7 obserwujących
54 notki
27k odsłon
  256   0

Zaszczepieni kontra niezaszczepieni!

Ludzie zazwyczaj posługują się prostą, chłopską logiką: "jeśli coś widzą, to znaczy, że jest; jeśli czegoś nie widzą, to znaczy, że nie ma". Proste i wdzięczne? Jak konstrukcja cepa! 


                               image


Tę empiryczną, prostą "sztukę" badawczą w szczególności dopracowali do perfekcji lewacy. Na przykład w przypadku zabijania dzieci: dziecko jest w brzuchu, i go nie widać - to znaczy, że dziecka nie ma. Można zabijać, aborcja jest ok i takie tam slogany. Co najwyżej w wyobrażeniu takiego lewaka, to dziecko jest pulsującym krwią, nieświadomym zlepkiem komórek, nie godnym tego, by żyć. Skoro jest w brzuchu, i nie widzi świata, nie nauczyło się czytać wyborczej, nie może krzyczeć ***** ***, to znaczy że go nie ma. Taka tam wdzięczna logika.

Co innego jeśli dziecko urodzi się! Co więcej - jeśli urodzi się i obejrzy, choćby kątem oka, pierwszy w życiu egzemplarz wyborczej, lub konstytucji - zabijać nie wolno. Wtedy dziecko nabiera statusu prawie równego kornikowi drukarzowi, masakrującemu ostatnie połacia Puszczy Białowieskiej.

No ale przecież nie chciałem rozprawiać Wam tu o lewakach, aborcji, korniku drukarzu i puszczy tylko o szczepionkach, zaszczepionych i niezaszczepionych. Co ma to wspólnego ze wstępem? Ma! Prostą wdzięczną, chłopską, ale złudną logikę. Co więcej - o ile do tej pory ta prosta, chłopska, złudna i durna logika była wyłącznie domeną lewactwa, to w dzisiejszych czasach, niczym wirus, rozprzestrzenia się ona w umysłach ludzi prawicy, do tej pory przecież jawiących się jako umysły logiczne, analityczne i racjonalne.

Dziś wiele racjonalnych do tej pory osób prawicy podważa istnienie wirusa, pandemii, epidemii, skuteczność szczepionek. Epidemię widać? Nie widać. Wirusa widać? Nie widać. Szczepionkę kiedyś widzieliście? Ja nawet dziś po drugim szczepieniu nie dam uciąć niezaszczepionej ręki, co oni mi tam wstrzyknęli. Ba! Może nic? Przecież nic nie czułem! Zaszczepionej ręki nie będę dawał ucinać i nie będę stawiał do zakładu, bo i tak w ciągu dwóch lat uschnie, jak wieszczą antyszczepionkowcy. Postaw obok siebie osobę zaszczepioną i niezaszczepioną - odróżnisz? Nie odróżnisz! Proste!

Dlaczego tak się dzieje?

Odpowiedź jest dość prosta. Temat epidemii, szczepionek, maseczek trafił na podatny grunt, który sprzyja snuciu i bujnemu wzrostowi teorii spiskowych, które z kolei bardziej kojarzą nam się z prawicą i ludźmi przywiązanymi do zasad, wartości i wiary. A w teoriach spiskowych można wybierać do woli: depopulacja, czipowanie RFID, znak bestii, apokalipsa, technologie 5G, przepowiednie, genetyczne manipulacje ludźmi, chemtraile, reptilianie, masoneria, Bill Gates i Żydzi! Szczepionki od zawsze pojawiały się jako temat teorii spiskowych, więc naturalnie prawicowcy często ustawili się w kontrze do logiki szczepień.

Miesza nam się w głowach...

Wirusa nie widać - to nie hipoteza, teoria - to fakt notoryjny, czyli powszechnie znany i akceptowany, taki którego nie trzeba udowadniać. Gdyby wirus był wielkości krowy, to sprawa wyglądałaby inaczej i nie musiałbym pisać tego artykułu. To że go nie widać - jest pierwszym, poważnym czynnikiem, który powoduje niezrozumienie tematu i błędne wnioski, na zasadzie: "nie widać go, to go nie ma". To nie koniec. Jeszcze większe niezrozumienie powoduje nakładające się na czynnik pierwszy zjawisko powszechnego niezrozumienia tzw. zakażenia bezobjawowego. No bo skoro nie ma objawów, to znaczy że ja chory nie jestem. A skoro nie jestem chory, to znaczy że jestem zdrowy i żadnego wirusa nie mam. Co innego gdyby wirus, był wielkości krowy - wtedy każdy by wiedział, że go ma lub nie ma. No a przecież nikt wtedy by nie uznał, że zakażenie krową, którą każdy widzi, to jest sytuacja zdrowa. Nie dyskutowalibyśmy wtedy nawet o przymusowej segregacji szczepionych i nieszczepionych, o paszportach kowidowych, bo nikt z krową nie wybrałby się do teatru, kina, restauracji czy choćby baru, a już nie piszę o lataniu samolotem. Z krową? Co najwyżej statek... towarowy.

Poza dwoma powyższymi czynnikami, które powodują pomieszanie w głowach, dokłada się szereg innych, potęgujących dzisiejsze wariactwa ludzi. Zmęczenie ograniczeniami, obostrzeniami, maseczkami ("kagańcami"), działanie obcych agentur, zacierających ręce w łatwości siania dezinformacji i fermentu itd.

Czy niezaszczepieni zarażają bardziej od zaszczepionych?

Postawmy osobę zaszczepioną i niezaszczepioną koło siebie. A bardziej ściśle - postawmy koło siebie osobę odporną na wirusa i nieodporną. Zarówno chłop, lewak i prawicowiec z pomieszaniem w głowie powiedzą, że nie ma różnicy, bo ich nie widać. Przynajmniej dopóki osoba niezaszczepiona nie zacznie szaleńczo kaszleć.. Powiedzą, że obie osoby tak samo zarażają i nie zarażają. Nie wytłumaczysz im, że istnieją racjonalne powody aby traktować osoby nieodporne jako zdecydowanie większe zagrożenie rozprzestrzenianiem się wirusa, jako powód i przyczynę dalszych zakażeń i w konsekwencji kolejnych śmierci. A spróbuj choćby delikatnie i nieśmiało postawić hipotezę, że osoby nieodporne, niezaszczepione, przyczyniają się do śmierci innych. Jak tak możesz!? Zrozumiałe by było przecież, gdyby nazwać mordercą kogoś obwieszonego środkami wybuchowymi, wysadzającego się w powietrze pośród zgromadzenia ludzi. Wśród latających fragmentów ludzkich ciał i krwi trudno by było bronić niewinności mordercy. Ale wobec tego, że wirusa nie widać, wobec tego, że zarażenia bezobjawowego nie odróżnisz od niezarażenia objawowego, to problemu nie ma.

Niewidzialna logika jest niestety taka, że osoby z organizmami nieodpornymi na koronawirusa (czyli duża część osób niezaszczepionych - bo można przecież nabyć odporność naturalną, po chorobie), są w odróżnieniu od osób odpornych (zaszczepieni są prawie w 100% odporni) kilkukrotnie skuteczniejszym inkubatorem wirusa i chodzącym wirusowym nawilżaczem! Zatem przyczyniają się do zarażeń, zakażeń, chorób i śmierci kilka razy bardziej niż osoby odporne, w tym zaszczepione.

Izraelskie badania(link is external) wykazały, że stężenie wirusa (tzw. miano wirusa) u osób zaszczepionych, jest czterokrotnie niższe po 12-28 dniach od zaszczepienia pierwszą dawką szczepionki mRNA, w porównaniu z osobami niezaszczepionymi. Oznacza to w uproszczeniu, że osoby nieodporne, niezaszczepione posiadają czterokrotnie wyższe ryzyko zarażenia innych (nawet mając bezobjawowe zakażenie), spowodowania ich choroby, w tym śmierci. Oczywiście osoby te w większości będą to robiły nieświadomie, niechcący, ale w żaden sposób nie obala to tezy, że swoją nieodpowiedzialnością i buntowniczą naturą przyczyniają się do śmierci innych kilkukrotnie bardziej niż osoby zaszczepione. Gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że osoby zaszczepione przeważnie stosują także inne środki bezpieczeństwa, ograniczające poważnie transmisję wirusa, a z drugiej strony osoby niechętne szczepionkom, to przeważnie osoby demonstrujące niechęć do maseczek, publicznie demonstrujące swoją niefrasobliwość w kwestiach wirusa i środków bezpieczeńśtwa, można śmiało postawić tezę, że stopień ich przyczyniania się do śmierci innych jest dużo większy niż cztery. I taka jest moi drodzy niewidzialna, ale brutalna logika w tym wszystkim. Tak jak brutalne, ale zgodne z prawdą i logiką, jest nazwanie lewaczki dokonującej aborcji mordercą.

https://niepoprawni.pl/blog/gawrion/zaszczepieni-kontra-niezaszczepieni

Lubię to! Skomentuj18 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale