„Polskie państwo jest naszym wspólnym dobrem!” . To jedno z haseł zwycięskiej partii. Już to kiedyś przerabialiśmy. Za komuny też ponoć wszystkie dobra były nasze. Nasze czyli niczyje więc każdy kto mógł kradł i kombinował ile mógł. A jak już ktoś nic nie mógł to chociaż z biurowego kibla świsnął mydło czy rolkę papieru toaletowego. Przepraszam, nie świsnął, wziął jak swoje.
Potem była transformacja i okazało się, że jednak coś zawsze jest czyjeś, że to nasze narodowe dobro składa się z dóbr poszczególnych obywateli. Więc tak sobie myślę, że skoro ja w tej Polsce żyję też mam jakieś swoje dobra. Może one i gówniane są ale są moje i basta. I z tego swojego dobra ja i mi podobni żyjący w tym kraju utrzymujmy rząd, sejm i cała resztę polityków-nierobów którzy nie dość, że nic nie wytwarzają, to jeszcze cały czas kombinują jakby tu nam jeszcze coś ekstra wyrwać. Bo przecież tak na dobrą sprawę, to jest banda gołodupców, którzy bez tego kawałka dobra które każdemu z nas wydzierają z głodu by pozdychali. Na dodatek jeszcze co chwila chcą robić jakieś prezenty z tego naszego dobra by za tę cenę utrzymać się przy żłobie. Jeszcze na bezczelnego ciągnął za sobą do tego żłobu swoich kumpli i pociotków. Bez tego żłobu to ich tylko przytulisko u brata Alberta czekało by. I żeby było śmieszniej to oni na wszystkie strony rozgłaszają, że dniem i nocą, w znoju i trudzie, stoją niezmordowanie na straży tego mojego dobra.
Chyba się zleję ze śmiechu. Nic bym nie powiedział gdyby taki jeden z drugim ze swojej ciężkiej kasy którą co miesiąc dostają za pierdzenie w ławy rządowe czy sejmowe zostawił sobie nawet, niech stracę, średnią krajową, a resztę przeznaczył na te obiecane prezenty. Ale nie. Tego grosza co już zachapali nie oddadzą. Oni obiecują prezenty, bawią się w dobrych wujków a my mamy ich te obiecane prezenty sfinansować. Na drzewo z nimi i z tymi ich obietnicami. Ja mam komu prezenty robić.
Tyle mówi się o zaprzestaniu finansowania partii politycznych z budżetu państwa czyli z naszych dóbr. Ale tylko mówi się i nic więcej. Dlaczego? Ano dlatego, że politycy doskonale wiedzą, że ze składek swoich członków to nie ośmiorniczki będą wpieprzać a w osiem łyżek krupnik z jednego talerza. I nie Dom Perignona z kryształów a kranówę, z jednego kubka, używanego do spółki, popijać. A na chiński garnitur za 150 zł we czterech będą się składać. I ten co będzie musiał w sejmie wystąpić dostanie ten garnitur do ubrania a reszta w kalesonach będzie siedzieć. No , ale dopóki mają łapę w naszej kieszeni nie grozi im to. Prędzej my będziemy ze śmietników wybierać niż oni to zmienią. Frajerami przecież nie są.
Jak słyszę słowa premierzycy o staniu na straży wspólnego dobra to prędzej uwierzyłbym w to, że mój pies nie wetnie mi kiełbasy którą pod jego opieką zostawię niż to co ona plecie. Skąd na przykład rząd weźmie po te obiecane 500 zł jak nie z mojego ? A te 80 mln zł na dofinansowanie Światowych Dni Młodzieży żeby rydzykopodobnym podlizać się? Ponoć z ZUS-u. A skąd ZUS ma kasę? Z nieba mu spada? Nie, to jest kasa która ja i mi podobni w zębach co miesiąc ZUS-owi niosą. Czyli znowu z mojego, czyli z naszego. Nie ich, nie polityków. Bo z nieba to tylko ponoć kiedyś manna spadła. O kasie nic biblia nie wspomina.
85
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze