97 obserwujących
362 notki
1018k odsłon
2120 odsłon

Rosja jako „mały szeryf”.

Wykop Skomentuj25

    W związku z forum w Soczi Władimir Putin udzielił wywiadu Agencji TASS. Sporo w nim tradycyjnego wodolejstwa i ble ble na temat intensyfikacji współpracy gospodarczej i rosnących obrotów handlowych (spora nadwyżka Federacji Rosyjskiej), ale na jeden fragment warto zwrócić uwagę. Otóż Władimir Władimirowicz, powiedział, że „tylko w ciągu 5 ostatnich lat w wojskowo-szkoleniowych organizacjach podległych rosyjskiemu Ministerstwu Obrony przeszkolonych zostało 2,5 tys. wojskowych pochodzących z krajów afrykańskich”. Wynika z tego jasno, że rozwijana do tej pory głównie w basenie Morza Śródziemnego polityka dostarczania broni i uzbrojenia, będzie przez Moskwę rozszerzana. Rosyjska prasa z zadowoleniem odnotowała, że udało się utrzymać zamówienia na rosyjska broń w Algierii, mimo zmiany na szczytach władzy, które w tym kraju miały miejsce. Współprowadzącym forum w Soczi obok Putina był prezydent Egiptu as Sisi, co uzmysławia nie tylko wagę Egiptu w gronie państw afrykańskich, ale również jego znaczenie w polityce Rosji. Dla przypomnienia Egipt jest jednym z największych importerów rosyjskiego zboża, uzbrojenia, buduje za rosyjskie kredyty (100 mld dolarów, Putin mówi, że są one udzielona na warunkach rynkowych) elektrownie atomowe. Istotne są też związki polityczne, nie tylko w Afryce, ale również, a może przede wszystkim w świecie islamskim i przede wszystkim w sąsiedniej Libii. Jeśli jesteśmy przy rosyjskiej penetracji gospodarczej Egiptu, to warto przypomnieć, że Rosnieft kupił od włoskiego ENI udziały w firmie mającej wydobywać ropę w egipskim szelfie kontynentalnym. W szelfie Algierii pracuje Gazprom, którego geolodzy odkryli niedawno 3 pola z gazem. Rosyjski koncern gazowy pracuje też nad znacznie ambitniejszym projektem, o którym zapewne niedługo usłyszymy. Otóż Rosjanie chcą zbudować gazociąg łączący Nigerię z Algierem i przez Morze Śródziemne dostarczający gaz ziemny do Europy. To kolejny obok Strumienia Lewantu, o którym pisałem w poprzedniej notce, projekt który ma w efekcie w jeszcze większym stopniu uzależniać Europę od dostaw kontrolowanych przez Moskwę węglowodorów. Lukoil z kolei, jest aktywny w poszukiwaniu ropy naftowej w Ghanie, Nigerii, Kamerunie i Egipcie. Rusal Deripaski jest od lat obecny w Gwinei. W Afryce działają również Alrosa, największy światowy koncern specjalizujący się w wydobyciu diamentów, Rosatom, Nornikiel, Sewerstal i Nordgold.

    Jednak największy biznes Rosjanie robią tradycyjnie na eksporcie broni i uzbrojenia. Nie na darmo przy okazji szczytu w Soczi, na który miało przyjechać 10 tys. osób, zorganizowano wystawę rosyjskiego sprzętu wojskowego. Już media zdążyły poinformować, o prośbie prezydenta Namibii, aby Moskwa przysłała do jego kraju swoich instruktorów wojskowych, a najlepiej założyła stałą bazę.

    Światowe agencje zastanawiają się, czy ten afrykański kongres zorganizowany w Soczi nie stanowi czasem wyzwania rzuconego przez Rosję Pekinowi. Rzeczywiście Chiny są znacznie silniej obecne w Afryce niźli Rosja, która po raz pierwszy zorganizowała podobne przedsięwzięcie, podczas gdy w Pekinie podobne zjazdy odbywają się regularnie co trzy lata. Jednak tezy tego rodzaju są raczej przykładami życzeniowego myślenia Zachodu niźli prawidłowego odczytania realiów. Przede wszystkim z tego powodu, że rosyjskie zaangażowanie nie jest wobec chińskiego konkurencyjne, ale komplementarne – eksport broni, zboża, technologii atomowych, czyli wchodzenie w te sektory i specjalizacje, które nie stanowią chińskiej domeny. Rosja głównie widzi się w roli „eksportera bezpieczeństwa”, czyli państwa trochę przez swą jednostronność przypominającego starożytną Spartę. Oczywiście, tego rodzaju ekspansja oznacza nie tylko utrzymanie afrykańskich, najczęściej niedemokratycznych reżimów, ale również, a może przede wszystkim, budowanie szerszego forum wsparcia w ONZ. Po to, aby głosowania w kluczowych kwestiach, również te, które legitymizują interwencje militarne, móc rozstrzygać na swoją korzyść. To z kolei jest jednym z elementów polityki utrzymania status quo w świecie i odejścia od polityki opartej na wartościach. Tego rodzaju zmiana jest korzystana również dla Chin.

    Ale w działaniu tym jest i inny plan. Jak napisał komentując porozumienie z Turcją, Fiodor Łukianow, czołowy ekspert Klubu Wałdajskiego, Moskwa wspiera ewolucje porządku światowego w którym większą rolę odgrywają lokalni gracze. Również z tego powodu, że sama chciałaby być takim graczem w kilku przynajmniej obszarach. Chodzi o basen Morza Czarnego, Bałkany, państwa wywodzące się z ZSRR, Bliski Wschód, Północny – Wschód Azji oraz być może Afrykę. Takie zaznaczenie swej pozycji i obecności jest dla Rosji korzystne przede wszystkim z tego względu, że jak uważają rosyjscy eksperci wzmacnia rysująca się w Stanach Zjednoczonych tendencję określaną mianem powrotu do off-shore balancing. Na czym ona polega? W największym skrócie na tym, że Waszyngton wycofuje się z polityki ingerowania w mniej istotnych z jego punktu widzenia obszarach świata, takich jak np. Syria czy Ukraina. Z różnych powodów. Częściowo z tych o których pisał niedawno Washington Post, informujący, że w trakcie rozmów Orbana z Trumpem, ten pierwszy umacniał opinie amerykańskiego prezydenta jakoby Ukraina była państwem upadłym, jej elity beznadziejnie skorumpowane i nielojalne a zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w tej części naszego kontynentu niepotrzebne. W gruncie rzeczy ta „szeptana propaganda” sprowadza się do przekonania amerykańskich elit, że nie ma sensu bronić spraw beznadziejnych i inwestować w kraje, które nigdy się nie zreformują i nigdy nie będą przypominały Zachodu. Ale wycofanie się Stanów Zjednoczonych nie miałoby polegać na powrocie do polityki izolacjonistycznej jak po I wojnie światowej, bo to w realiach dzisiejszego świata jest po prostu mało realne, ale na znalezieniu, jak napisał Łukianow, „małych szeryfów”, którzy pilnowaliby porządku w zapalnych regionach. I Rosja doskonale czułaby się w roli „małego szeryfa”. Oczywiście nie za darmo. Chodzi nie tylko o pieniądze, choć i one wchodzą w grę, ale przede wszystkim o zbudowanie ze Stanami Zjednoczonymi modus vivendi, uwzględniającego rosyjskie interesy.


Wykop Skomentuj25
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka