127 obserwujących
809 notek
850k odsłon
  140   0

Tajemnica

 

1. PRAWDA CZY WERYFIKACJA?

Pogardzamy wiarą i klękamy przed dowodem. Nie widzimy, że one...z jednego są rodu. Staramy zaprezentować się jako ci, którzy nie przyjmują niczego na wiarę, wszystko weryfikują, poddaja procedurze sprawdzającej, falsyfikują. Naszą obsesją staje się potrzeba dowiedzenia wszystkiego za pomocą metod naukowych lub nauk, które same przecież  wspierają się na niedowodliwych, aksjomatycznych fundamentach i operują, mniej lub bardziej wiarygodnymi wyrażeniami pierwotnymi, postulatami i hipotezami. Ale o tej pierwotnej „niedowodliwości dowodu” zdajemy się nie pamiętać, zapatrzeni w bożka weryfikacji. Miejsce Veritas zajęła Weryfikacja i odbiera ludzkie hołdy – podśmiewując się po cichu z naszej naiwności. A kto zweryfikował...weryfikację? Powiadacie: zdrowy rozsądek. A któż wydał mu certyfikat zdrowia? Któż osądził jego zdolność rozsądzania? Który ze zdrowych rozsądków wybraliście na sędziego? Zdrowy rozsądek spryciarza? Zdrowy rozsądek tego, kto wyznaje prawo silniejszego? Zdrowy rozsądek Trazymacha i Nietzschego? Zdrowy rozsądek sceptyka, który wątpi we wszystko z wyjątkiem...własnego wątpienia, niczym jakiejś rzadkiej maści dowcipniś? Zdrowy rozsądek jakiegoś słownego kuglarza, co to z rodu być może tych, o których napisano, że oni „zawsze łgarze, wstrętne bydlęta, brzuchy leniwe”? Zdrowy rozsądek kompromisu? A któż ustalił zasady kompromisu i rozkład korzyści dla obu stron? Mówicie, że waszym ideałem jest pewność jak w geometrii. A czy ktoś z was wmyślił się w...niepewność, fikcyjność i umowność zarówno istnienia jak i definicji „punktu”, bez przyjęcia których znika cała geometria z jej legendarną pewnością. Powiecie: a pewnośc matematyki? No cóż, zliczanie przedmiotów i środków płatniczych oraz reguły rządzące naliczaniem odsetków – to faktycznie chyba jedyne co buduje wasze poczucie racjonalności świata. 

2. NARCYZM ROZUMU czyli IŚĆ Z POPĘDEM NAUKI

Rozum ludzki poznaje prawdy formalne – logiczne i matematyczne – z pewnością apodyktyczną, to fakt. Jest to poznanie formalne(...)” - jak komentując Kanta, pisze M.Massonius. Jedyne „pewne” choć i w tym punkcie... Gödel móglby oponować. Gorzej sprawy się mają z poznaniem świata realnego. „Poznanie realne możliwe jest tylko przy wstępnym przyjęciu określonych i przez nic nie uzasadnionych założeń. Z tego też powodu jest ono tylko prawdopodobne. W obrębie poznania świata fizycznego wszystko, co może być dowiedzione, może być i zbite. U podstaw poznania świata realnego leżą pojęcia i tezy naczelne (energia, materia, przyczyna itp.) zawierające w sobie sprzeczności wewnętrzne, choć mimo to, nie przeszkadzają one istnieniu potocznego poznania realnego ani tworzeniu i rozwijaniu nauk realnych.” By zasłonić te gorszące sprzeczności św.Sciencji wymyślamy dziwotwory logiczne takie jak np.komplementarność. Na chwiejnych fundamentach, metodą prób i błędów budujemy „wiedzę”, która raz działa, raz nie, raz prowadzi do globalnej awarii, a raz udaje jej się ominąć rafy nieprzewidywalnych skutków swoich posunięć i która w pewnym momencie zostaje przezwyciężona przez nowszy model paradygmatu naukowego unieważniajacy poprzedni i wyjaśniający więcej. Nasza tak ubóstwiana „wiedza” okazuje się cząstkowym „wyjaśnianiem” cząstkowych aspektów nieskończenie mądrzejszego organizmu Natury za pomocą podpatrywania i naśladowania nakierowanego na skuteczne spożytkowanie. Nasza nauka będąc tylko zwykłym podglądaczem i kopistą metod Najwyższego Konstruktora tak się zapomina w swojej pysze, że jako ideał wytycza sobie...całkowite wyjaśnienie wszystkiego metodą empiryczną. O tempora, o mores! 

3. JEJ LORDOWSKA MOŚĆ: NAUKA DOŚWIADCZALNA, DOŚWIADCZAJĄCA NA NAS

Twórca metody empirycznej Francis Bacon posiadał wybitny intelekt, ale popełnił dwa wielkie błędy. Pierwszy to ten, gdy stwierdził, że poznanie Boga za pomocą filozofii jest niemożliwe. Drugi, gdy przeprowadzając empiryczne eksperymenty na śniegu nie podszedł do tego...empirycznie i zaniedbał kontrolowania ilości czasu spędzanego na mrozie oraz niedopatrzył bycia odpowiednio przyodzianym, w rezultacie czego zaziębił się, co kosztowało go rzecz bezcenną, nawet dla empiryka, czyli życie, a nas – utratę może kilku wiekopomnych dzieł o tym, jak to nauka doświadczalna może przedłużać i pomagać chronić życie w każdych warunkach, nawet przy temperaturze niższej od zera. Ironia ironią, ale chyba każdy przyzna, że osobliwego i niezbyt dobrze wróżącego ojca mają nasze nauki doswiadczalne... Oczywiście można to też zinterpretować tak, że zabiła go pasja i zapał do nauki. Poprośmy Derridę, on, zaręczam, znajdzie wszystkie możliwe interpretacje i...jedną więcej. Zinterpretuje fakt tak, że sam fakt nie pozna swojej interpretacji. Ale wróćmy do naszej nauki, która pędzi jednak niezłomnie naprzód, rzec by można, nago i rączo po skrzącym się śniegu. Jak wiadomo wstępnym etapem...zamarzania jest wszechogarniające, nadzwyczaj miłe uczucie błogości... Nasza atomistyka uwierzyła ślepo, radośnie i właśnie błogo, że odkryła atom energetycznego i ekologicznego perpetuum mobile. Tę wiarę, raczej niezbyt...światłą, zachwiała dopiero seria trzęsień ziemi w Japonii. Nasza Matka Ziemia złapała ostre japońskie zapalenie płuc, obustronne, tak samo jak Bacon... Empiryczna głupota Bacona kosztowała go życie. Czy takaż sama empiryczna głupota naszych kapłanów nauki będzie kosztowała...śmierć Ziemi? Złośliwe wróżki mówią, że to sam Lord Bacon ze swej, średnio wygodnej, siedziby w Hadesie, ruszony sumieniem - poruszył płytami tektonicznymi, by dać naszej cywilizacji ostatnie ostrzeżenie. Na dowód przytaczają fakt, iż drugi i trzeci potężny wstrząs w okolicach Fukushimy miały miejsce 7-ego i 11-ego kwietnia, a właśnie dokładnie pośrodku tych dwóch dat, czyli 9-ego kwietnia, wypada dzień śmierci wielkiego Lorda. 

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale