368 obserwujących
417 notek
2236k odsłon
3350 odsłon

Moje archiwum sprawy Stanisława Pyjasa

Wykop Skomentuj29

Nie obruszajcie się na mnie, że po raz kolejny wracam do sprawy Stanisława Pyjasa.

Od wielu lat mam jednak wrażenie, że ktoś usilnie zmiata ją pod dywan.

Jestem młodszy od Pyjasa o całe pokolenie, jestem jednak z Krakowa i czasem spotykam ludzi pamiętających tamte czasy. Z niektórymi się przyjaźnię.

Lesław Maleszka, kiedyś niestety człowiek szwendający się po gazecie, w której i ja pracowałem, facet, o którym Katarzyna Kolenda mówiła, że jest jej mistrzem  (mam nadzieje, że zmieniła zdanie), to trochę za mało.

Być może był to ważny konfident SB, ale to nie był najważniejszy sprawca zabicia Pyjasa.

Kiedy publikowałem te teksty m.in. w „Gazecie Polskiej” Lesław Maleszka był jeszcze jednym z najbliższych akolitów Adama Michnika.

W cieniu kryje się ktoś potężniejszy i pomimo upływu lat, ten cień z zabójcy nie schodzi.

Napisałem o tej sprawie wiele stron dziś, bez zmian przytoczę fragmenty tekstów z lat dziewięćdziesiątych. Ze smutkiem stwierdzam, że tropy, które wtedy wynalazłem do dziś praktycznie nie zostały porządnie zbadane. Krakowska delegatura UOP przeszukała pasiekę należącą do byłego oficera SB, którego wskazałem jako sprawcę wyniesienia akt.

Cóż z tego kiedy na spotkanie ze mną, które miało miejsce przed przeszukaniem, ówczesny szef delegatury, porządny Marek Sadowski przyjechał z panem Stachowiczem (dla niewtajemniczonych dodam, że to były ważny oficer SB pracujący wówczas w służbach specjalnych niepodległej RP).

Czy może zatem dziwić fakt, że w pasiece nic nie znaleziono?

Wiele czasu przegadałem też z Anią Ferenc i Ewą Stankiewicz autorkami znakomitych „Trzech kumpli”. Ciągle jednak pozostaje niedosyt.

Może teraz, jak IPN zdecydował się na ekshumację Stanisława Pyjasa wyjdzie na jaw prawdziwa przyczyna jego śmierci.

Czy został zastrzelony przez wypuszczonego na kilka godzin z celi SB kryminalistę?

Poczekajmy...

 

 

Tamten Kraków, tamten “Żaczek

Kraków końca lat siedemdziesiątych, odrapane mury zabytkowych kamienic, rządy sekretarzy PZPR, długowłosi pozujący na hipisów studenci. W atmosferze wszechogarniającej beznadziejności królują działacze SZSP. Co roku organizują w Rynku Juwenalia, dużo alkoholu, dużo wygłupów, jak najdalej od polityki. Juwenalia w 1977 roku miały być kolejnym obrazkiem pokazującym jak socjalistyczna władza rozpieszcza studentów, tymczasem 15 maja, w ostatni dzień juwenaliów na krakowskim rynku pojawili się młodzi ludzie w żałobnych strojach. Co prawda milicja i organizatorzy imprezy zrobili wszystko aby poruszeni śmiercią swojego kolegi studenci nie “zakłócili” zabawowego nastroju to jednak sprawa stała się na tyle głośna, że krakowska SB przesłała do “Dziennika Polskiego” i “Gazety Południowej” notatkę o tym, że Pyjas pijany spadł ze schodów i zakrztusił się własną krwią. (oryginał tego materiału znajduje się w aktach prowadzonego przez krakowską prokuraturę wojewódzką śledztwa). Gazetowy materiał opublikowany został na kilka dni przed rozpoczęciem śledztwa w sprawie śmierci studenta polonistyki UJ. Swoje oburzenie akcją przyjaciół Pyjasa wyrazili także organizatorzy Juwenaliów. Ówczesny przewodniczący krakowskiego ZSMP Andrzej Dyja stwierdził: “Myśmy byli tym bardzo zaskoczeni ale uznaliśmy, że ktoś tu zaczyna się z nami bawić nieelegancko”

