Od razu przejdę do konkretów wyczytanych w dzisiejszej "Rzeczpospolitej".
Konkrety owe ukrywają się pod poniższym adresem:
http://www.rp.pl/artykul/65887.html
Dla nie chcacych kopiowac adresu do przegladarki- krotkie strzeszczenie.
Otoz od czasu pewnego prezydent Juszczenko stara się przekonać rządy państw świata do uznania Wielkiego Głodu na Ukrainie za ludobójstwo. Sprawa jest jasna i oczywista, więc nie będę się rozwodził nad tym, że była to planowa eksterminacja milionów ludzi. Szczególnie Juszczenko zabiega o poparcie dla swojej idei władz Izraela, którego obywatele sami byli w podobny sposób potraktowani. No i tu zonk. Otóż wedle Josepha Ziselsa Wielkiego Głodu nie można porównać z Holokaustem. Dlaczego? No bo w skrocie- Holokaust byl przeprowadzony z pobudek rasowych, a sprawcą Wielkiego Głodu jest reżim komunistyczny i WłAśNIE DLATEGO Wielkiego Głodu nie można porównać z Holokaustem.
"Z obfitości serca usta mówią" zwykł powtarzać Stanisław Michalkiewicz i chyba tylko ta mądrość tlumaczy taki przyplyw szczerosci u pana Josepha. Znaczy to mniej więcej tyle, że jezeli nazisci kogos systematycznie zabijali, to jest to be, a jesli robili to komunisci, to juz nie jest to be. Znaczy to też tyle, że "nasze" trupy są o wiele bardziej godne uwagi od "waszych". Dlaczego tak? Ano mamy tu do czynienia z kolejnym przejawem zydowskiego szowinizmu. Przeciez zabity Żyd wart jest o wiele więcej uwagi i jest to po prostu jakosciowo i definicyjnie wyzsza kategoria, niz zabity goj.
O krok dalej posuwa się niejaki Izaak Arad, ktory bez ogrodek juz mowi, ze inicjatywa Juszczenki jest dosc "niefortunna" (czyli- bez owijania w bawelne- ze stawianie na rowni ofiar terroru nazistowskiego i komunistycznego jest ze strony Juszczenki bezczelnoscia), bo ofiary Holokaustu byly skutkiem zgladzenia jednego narodu przez drugi, a ofiary Wielkiego Glodu- skutkiem polityki skierowanej przeciwko "bogatym chlopom". Tak sobie mysle, ze szalenie bogata musiala byc w latach trzydziestych ukrainska wies, skoro mieszkalo na niej kilka milionow "bogatych chlopow".
Arad mowi dalej, ze zbrodnie spowodowaly "zupelnie inne motywy"- z jednej strony "rasistowski obled", z drugiej "walka klas", ktora dla pana Arada widac obledem nie jest.
Oczywistym wyjasnieniem braku elementarnego szacunku dla ofiar Wielkiego Glodu w wypowiedziach Arada (bylego prezesa Yad Vashem) jest to, ze w byl on sowieckim partyzantem.
Faktem ciagle zamiatanym pod dywan, ale nie dajacym sie ukryć (mimo wielu usilnych starań) jest to, ze gros radzieckiej bezpieki (a takze bezpieki polskiej do roku 1956) stanowili Żydzi i mieli oni w tych organach ogromna wrecz nadreprezentacje w stosunku do sredniej w populacji.
Dlatego tez trudno dziwic sie tego typu wypowiedziom w typie mentalnosci Kalego. Zreszta gdy dodac do tego pewną plemienną wręcz moralność (dzielenie ludzi na Żydów i gojów, wobec ktorych mozna stosowac rozne kryteria moralnosci i czlowieczenstwa wrecz), to tego typu wypowiedzi nie dziwią już w ogóle.
Teza o "wyjątkowosci Holokaustu" w ten typ moralnosci wpisuje sie idealnie.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)