Takie sobie gadanie
Powinniśmy być tak dobrzy, jak to tylko możliwe. Ale nie bardziej. Zerżnięte z Einsteina (trochę zmieniłem)
7 obserwujących
110 notek
21k odsłon

Dziwne znikanie notek i komentarzy.

Wolność słowa obowiązuje (art. 54 Konstytucji) chyba w całej Rzeczypospolitej. Na Salonie znikają jednak komentarze i całe notki. Nie odmawiam Administracji - prywatnego przecież Salonu prawa do usuwania treści niepożądanych, ale oczekiwałbym przynajmniej jakichś wyjaśnień. M.in. po to, bym - jesli to ja byłem winien (np. naruszeniu regulaminu S24) - mógł podobnych błędów unikać. Sytuacja gdzie notka/komentarz znika bez takiej informacji rodzic może rozmaite dziwne podejrzenia. Nikomu niepotrzebne.

Jak to na Salonie ładnie!

Salonowi politycy i socjologowie rozmaite mądrości piszą. Do luźnego raczej ich związku z tematami notek, pod którymi swe komentarze umieszczają można było przywyknąć. Niżej przykład, który wydaje mi się jednak ciekawy przez to, że Autor notki chyba komentatorów skutecznie zainspirował/uprzedził do pisania w stylu, który w notce ośmieszał.

Armaty zamiast masla?

W mediach wiele ostatnio informacji o trudnej sytuacji na froncie w Ukrainie. Obok nich resztki naszej wojenki z Niemcami. Nie mam pojęcia co tak wyciszyło nasze pohukiwania na Niemców o reparacje i "sens naszej presji", ale jest tego widocznie mniej. Czy to dobrze czy źle wie pewnie tylko nasza wierchuszka. Ja wiem tylko, że przez dłuższy czas mówiono mi o samych sukcesach naszej polityki lub ich (tych sukcesów) perspektywach. Teraz dowiaduję się, że najbardziej realna jest perspektywa zaciskania pasa, bo z zasobami krucho.

Odszczepieńcy

Żyjemy dziś w świecie emocjonalnie i intelektualnie poukładanym. Wiemy co dobre, co złe, wiemy, ze sprawy wątpliwe, takie „nie takie”zamiatać trzeba pod dywan, a walkę o sprawiedliwość czy inne aksjologiczne duperele prowadzić należy wzorem Kunktatora. Normalny człowiek to wie. Wie, że aby dobrze funkcjonować trza się zapisać do jednego z większych plemion i liczyć na łaskę plemiennej elity. Bywają jednak ludzie niekumaci, tacy porąbańcy, którzy zamiast wodzom przytakiwać zgłaszają zdanie odrębne i niekiedy próbują takie wredne poglądy – wbrew uznanej przez wiodące siły za słuszną, ideologii publicznie głosić. No i ten tekst jest o takich właśnie odszczepieńcach. Piszę wprawdzie o nauce, czyli nieszczególnie popularnej dziedzinie społecznego życia, ale w zasadzie wszędzie jest tak samo więc łatwo jest ten tekst zinterpretować tam, gdzie akurat takich odszczepieńców widzimy. Tekst jest długi więc do czytania specjalnie nie namawiam.

Dupa lex sed lex, czyli "rozprawa niejawna" przed sądem korporacyjnym.

Naczalstwo medyczne wszystkich chyba krajów świata, a już na pewno Europy z pozycji ekspertów, ex cathedra i ex magiel jechało przez dwa lata po "antyszczepionkowcach", "foliarzach i "płaskoziemcach" jak po łysej kobyle. Elity polityczne ubierały wypowiedzi ekspertów w szaty etyczno - patriotyczne i lały ludzi po łbach rozmaitymi lockdownami, maseczkami, obowiązkiem szczepień określonych grup społecznych, paszportami szczepionkowymi i czym tam jeszcze jakiś politgeniusz potrafił wykoncypować. Żarło toto, żarło, aż zdechło udławiwszy sie (przynajmniej u nas) milionami nieszczepionych Ukraińców oraz ich (tez często nieszczepionych, np. na wściekliznę) zwierząt. Dziś mamy (niestety nie do końca "mamy", choć miec powinniśmy) aferę 200 tys. nadmiarowych zgonów, pandemię obniżonej odporności i finansowe tragedie wielu drobnych przedsiębiorców,którzy walki z COVID-em nie wytrzymali. No i nie byłoby kłopotu, gdyby nie wypowiedzi rozmaitych "szkodników", którzy dziś pyskują, że cała ta ogromna praca administracji i służb medycznych nie tylko była zbędna, ale nawet szkodliwa. Niektórzy z tych szkodników sięgają nawet po statystyki (np. zgonów/zachorowań) i wykazują czarno na białym, ze zostaliśmy zrobieni w bolo. Co robi zrobione w bolo społeczeństwo? Stawia owych szkodników przed stosownym sądem i przykładnie karze. Ostatnio lekarza, który podczas heroicznej walki o ?? (niech Czytelnik samodzielnie wstawi tu adekwatne określenie) pyskował, że większość działań w tej ofiarnej walce była bez sensu. I gada, że ma argumenty. Na szczęście sąd rozprawę utajnił i lekarz za dużo gadać nie może. Niektórzy emocjonują się i oczekują cudu. Czekają mianowicie, ze ktoś coś wyjaśni, ktoś inny podejmie decyzje i będzie OK. Nie będzie. Sprawa dr-a Martyki jest tylko klinicznym wprawdzie, ale jednak tylko jednym z wielu, przykładem degradacji elit i ich tzw. etosu, czyli prościej mówiąc obyczajów. Nie pisałbym tej notki, gdyby nie zastosowany w tej sprawie mechanizm. Stara dobra nagonka i zamykanie człowiekowi ust w absolutnej "zgodzie z prawem". Bo takie ono właśnie jest. Do dupy.