0 obserwujących
23 notki
8980 odsłon
80 odsłon

Jarosław Kaczyński - największą nadzieją LiD'u?

Wykop Skomentuj7
Największym przegranym ostatnich wyborów jest LiD. Zlepek partii lewicowych i demokratów.pl okazał się wielkim niewypałem. Koń pociągowy, który miał zapewnić lewicy jakieś 15-20% głosów, okazał się cierpieć na "tropical disease" (drink serwowany m.in.: na Filipinach). Sztab wyborczy LiD'u za wcześnie uwierzył, że wyborcy wybaczą mu wszystko. Żart Borowskiego mógł przejść tylko raz - Polacy lubią "swojskich" polityków, ale bez przesady.
 
Nie uważam jednak, że za porażkę lewicy odpowiada tylko Kwaśniewski. Trudno wygrać wybory w pojedynkę, gdy na wózku, bo na nazwanie wozem LiD nie zasługuje, który się ciągnie ciągle dochodzi do bijatyk i awantur. Prawda jest taka, że im bliżej było końca kampanii, im więcej wpadek zaliczał Kwaśniewski, tym bardziej były prezydent był osamotniony. Jedynie Kalisz latał po stacjach i próbował walczyć, reszta znikła.
 
Politycy lewicy nie potrafili też wyjść poza ramy narzucone przez PiS, poza konkurowanie o bycie pierwszym anty-PiS'em. LiD tak długo bił się o ten tytuł z PO, że nie zauważył zmiany ciężaru kampanii na pozytywną, nie wyczuł, że wyborcy chcą czegoś więcej niż bycie "anty-". Możemy się śmiać z hasła PO "Druga Irlandia", "By żyło się lepiej" czy z obiecanego przez Tuska "cudu gospodarczego". Możemy zarzucać tym hasłom, że są maksymalnie populistyczne i puste. Wszystkie te zarzuty są, mniej lub bardziej, prawdziwe (czy jednak są bardziej populistyczne od choćby "3 milionów mieszkań" z poprzedniej kampanii?), ale okazały się skuteczne. PO zdobyła 42 %, a LiD tylko 13%.
 
Wynik wyborów musi być dla polityków LiD'u rozczarowujący. Do sejmu nie dostali się tak znani politycy tej formacji jak Katarzyna Piekarska, która w sejmie była od czterech kadencji, Piotr Gadzinowski czy Jan Lityński.
Coraz wyraźniej widać też, że pękają szwy, którymi zszyto LiD - jedność tej partii zbudowano w okół przyszłego sukcesu. Nie ma w tym nic dziwnego. Wygaszony konflikt SLD - SDPL wraca ze zdwojoną siłą. Doły SLD, na które spadł ciężar kampanii, nie wybaczą Olejniczakowi, że dopuścił do powrotu "zdrajcę" Borowskiego czy, że zamiast Piekarskiej, do sejmu wszedł ktoś z demokratów. Demokratom bliżej zaś do lewego skrzydła platformy niż do sojuszników z LiD'u. Rozpad LiD'u jest wielce prawdopodobny, ale nie przesądzony. Wszystko zależy od tego jak bardzo rozczarowany są doły SLD i czy Olejniczak jest w stanie obronić swoją pozycję.
 
 **
 
 
Przyszłość lewicy nie rysuje się jednak w czarnych barwach, jakby życzyli sobie tego jej przeciwnicy. Owszem wynik jest słabszy od spodziewanego, jednak najbardziej rozczarowany wydaje się Jarosław Kaczyński, który liczył że dobry wynik LiD'u osłabi PO. LiD to nadal trzecia siła polskiego parlamentu i pozostanie nią nawet jeżeli kilku "demokratów" odejdzie do PO. Cztery lata to wystarczająco by wygasić konflikt SLD - SDPL, wyłonić nowe władze i wyciągnąć wnioski z błędów popełnionych w 2007.
  
Jednocześnie wielką szansą dla LiD'u będzie wojna totalna jaka zapowiada się pomiędzy PiS, a PO. Im częściej prezes PiS'u będzie atakować PO w stylu "tam gdzie stało Zomo", a PO będzie odpowiadać w podobnym tonie (np.: Stazi) - tym więcej osób zagłosuje na lewicę. Im ostrzejszy będzie konflikt na linii rząd - prezydent, tym większe szanse, że kandydat lewicy wygra najbliższe wybory prezydencki. Na dodatek będą to łatwe punkty dla LiD'u, bo wystarczy stać i uśmiechać się do wyborcy mówiąc "patrz jak oni się kłócą! My odbierzemy im zabawki". Wojujący Jarosław Kaczyński jest najlepszym gwarantem dla lewicy, że za cztery lata Olejniczak lub nowy przewodniczący SLD będzie się cieszył z wygranej. Czy prezes PiS jest w stanie się zmienić? Czas pokaże.
Wykop Skomentuj7
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale