Z.dzbanem Z.dzbanem
240
BLOG

Ave Maria

Z.dzbanem Z.dzbanem Rozmaitości Obserwuj notkę 0

Ave Maria,

Różaniec to modlitwa, która może dobrze ustawić życie. Pokazuje co jest łaską, co jest błogosławieństwem, co jest mówiąc tak bardziej po ludzku szczęściem. Takim prawdziwym szczęściem.

W Ewangelii św. Łukasza Bóg posyła anioła Gabriela by powiedzieć Maryi parę słów. Między innymi nasze „różańcowe”:

 

Ave Maria, gratia plena, Dominus tecum;

benedicta tu in mulieribus,

 

Cóż, Biblia jest pełna różnych pobożnych, miłych słów. Czasem w ogóle się nad nimi nie zastanawiamy, traktujemy je jako jakieś święte tło. Warto jednak zatrzymać się nad nimi i tak „na chłopski rozum” pomyśleć o co w tym naprawdę chodzi.

 

Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą,

błogosławionaś Ty między niewiastami,

 

 

 Jak byk stoi tu, że Maryja jest pełna łaski, że jest z nią Bóg i że jest nie tylko błogosławiona, ale taka… najbardziej na świecie błogosławiona. Wszystko pięknie, ale jak skonfrontujemy to z np. tajemnicami bolesnymi, to…

 

- Jezus modli się w Ogrójcu. Jedyny syn Maryi boi się tak, że poci się krwawymi łzami, w końcu niedługo będą Go torturować by na końcu zabić.

- Biczowanie Jezusa. Jakbym widział jak ktoś biczuje moje dziecko i jak nic z tym nie mogę zrobić, to bym chyba umarł z rozpaczy.

-Tym bardziej jakby potem się z niego śmiali wkładając mu cierniową koronę.

-Dźwigania krzyża na Kalwarię pewnie bym już nie dożył, padłbym wcześniej.

-O krzyżowaniu i śmierci własnego dziecka, to już w ogóle nie ma mowy.

 

Co ciekawe, każdą z tych tajemnic przeżywamy mówiąc po dziesięć razy modlitwę „Zdrowaś Maryjo”. Nigdy Was to nie zastanawiało, że mówimy:

 

Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, ale będziesz oglądała jak torturują Twojego syna.

Pan z Tobą- jest z Tobą, ale Ci nie pomoże interweniując podczas krzyżowania Twojego dziecka.

Błogosławionaś Ty między niewiastami, chociaż zapewne te mniej błogosławione nigdy nie przeżyją takiego horroru jak Ty.

 

Co nam się kojarzy z łaską, z błogosławieństwem, z prawdziwym szczęściem? Pewnie to, ażeby mieć dobrą pracę, piękny dom, wysokiej klasy samochód, wykształcone i zdrowe dzieci, miłą żonę. Nie neguję tych rzeczy, sam bym chciał mieć nowy samochód, świetnie płatną pracę i inne cuda.

 

Okazuje się jednak, że pojęcie szczęście/sukces/łaska/błogosławieństwo w pojęciu boskim i ludzkim kompletnie się różnią.

Jak wiemy męka Chrystusa dała nam zbawienie, była dla nas błogosławieństwem. W sumie dostaliśmy, to tak na „krzywy ryj”. Nie znaliśmy faceta, który został ukrzyżowany, nie cierpieliśmy patrząc na to co z nim robią. Ktoś kiedyś nam powiedział: „ Bóg stał się człowiekiem i cierpiał za nas i dzięki temu mamy zbawienie”. Jak dla mnie bomba, nic to mnie nie kosztowało, a dostałem największy na świecie prezent- życie wieczne.

 

Jednak co to ma wspólnego z łaską Maryi? Jak możemy mówić 50 „Zdrowaś Maryjo, łaskiś pełna” rozważając tajemnice bolesne? Ok, potem było już tylko lepiej, Syn zmartwychwstał, wniebowstąpił, Ona sama została wniebowzięta, a potem jeszcze ukoronowana. Bomba! Ale cały czas zostaje to powtarzanie „łaskiś pełna” przy rozważaniu biczowania, krzyżowania itp.

Gdzie tu łaska?

 

Nie wiem. A nawet gdybym wiedział, to co mi po tym. Ważne jest to, co z tego wynika.

 

Wynika z tego, że łaska, błogosławieństwo, szczęście i „Pan z Tobą”, czyli bycie blisko Boga nie zawsze jest szczęściem w pojęciu czysto ludzkim. Nie rozumiem tego, ale zakładam, że Maryja też do końca tego nie pojmowała. Powiedziała jednak „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa Twego”.

 

Pełne ufności przyjęcie woli Boga, jakakolwiek by ona nie była, jest właśnie prawdziwym szczęściem. Powtarzam, nie rozumiem tego, ale wiem, że tak jest.

 

Nie mówimy przecież:

 

Jezu, rozumiem Ciebie.

 

Tylko:

 

Jezu, ufam Tobie.

 

 

Kończąc mój wywód, jeżeli spotyka Ciebie coś strasznego, to zacznij od tajemnic bolesnych i powtarzaj.

 

Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą,

błogosławionaś Ty między niewiastami,

i błogosławiony owoc żywota[2] Twojego, Jezus.

Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi

teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen

 

 

Dziękuję za uwagę,

 

Z.dzbanem

 

 

 

 

Z.dzbanem
O mnie Z.dzbanem

Mój nick Z.dzbanem oraz nazwa bloga "Ja tu tylko z dzbanem idę" nawiązują do Ewangelii św. Marka i św. Łukasza. Na początku rozdziału mówiącego o Ostatniej Wieczerzy, Jezus posłał Piotra i Jana, aby znaleźli człowieka niosącego dzban wody. Osobnik ten miał ich doprowadzić do miejsca, w którym spożyją paschę. Facet z dzbanem zapewne nie był nikim wybitnym i zdawać by się mogło, że w obliczu tego co robili apostołowie, jego rola jest zupełnie nieważna. Tak naprawdę, był on jednak małą mrówką, która miała wykonać swoje, proste, ale jakże niezbędne zadanie. Zapewne nie zdawał on sobie sprawy z wagi tego banalnego przejścia się z dzbanem wody. Po prostu wykonywał swój obowiązek, dzięki któremu jednak apostołowie trafili do miejsca celebracji Ostatniej Wieczerzy. Osobiście czuję się taką małą mrówką. Poprzez ten blog robię coś drobnego, na pozór nic nie znaczącego. Wierzę jednak w to, że jest w tym pewna wartość. A więc... Ja tu tylko z dzbanem idę :)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości