Ja jestem zwierzę polityczne. Jak mogę być inna, kiedy do snu mnie kołysała Wolna Europa lub Głos Ameryki? Do snu jak do snu - ale śp Matka po włączeniu radia szła do kuchni a ja musiałam słuchać gwizdu zagłuszarek? I się wściekałam - jak nastawiłaś to słuchaj! Nawet nie miałam wielkiej kakofonii bo w szkole porządni nauczyciele - najwyżej nie mówili nic lub się prześlizgiwali nad niewygodnymi tematami (historyca) typu okres międzywojenny.
Najlepsze kawałki mogłabym pisać o "mojej" wsi - ale raz napisałam artykuł do prasy lokalnej i przysięgłam wsi - nigdy więcej,a słowa dotrzymuję!
No więc politycznie-historycznie.
Kiedy już stan wojenny zelżał nieco, ale jednak trwał pojechałam w Tatry we wrześniu. Nie pamiętam co wtedy robiłam, ale ten wrzesień miałam wolny. I tu przykład, że jednak młodzi to malkontenci - uznałam, że to ostatni dzwonek na Wysokie Tatry.Potem już tylko zgrzybiała starość i Tatry Zachodnie:)) Teraz jak zechcę (i pieniądze pozwolą) to se polecę w góry Kaukazu, a co!
No więc spakowałam plecak, wyznaczyłam trasę - od schroniska do schroniska i wio!Wszystkie najtrudniejsze szlaki. A więc najwięcej czasu spędzałam w schronisku w Pięciu Stawach. Jeszcze w Murowańcu miałam normalne spanie, ale w Pięciu Stawach już grzmiał Rajd Lenina - a wtedy wszystkie pokoje były dla nich. Nawet jak ktoś miał miejscówkę, to won z pokoju.
Jednak to były inne czasy w górach.Owszem, do Kondratowej docierały jak teraz panienki w klapkach, ale już stamtąd robiły strategiczny odwrót.Można było dostać ( za darmo!) wrzątek na herbatę i zawsze i wszędzie obowiązywała niepisana zasada - jak ktoś przyjdzie wieczorem do schroniska to go nie wygonią. Tzw gleba także za darmo.
Więc się leninowcami nie przejmowałam, rano pirzgnęłam plecak na tzw tratwę ( rozszerzone półpiętro) i poszłam w góry. Wieczorem plecak leżał grzecznie, ale okazało się, że taternicka młódź tam sypiająca uważa to miejsce za swoje.Musiałabym spać w jadalni, co było nieco uciążliwe. Jednak niepisany szef taterników łaskawie pozwolił mi zostać - w końcu na gębie wieku nie mam wypisanego a to było jednakponad 25 lat nazad.
No i się zaczęło! Na pewno masz takie chwile w życiu - wiesz, że to właśnie to! Że po latach będziesz TO wspominać i chciałbyś powiedzieć - trwaj chwilo, trwaj!
Ktoś wyciągnął gitarę, śpiewników nie było trzeba. Każdy znał na pamięć, tak jak wielu teraz. Cały "wczesny" Kaczmarski i te wszystkie "Nie chcemy komuny" czy "Czerwona wrona, dziób wężyk szamerowany".
Nie wiem co robili leninowcy - prawdopodobnie używali butelek i słoików:)). Bo co który wyjrzał z pokoju aby pójść do łazienki to go cafało, chociaż przecież nikt im niczym nie groził ( by spróbował!).
A my śpiewaliśmy do drugiej w nocy, chociaż po Karnawale Solidarności zostało tylko wspomnienie. Ale też jeszcze nie było "wolności" i podziałów. Byli tylko MY i Oni - nikt nie zadawał jak ten Bóg z mojżeszowego krzaka pytań - Polska? Jaka?
No więc darliśmy się do drugiej a w końcu padliśmy w śpiwory. Długo się nie naspałam, bo Najważniejszy mnie szturchnął i mówi - Wstawaj! Człowiek w górach potrzebuje pomocy!
Mało przytomna wstałam i wywlekłam się ze schroniska. Była może trzecia w nocy. Okazało się, że w tzw Chatce Taternika mają kłopot z dokończeniem następnej półlitrówki ( na tratwie darliśmy się bezalkoholowo).Tak wtedy jak i teraz wyżej procentowo od wina nie sięgam, więc wielkiej pomocy ode mnie nie mieli.Ale od tego czasu zawsze - wiem, pewnie jestem niesprawiedliwa - kiedy słyszę o wypadku w górach to sobie myślę. CZy oni też tak chlali do rana, a potem szli w góry imponować dziewczynom?
I mimo wszystko - tę noc przechowuję w pamięci jak perełkę. I parę innych wspomnień z tamtych lat. To, że ktoś mnie zdradził potem, a może zdradzał już wtedy za moimi plecami? Ale pamiętam jak go kochałam wtedy. I tak jak moja Matka tłumaczyła mi idąc do swojej krawcowej - jej mąż to przedwojenny komunista. Chociaż nie cierpiała komuny jak zarazy i tej przed i powojennej - umiała odróżnić.
Ja też teraz mówię - Pierwsza Solidarność. Sentymentalna Panna S
Ufka we własnej osobie :)
Skąd czytacie
A tyle czyta teraz :)
/
" />
Złota myśl RRK
PSL nie musi - PSL CHCE! Nie opuszcza się zwycięzcy - co najwyżej można się z nim targować i więcej uzyskać. A co ma PiS do zaoferowania PSL? Swoją nędzną koalicję z SLD? Odpowiedz sobie sama - czy lepiej dzielić łupy na trzy, czy na dwa?
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Rozmaitości