Takie sobie gadanie
Powinniśmy być tak dobrzy, jak to tylko możliwe. Ale nie bardziej. Zerżnięte z Einsteina (trochę zmieniłem)
6 obserwujących
75 notek
14k odsłon

Dziwny pomysł czy nic nowego?

Przejrzałem pobieżnie "Projekt ustawy o ochronie ludności oraz o stanie klęski żywiołowej". Wiedziałem, oczywiście, że jest on przygotowywany, ale szczegółów nie znałem. Po przejrzeniu - pobieżnym, jak napisałem - mam wątpliwości czy jest to tylko zebranie w jednym miejscu tego, co już było rozrzucone w kilku aktach prawnych czy jakaś nowelizacja czy jeszcze coś innego. Może ktoś z Państwa potrafi to oszacować?

Czy rząd mówi niejasno, czy my nieuwaznie słuchamy?

Nie wiem jak Państwo, ale ja trochę się w tej polemice na linii rząd - opozycja gubię. Nigdy nie byłem "czepialskim", ale bywają chwile, gdy zaczynam się naprawdę obawiać, że nasze naczalstwo mówi do mnie jakimś obcym - mimo, ze polskim, bo pojedyncze wyrazy rozumiem - językiem, którego ja nie potrafię przetwarzać. I zaczynam myśleć o konsekwencjach takiej komunikacji rzadu z obywatelem. A nie widzę szans na zmianę.

Jak może wygladac nasza nota do Niemców z żadaniem reparacji?

Ja zupełnie nie mogę zrozumieć po co ta heca z "mową miłości" dokoła naszych żądań o reparacje. Rozważałem już różne możliwości, ale żadna nie wydaje się być prawdopodobna. Mój ostatni - zainspirowany komentarzem jednego z blogerów - pomysł, to przypuszczenie, że tak naprawdę, to chcemy rozpoczęcia wszystkiego ab ovo. Wyzerowania do roku 1945, tzn rozpoczęcia ustalanie, kto i co jest komu winien. Z uwzględnieniem strat i zysków wszystkich stron konfliktu. No i postanowień poczdamskich, które nie tak do końca jasno precyzują np. status naszych Zieµ Zachodnich czy Gdańska.

Reparacje. Czy musimy "z przytupem"?

Nic nie ma za darmo. Reparacji od Niemców tez nie. Nie wiem, oczywiście jak nasza wierchuszka ten koszt skalkulowała, ale podejrzewam, że nawet jeśli dokładnie, to nie wszystko nam powie. Ja pozwolę sobie zwrócić uwagę na to, o czym - pojęcia nie mam dlaczego - niewielu mówi/pisze

Jak to z tym Szczecinem było?

Oglądałem wystąpienie prof. Bohdana Musiała (to były - dymisja przed niecałym miesiącem - szef Instytutu Strat Wojennych) na YouTubie, gdzie mówił m.in. na temat reparacji. Wczoraj w S24 pojawił się wywiad z prof Musiałem https://www.salon24.pl/newsroom/1249021,ekspert-o-reparacjach-i-o-tym-czy-niemcy-faktycznie-moga-upomniec-sie-o-ziemie-zachodnie. W dyskusji pod nim zadałem kilka pytań., ale pozostały bez odpowiedzi. Ponawiam je teraz, bo wydaja mi się ważne. Generalnie i w tym wystąpieniu i w tym (notka) wywiadzie leitmotivem jest interes Polski. To, oczywiście dobrze, ale jako urodzony malkontent (nie moja wina, ja tak już mam) boję się by nie zobaczyć czasem sprawy oczyma Kalego ("Jak Kali ukraść krowa ..) lub np. funkcjonariusza III Rzeszy ("Alle Raeder .. "). A nie chciałbym. Może ktoś z Państwa zna temat lepiej i zechce coś nań napisać.

Reparacje. Jak je policzono?

Wiem, ze odszkodowania liczy się z grubsza na dwa sposoby : (1) obliczając wartość utraconych dóbr (2) obliczając wartość utraconego dochodu z tych dóbr. z tego, co zrozumiałem 75% strat wyliczonych w Raporcie Mularczyka liczone jest drugim sposobem. Nie słyszałem/czytałem jednak by w sprawach masowych zabójstw liczono w ten sposób. Jak to jest?

Sankcje czyli "Zrobię mamie na złość"

Z przejmowaniem wzorców myślenia bywa różnie. Z samym myśleniem ostatnio też. Co myśli sobie mój sąsiad może mnie nie obchodzić. Jednak sposób myślenia elit mojego Państwa obchodzi mnie jaknajbardziej. A tu powtórka z małego Jasia; "Zrobię mamie na złość, odmrożę sobie uszy". Kłopot w tym, że TEN Jasio chce odmrażać MOJE uszy. Nie wiem komu na złość.

Apel do bolgerów salonu. Zapowiedź ciekawej dyskusji

W dniach 6 - 8 września odbędzie się w Karpaczu XXXI edycja Forum Ekonomicznego, nazywanego również Polskim Davos. Zob. https://www.salon24.pl/newsroom/1246857,kaczynski-i-legutko-o-realizmie-i-wartosciach-w-polityce Na stronie tego Forum ( zob. forum-ekonomiczne.pl) znaleźć można dokładny wykaz paneli i krótkie wprowadzenie w ich tematykę. To może być bardzo ważne spotkanie. Myślę, że dobrze byłoby, gdybyśmy zapoznali się z tym co o panelach piszą, a jak ktoś może, to by osobiście pojechał i posłuchał/pogadał z uczestnikami. Z tego co zrozumiałem, na materiały trzeba się zapisywać.

Uczeni w polityce i politycy w nauce.

Posiadanie dyplomu, szczególnie zaświadczającego o stopniu lub tytule naukowym bywa wykorzystywane nie tylko do tego by błyszczeć u cioci na imieninach, ale również jako "podpórka" w robieniu politycznej kariery. Nie znalazłem żadnego opracowania tego ważnego przecież tematu. Wiadomo, ze dawniej prawdą było zarówno stwierdzenie, ze (polityczny) stołek pomaga w karierze naukowej jak i że stopień/tytuł naukowy pomaga w polityce. W poniższym tekście zastanawiam się jak wygląda to dziś i proponuję pewne rozwiązanie, które może niektóre sprawy wyjaśnić. A jakby się znalazł jakiś samobójca, to może i naprawić.