W “żaczkowym” pokoju wraz z Pyjasem i Wildsteinem w 1977 roku mieszkali także Mariusz Roefler (obecnie mieszka w Gdyni), Leszek Czarnecki (dziś pracuje w paryskiej “Kulturze”) oraz mieszkający teraz w Krakowie, najstarszy z nich Zbigniew Jankowski (pamiętał jeszcze wydarzenia z 1968 roku). Częstym gościem był tam także Lesław Maleszka: “ Gdzieś w 1976 r. dowiedzieliśmy się z Wolnej Europy (później przez kilka lat dziennikarzem tej rozgłośni będzie Wildstein przyp. W.G.), że powstał KOR (...) Zbieraliśmy pieniądze na robotników radomskich ale nie mieliśmy świadomości politycznej całej tej zabawy...” – wspomina Maleszka w wywiadzie udzielonym “Dziennikowi Polskiemu” w 1990 roku. Z czasów akademikowych Pyjasa pamięta również Adam Jastrzębski, dziś przedstawiciel firmy Falck: - W pokoju Pyjasa bywał także Marek P., który po jego śmierci został zwerbowany do SB. Wtedy nami wszystkimi bezpieka bardzo się interesowała. Mnie w pamięci pozostał porucznik O., typ cwaniaczka, dużo mówił, dowcipkował, twierdził, że wszystkiemu winni są Żydzi, masoni i KOR – owcy. Był jeszcze kapitan W. wyjątkowo brutalny typ. Najodważniejszy z nas był Bronek Wildstein, który odzywał się tylko po to aby naubliżać SB – ekom. Twardy był też Grzegorz Małkiewicz, który nigdy się nie odzywał.- wspomina. Obok “żaczkowców” drugą grupę przyjaciół – opozycjonistów, którzy później powołali do życia SKS stanowili działacze Duszpasterstwa Akademickiego oo. Dominikanów. – Akademikowcy żyli na luzie, było tam trochę alkoholu, dziewczyny, normalne studenckie życie. My byliśmy grzeczniejsi. Zaskoczyliśmy jednak SB, bo musieli inwigilować dwa osobne środowiska: nas z duszpasterstwa i “żaczkowców” – Wspomina Józef Ruszar, dziś wicedyrektor biura festiwalu “Kraków 2000”. Dyrektorem tej instytucji jest jego przyjaciel z duszpasterstwa i SKS Bogusław Sonik (były dyrektor Instytutu Polskiego w Paryżu a obecnie przewodniczący Sejmiku Małopolskiego) Śmierć

- 7 maja ok. 10 rano do akademika przyszli milicjanci z wydziału kryminalnego Jankowski od razu rzucił hasło: Panowie zabieramy szczoteczki do zębów! Na co milicjant z ponurą miną odparł: Co panu tak wesoło? Wasz kolega nie żyje! – przypomina sobie Adam Jastrzębski. Ciało Stanisława Pyjasa pierwsi zobaczyli wczesnym rankiem śmieciarze wynoszący kubły z bramy kamienicy przy ulicy Szewskiej 7, myśleli jednak, że jest pijany i nie zwrócili na niego uwagi. Alarm podniesiono dopiero po piątej rano. Dwóch milicjantów sprowadziło do sieni mieszkającą w kamienicy przy Szewskiej 7 Barbarę Paneczko, znajomą Pyjasa, która jednak nie rozpoznała ciała. Pyjas leżał na brzuchu, twarzą przy posadzce. Znaleziono przy nim wymiętą paczkę “Sportów”, zapisaną adresem kartkę papieru, papierową serwetkę z adresem Andrzeja Mańki w Lublinie, dwie tabletki pyralginy, kartę biblioteczną, bilet ulgowy MPK, dwie zaadresowane koperty (jedną do Maleszki) oraz brulion z zapiskami.

Wykop Skomentuj29
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale