Z.dzbanem Z.dzbanem
138
BLOG

O nawracaniu.

Z.dzbanem Z.dzbanem Rozmaitości Obserwuj notkę 0

 Misja. Aby ją wypełnić wielu ludzi oddało życie, cierpiało prześladowania, tortury. Nawet Bóg i jednocześnie człowiek- czyli  jeden z nas- Jezus Chrystus, dla wypełnienia tej misji dał się zamęczyć i zamordować na krzyżu. Jak widzimy sprawy zaszły za daleko by się wycofać. Nie ma odwrotu- należy kontynuować, to co zostało rozpoczęte. Należy nawracać.

 

Dzisiaj przy stole bliska mi osoba mówiła kompletne bzdury porównując medytację chrześcijańską z medytacją buddyjską. Poczułem wtedy rozdrażnienie, gdyż trudno mi rozmawiać z kimś, kto  tak naprawdę ma mylne wyobrażenie o obu tych ścieżkach. Jednakże po powrocie do domu, doszło do mnie, iż niezależnie od zniecierpliwienia ludzką głupotą nie można zbywać takich ludzi, takich rozmów. Przecież Jezus Chrystus właśnie za tą osobę dał się zamęczyć na krzyżu.

 

Za te wszystkie osoby, dla których czasem nie mamy cierpliwości sam Bóg dał się torturować. A od nas tak niewiele wymaga- musimy po prostu mówić o Bogu, głosić Ewangelię, dawać świadectwo i modlić się za każdą taką osobę. Tak niewiele należy dać z siebie w tej grze, w której stawką jest wieczna śmierć lub wieczne życie.

 

Lubię żartować, bawić się, ale czasem należy jasno stwierdzić, że coś jest sprawą życia i śmierci- i tak to traktować. Należy nawracać. Niezmordowanie, z anielską cierpliwością nawracać. Zbyt wielu ludzi poległo dla tej misji, by odpuścić.

 

Mój bliski przyjaciel jest ateistą. Każdego dnia modlę się za niego o łaską nawrócenia i gdy mu to wyznałem, to wydawało mi się, że tego nie zrozumiał. Powiedziałem mu wtedy:

 

- Jesteś moim przyjacielem. Gdybyś miał dostęp do największego szczęścia na świecie, czy nie chciałbyś bym i ja miał w nim udział?

 

 

Wtedy zrozumiał.

 

 


 

 

 Z.dzbanuszkiem

Z.dzbanem
O mnie Z.dzbanem

Mój nick Z.dzbanem oraz nazwa bloga "Ja tu tylko z dzbanem idę" nawiązują do Ewangelii św. Marka i św. Łukasza. Na początku rozdziału mówiącego o Ostatniej Wieczerzy, Jezus posłał Piotra i Jana, aby znaleźli człowieka niosącego dzban wody. Osobnik ten miał ich doprowadzić do miejsca, w którym spożyją paschę. Facet z dzbanem zapewne nie był nikim wybitnym i zdawać by się mogło, że w obliczu tego co robili apostołowie, jego rola jest zupełnie nieważna. Tak naprawdę, był on jednak małą mrówką, która miała wykonać swoje, proste, ale jakże niezbędne zadanie. Zapewne nie zdawał on sobie sprawy z wagi tego banalnego przejścia się z dzbanem wody. Po prostu wykonywał swój obowiązek, dzięki któremu jednak apostołowie trafili do miejsca celebracji Ostatniej Wieczerzy. Osobiście czuję się taką małą mrówką. Poprzez ten blog robię coś drobnego, na pozór nic nie znaczącego. Wierzę jednak w to, że jest w tym pewna wartość. A więc... Ja tu tylko z dzbanem idę :)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości