji terenu w rejonie ulic Harcerskiej i Sikorskiego. Wykonawcą zadania zostało Biuro Projektowe Iwona Kublik ARAMIX z Sokołowa Podlaskiego. 

Wówczas właścicielką firmy (JDG) była mgr inż architektury krajobrazu Iwona Kublik, która w 2024 roku została burmistrzem Sokołowa Podlaskiego z listy PO, i zlikwidowała działalność gospodarczą 5 sierpnia 2024 r. 

Powstała spółka z o.o. o takiej samej nazwie, ale z innymi osobami w zarządzie, pod tym samym adresem i danymi konaktowymi.

Całkowity koszt opracowania koncepcji wraz z inwentaryzacją dendrologiczną opiewał na kwotę 244 770 PLN brutto. Płatność ta została rozbita na dwa lata budżetowe: 73 431 zł rozliczono w 2023 roku, natomiast pozostałą kwotę 171 339 zł zaksięgowano na rok 2024, wyznaczając projektantom termin wykonania prac do 30 listopada 2023 roku.

Z punktu widzenia strategii pozyskiwania funduszy ze środków zewnętrznych, wybór ten okazał się formalnym majstersztykiem. Pracownia ARAMIX przygotowała koncepcję precyzyjnie. 

Podział zadania na trzy moduły – obszar pomiędzy Młodzieżowym Domem Kultury a stawem Magiera, otoczenie stawu Magiera z kapliczką oraz rejon stawu Matylda – otworzył magistratowi drogę do aplikowania o unijne wsparcie.

Efekt? Urząd Miasta zdobył ponad 33,1 mln zł dofinansowania z programu Fundusze Europejskie dla Śląskiego 2021–2027 na wielki projekt odnowy centrum szacowany na około 40 mln zł, a także pozyskał odrębne środki w wysokości ponad 1 mln zł (przy wartości zadania 3,8 mln zł) na biologiczną rewitalizację terenu wokół stawu Matylda.

Jednak sukces finansowy w Excelu kryje poważny zgrzyt architektoniczny. Czy pogoń za wymogami formalnymi konkursów unijnych doprowadziła do zatracenia unikalnej tożsamości historycznego Parku „Zacisze” na rzecz masowego zagospodarowania?

2,5 hektara betonu zamiast czerwonego żwiru

Najbardziej kontrowersyjnym elementem nowej koncepcji, zaprezentowanej podczas konsultacji społecznych jesienią 2023 roku, było zaprojektowanie w strefie rekreacyjnej ogromnego Placu Eventowego o wymiarach aż 48 x 50 metrów.

Dokumentacja techniczna przygotowana przez biuro ARAMIX przewiduje pokrycie tej gigantycznej płaszczyzny kostką betonową grafitową oraz szarymi płytami granitowymi. W obrysie placu zaplanowano miejsce na scenę plenerową, strefę dla foodtrucków, schody z palisadami, instalację gier podwórkowych z masy termoplastycznej oraz oświetlenie w postaci dwóch potężnych reflektorów na słupach.

Gdy zestawimy tę betonowo-granitową płaszczyznę z historyczną tkanką tego miejsca, kontrast staje się uderzający. Przedwojenny Park „Zacisze” (oficjalnie utworzony po umowie z 1939 roku na obszarze 23,55 ha) oraz sąsiadujący z nim Ogród Jordanowski z 1938 roku słynęły z mistrzowskiego poziomu sztuki ogrodniczej. 

Urok dawnych Plant tworzyły: alejki spacerowe wysypane ubitym, czerwonym żwirem, wzorowo utrzymane żywopłoty oraz bogate, barwne dywany kwiatowe, stała opieka kilkunastu ogrodników, dbających o każdy zieleniec, dumnie kroczące po trawnikach pawie, stanowiące atrakcję dla spacerowiczów.

Wprowadzenie w nowej koncepcji ponad 2,4 tysiąca metrów kwadratowych utwardzonej płaszczyzny betonowo-granitowej pod imprezy masowe zmienia kameralny, rekreacyjny zakątek w przestrzeń festynowo-handlową, zwiększając udział nawierzchni nieprzepuszczalnych w centrum parku. Czyli tak, jak Daniel Beger lubi.

Katalogowa rewitalizacja – kopiuj/wklej z Mazowsza i Mazur

Analiza dorobku zawodowego ówczesnej głównej projektantki projektu, mgr inż. architekt krajobrazu Iwony Kublik, ujawnia wyraźny schemat projektowy stosowany przez pracownię ARAMIX w całej Polsce.

Biuro ma na swoim koncie m.in. koncepcję rozbudowy parku kinezyterapeutycznego w Gołdapi (gdzie w 2016 r. otrzymało zlecenie na 87 tys. zł), rewitalizację zabytkowego parku w Czyżewie (z wnioskiem unijnym na 63,6 proc. dofinansowania) oraz zabytkowego parku w Stanisławowie.

W Świętochłowicach zastosowano dokładnie to samo „DNA projektowe”, wprowadzając zestaw powtarzalnych elementów, obecnych w niemal każdym współczesnym polskim samorządzie.

