"Weselcie się już, zastępy Aniołów w niebie!
Weselcie się, słudzy Boży.
Na zwycięstwo tak wielkiego Króla.
Niech zabrzmią dzwony głoszące zbawienie!"
Tak oto uroczysty exsultet głosi chwałę Wielkiej Nocy, wspomnienie zwycięstwa na śmiercią i światem.
Jerozolimskie wydarzenie około roku 33 n.e., stało się zarazem centralnym wydarzeniem Chrześcijaństwa, a tym samym najważniejszym wydarzeniem w historii świata. Jedna z wielu egzekucji, rozwrzeszczani żydzi, niewiele przychylnych osób osób, ukrzyżowanie i śmierć, choć pozostały nieodłącznym elementem bożego planu zbawienia, tylko zapowiadały przyszłą chwałę, która to objawiła się w pustym grobie. Ten pusty grób, zastany rano przez niewiasty, to najważniejsze miejsce i najważniejsze czas w historii świata. Ważniejszego już nie będzie.
Zwycięstwo na śmiercią, jest zarazem zwycięstwem na światem. Nie ma już cierpienia, zwątpienia, trudów i przeciwności. Ziemskie realia, wymagania i wysiłki, nie wytrzymują porównania z pustym grobem. Chrystusa już tam nie ma. Pozostaje pytanie gdzie On jest. Na to każdy musi sobie odpowiedzieć sam, oczywiście korzystając z ziemskiej spuścizny obecności Boga na ziemi, a więc Kościoła Katolickiego. Jedynego i niepodzielnego, który do zbawienia prowadzi.
Najciekawsza wydaje mi się kwestia ateistów. Cóż pozostaje na świecie, na tyle wartościowego, aby wynieść to ponad wiarę i ideę? Ateizm i wrogość religii, hedonizm i konsumpcja, bunt i rewolucja, lenistwo i płytkość intelektualna to lewicowe cnoty naszych czasów. Składniki czerwonej wiary w humanizm, ekologię, prawa człowieka, równość, tolerancję, socjalizm gospodarczy, i wszelką inną głupotę. Wszystko to nie wytrzymuje porównania nawet z naszą ułomną ziemską logiką i inteligencją, a co dopiero z pustym chrystusowym grobem. Tak to życie ateisty, pozbawione wyższych, ponadziemskich kryteriów, a w konsekwencji wyrosłych z tego pnia idei i zachowań, poświęcenia, pracowitości, szlachetności, ofiary, sprowadza się do do egzystencji wysoko rozwiniętego zwierzęcia chcącego zaspokoić swoje potrzeby, odpocząć, najeść się, kopulować, schronić. Ze względu na teorię ewolucji, w którą gremialni wierzy lewica chlubiącą się pochodzeniem od małpy która to kiedyś tam zeszła w Afryce z drzewa, określenie lewicowego ateusza jako zwierzęcia jest zdaje się ze wszech miar nobilitujące. Tak oto "życie" czerwonego ateisty sprowadza się w głównych kierunkach do sposobu zachowania psa podwórkowego, co tłumaczyło by swoją drogą wiele zachowań i poglądów lewicy. Tak, tak. Ich zezwierzęcenie jest nad wyraz widoczne. To nie ja redukuję ich życie do zwierzęcej egzystencji, odrzucając prawdziwą wiarę robią to sami.
A czemu pies podwórkowy?
"Sfora psów mnie opadła,
otoczyła mnie zgraja złoczyńców." Psalm 126
Psalmista też przyrównał ateizm wojujący do sfory psów.
PS - Powyższy schemat intelektualny nie zaprzecza możliwości istnienia nielewicowego ateisty (Herbert), czy też lewaka nie będącego ateistą (katolewica). O tych przypadkach kiedy indziej...


Komentarze
Pokaż komentarze (3)