Takie sobie gadanie
Powinniśmy być tak dobrzy, jak to tylko możliwe. Ale nie bardziej. Zerżnięte z Einsteina (trochę zmieniłem)
3 obserwujących
36 notek
7442 odsłony

Oceny pośrednie - przykład z życia wzięty

Większość naszych ocen to oceniania pośrednie, kiedy oceniamy zjawisko/rzecz/osobę nie bezpośrednio lecz poprzez jej odległe atrybuty i - niekiedy dość długie - rozumowanie (tak jest np w wielu naukach przyrodniczych) lub dostępne nam opinie innych osób. Dobry opis wartości takich ocen zawarł Andersen w baśni "Nowe szaty cesarza". Baśń większość z nas z dzieciństwa pamięta, ale popełnia ten sam co poddani owego cesarza błąd; wierzy "autorytetom". A chłopców wołających, że "Cesarz jest nagi" ubywa. O takiej właśnie wynikającej z naszego lenistwa i konformizmu sytuacji jest ten tekst.

Suplement

Niedawno upubliczniłem (zob. tekst „Dlaczego nie warto studiować”) moje poglądy na wartość studiów i studiowania (To nie to samo; można przejść studia bez studiowania; w mojej opinii udaje się to ok. 80% studentów. Można tez studiować bez formalnego bycia studentem; wydaje mi się, że robi tak ok 30 - 40 procent ludzi rzeczywiście zainteresowanych jakąś konkretna wiedzą czy po prostu ciekawych świata). Są to, oczywiście moje, na pewno subiektywne, poglądy i nie mam ambicji do bycia beserwisserem. Cieszyłbym się nawet, gdyby jakiś znawca tematu w rzeczowej polemice poglądy te obalił, czy choćby częściowo nadwyrężył, bo generują one raczej pesymistyczna wizje świata w którym przyjdzie nam żyć. Trochę prowokująco pozwolę sobie zauważyć, że do dziś, niestety, nikt nie wykazał mi żadnych istotnych błędów w rozumowaniu. Nie wiem dlaczego. Być może piszę niedostatecznie jasno, nie mam opinii znawcy tematu, nie potrafię wyartykułować mych poglądów w przyjęty w tym gronie sposób, piszę po „niewłaściwej” stronie (nb., która to jest ta „właściwa” dla takiej dyskusji strona?) czy popełniam jakiś nieznany mi błąd w zasadach dyskutowania.

Dlaczego nie warto studiować.

Tekst ten widziany być może jako jako z jednej strony moje refleksje nt. wyrażanych kiedyś głośno opinii pracodawców o poziomie absolwentów naszych uczelni, z drugiej jako próba namówienia chętnych do studiowania do jakiegoś namysłu, refleksji nad ważną decyzją, która na pewno zaważy na ich życiu. To, oczywiście, tylko moje raczej osobiste refleksje, ale rzecz dotyczy praktycznie wszystkich; i studiujących i tych, którzy - z własnych podatków - za studia swoich i nie swoich dzieci płacą. Adresowałem je kiedyś i dziś też adresuję głownie do maturzystów, więc pisze "per Ty". Mam nadzieję, że mimo to da się to jakoś i na S24 czytac.

Powtórka z rozrywki – komu to potrzebne

Kolejny już rok ludzie wiosną dyskutują o maturach. Piszą, że łatwe/trudne, że zdało więcej/mniej niż oczekiwano, że nasza młodzież jest lepsza/gorsza od młodzieży innych nacji i podobne dyrdymały. Pytanie o sens istnienia matury - jeśli już w ogóle – to pojawia się rzadko, rzec można sporadycznie, a odpowiedzi na nie bywają przedziwne np., że jak każdy egzamin/inicjacja jest z jednej strony potwierdzeniem wartości społecznej dotkniętego nim/nią osobnika, z drugiej daje mu (temu osobnikowi) tak potrzebne w życiu poczucie poczucie własnej wartości

Zapomniane(?) urodziny

Są takie rocznice, gdzie człowiek ma raczej ambiwalentne uczucia; zapomnieć czy - przeciwnie - przypominać. I tak się akurat składa, że dwóch na pewno wielkich (w sensie znaczących), choć niekoniecznie dobrych, ludzi urodziło się "blisko siebie". O nich jest właśnie ten tekst.

Dekalog vs propaganda

O czym myśleć można w Święta Wielkiej Nocy? Ja miałem najlepsze chęci by było to coś fajnego i pozytywnego. Myślałem, że mi się uda. A potem obejrzałem w telewizorni jeden wywiad. Poczytałem też trochę wypowiedzi tzw. autorytetów i głosu ludu. No i napisałem co poniżej. Tekst może być widziany jako trochę (ale tylko trochę) kontrowersyjny, więc ludziom o ustabilizowanych poglądach czytania nie doradzam.

Propaganda? Jaka propaganda?! Cel (np. pandemia/wojna) uświęca przecież środki.

Wiele osób (ze mną włącznie) jest mocno zniesmaczonymi wylewającą się zewsząd tanią propagandą. Gdyby ta wojna była znacznie później, tak z 10 lat po pandemii odczucia byłyby pewnie inne. Ale tak nie jest. Putin nie poczekał. No i myśląc o propagandzie przypomniałem sobie, że dawno temu wydawano u nas np. "Szosę Wołokołamską" czy dzieła Ilii Ehrenburga. Spróbowałem do tego ostatniego wrócić. Rezultat w poniższym tekście.

Dwóch Niemców, Tomasz Lis i poglądy Michalkiewicza

Wielu z nas miało nadzieję, że wojna obok nas spowoduje jakieś refleksje po wszystkich stronach naszej narodowej roz … duchy. Nikt chyba nie oczekiwał rewolucji, pogodzenia zwaśnionych stron, rozmów „ponad podziałami” czy choćby podania sobie ręki, ale jakiegoś ‘”uracjonalnienia” dyskursu spodziewał się pewnie niejeden z nas. Boję się, że ta „racjonalność” przejawia się tylko w cenzurze i „utwardzaniu elektoratów”. Niżej kilka porównań/uzasadnień(?) i cytatów.

Co mieć Kali do Lizboński Traktat?

Co jak co, ale forsa jest nam dziś potrzebna pilnie. No i "należy nam się" jak psu micha. Na pewno tak jest w sferze racjonalno - moralnej. Z funduszy unijnych rozliczaliśmy się dobrze, a teraz przyjęliśmy już ponad 2 mln. uchodźców na znacznie lepszych niż bogatsi od nas warunkach. A jednak UE pieniędzy nam nie daje. Wygląda na to że mamy rację ZAMIAST pieniędzy.

Kosztowna matura. Komu to potrzebne?

Prezentowany niżej tekst napisałem rok temu (zob.https://studioopinii.pl/archiwa/204946). Nie miałem specjalnych złudzeń, że straci on szybko aktualność, ale wydawało mi się, iż po praktycznie dwóch latach zdalnego nauczanie ktoś wreszcie powie, że coś z tym fantem, tj. maturą wypadałoby już zrobić. Wiele się nie da. Można było jednak wyraźnie powiedzieć ludziom jak to rzeczywiście wygląda. I jak zwykle obyło się na tanich frazesach. Tym z Państwa, których dzieci pisały w tych dniach tzw. próbną maturę sugeruję spytanie o ich odczucia i porównanie odpowiedzi z komentarzami ubiegłorocznych maturzystów. Można też sprawdzić jak ci ostatni radzą dziś sobie na studiach.

Jak sprawdzić czy jesteśmy rosyjskim trolem

"Gazeta Wyborcza" raczej rzadko serwuje teksty zbieżne z "linią ideologiczną" Rządu. Ja - absolutnie przypadkowo - znalazłem taki tekst. Nie wiem na ile popieranie Rządu poprzez oczernianie ludzi, którzy po prostu czasem myślą inaczej jest tu zamierzone, ale w tej konkretnej sytuacji taka gafa - jeśli jest to gafa, a nie świadome pomówienie - wydaje się być wyjątkowo nie na miejscu.