Strefa terapeutyczna: inhalatorium solne (tężnia w formie drewnianej altany), siłownia plenerowa, ścieżka zdrowia z drewna akacjowego oraz ścieżka bosych stóp.

Strefa workout i aktywności: wyodrębniony plac do street workoutu (12,4 x 7,06 m), place zabaw z nawierzchniami poliuretanowymi SBR/EPDM, wybieg dla psów z przeszkodami oraz stacje naprawy rowerów.

Choć rozwiązania te są niewątpliwie funkcjonalne i pożądane przez część mieszkańców, stanowią katalogowy, modelowy kanon rewitalizacyjny, w którym próżno szukać indywidualnego detalu nawiązującego do specyfiki śląskiego dziedzictwa industrialnego lub unikalnej tożsamości dawnych świętochłowickich Plant.

Woda bez kąpieliska, park bez ducha

Przedwojenne Planty w Świętochłowicach zawdzięczały swoją sławę przede wszystkim rozbudowanej, żywej infrastrukturze wodnej. 

Staw Magiera (Zacisze) był sercem miejskiego wypoczynku. Prywatny zarządca Magiera prowadził ogrodzone kąpielisko z piaszczystą i trawiastą plażą, drewnianymi kabinami-przebieralniami oraz pomostami ze skoczniami i trampolinami, funkcjonowała wypożyczalnia łodzi wiosłowych i kajaków oraz zaplecze gastronomiczne. 

W samym Ogrodzie Jordanowskim (zbudowanym w 1938 r. za kwotę 100 tys. zł) przez dekady działał otwarty basen dziecięcy, w którym wychowały się pokolenia świętochłowiczan. Koncepcja biura ARAMIX definitywnie rezygnuje z funkcji kąpieliskowych i otwartego kontaktu z wodą. 

Teraz Staw Magiera ma pełnić rolę łowiska wędkarskiego z nową Rybaczówką i pomostami na pływakach, a elementem dekorającym na osi pasażu stanie się pływająca fontanna. Woda przestaje służyć bezpośredniej rekreacji mieszkańców, stając się jedynie tłem krajobrazowym.

Dodatkowo, projekt w dużej mierze pomija wyzwanie architektoniczne, jakim jest integracja otoczenia z modernistycznym budynkiem dzisiejszego MDK. 

Wzniesiony w marcu 1938 roku według projektu Kazimierza Wędrowskiego pawilon jordanowski – przypominający swoją formą parowiec pasażerski z kręconymi schodami, słupami wsporczymi i tarasem-solarium – stanowi perłę przedwojennego modernizmu. 

Pod obiektem odkryto ponadto kompleks podziemi z żelbetowym stropem i drzwiami stalowymi, stanowiący dawny schron. Mimo petycji mieszkańców i radnych broniących budynku przed ewentualną rozbiórką, koncepcja ARAMIX skupiła się na utwardzaniu przestrzeni wokół, traktując samą bryłę i jej historię powierzchownie.

Historia jest zła

W zakresie nawierzchni i szaty roślinnej historyczne Planty opierały się na naturalnym żwirze, starannie komponowanych dywanach kwiatowych, formowanych żywopłotach i stałej opiece kilkunastu ogrodników. Nowa koncepcja wprowadza natomiast duży Plac Eventowy z kostki betonowej i granitowej oraz płyty poliuretanowe, co niesie ze sobą ryzyko utraty kameralnego, ogrodowego charakteru.

W obszarze funkcji wodnej przedwojenny park słynął z otwartego kąpieliska z plażą, basenu dla dzieci i wypożyczalni sprzętu pływającego. Projekt ARAMIX przekształca te akweny w dekoracyjne łowisko z pływającą fontanną, tężnią solankową i stanowiskami wędkarskimi, przesuwając ciężar z aktywnej rekreacji wodnej na funkcję krajobrazową.

Pod względem finansowym i wykonawczym dawna budowa z 1938 roku zamknęła się w kwocie 100 tysięcy ówczesnych złotych. Współczesne opracowanie dokumentacji kosztowało 244 770 zł, lecz pozwoliło miastu na pozyskanie ponad 33,1 mln zł unijnego wsparcia przy całkowitym budżecie inwestycji szacowanym na ok. 40 mln zł. 

W wymiarze tożsamości architektonicznej unikalny, indywidualny projekt Kazimierza Wędrowskiego i Heleny Śliwowskiej zostaje zastąpiony gotowym, katalogowym zestawem urządzeń rekreacyjnych, takich jak strefy street workout, tężnie czy wybiegi dla psów.

Podsumowując cena tego „sukcesu może” okazać się wysoka dla samej tkanki miejskiej. Za sprawą gigantycznego, wybrukowanego placu eventowego oraz katalogowego zestawu urządzeń rekreacyjnych, Świętochłowice zyskają poprawny, nowoczesny park rozrywkowo-festynowy, tracąc jednak unikalny, ogrodowy romantyzm i elegancki charakter przedwojennych Plant. Kwestia gustu i priorytetów Begera.

A tak przy okazji - w Świętochłowicach w magistracie jest jakiś miejski architekt?

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj Obserwuj notkę

szymborski[at]gmail.com

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo