Prezes NBP Adam Glapiński dla salon24.pl. "W ciągu 10 lat przegonimy Włochy"

Profesor Adam Glapiński, Prezes NBP Fot. Narodowy Bank Polski
Profesor Adam Glapiński, Prezes NBP Fot. Narodowy Bank Polski
O inflacji, stopach procentowych, klasie średniej oraz złocie w skarbcach NBP. Zapraszamy na wywiad Sławomira Jastrzębowskiego z prof. Adamem Glapińskim, Prezesem NBP.


SJ: To chyba ma pan w kieszeni, słyszałem od prezydenta Dudy same superlatywy na pana temat. 

- Dobra opinia pana prezydenta mobilizuje mnie do dalszej pracy i jest dla mnie szczególnie cenna, gdyż to właśnie on desygnował mnie na stanowisko szefa banku centralnego. O sobie mogę powiedzieć tyle, że nie jestem kandydatem banków prywatnych, wielkiego kapitału, bogaczy czy międzynarodowych rynków finansowych. Jestem kandydatem, który opowiada się za jak najszybszym wzrostem gospodarczym i małym zróżnicowaniem pod względem bogactwa społecznego. 


SJ: Nowy Ład będzie niszczył polską klasę średnią czy nie? 

 - Ostateczna nazwa to Polski Ład. 


SJ: Tak wiem, PiS zmieniło nazwę, żeby nie kojarzyło się z antyutopią „Nowy, wspaniały świat” Huxleya, a może trochę z Orwellem. 

- Nie ma ustaw, więc co do szczegółów nie mogę się wypowiadać, ale wiadomo jaki ma być kierunek. Mi on odpowiada, gdyż idzie w kierunku państwa dobrobytu, szeroko rozłożonego dobrobytu – to kierunek, w którym ludziom mniej zamożnym szybciej się poprawia, a tym bardziej zamożnym też się poprawia, choć trochę wolniej. Ja to akceptuję i popieram. 


SJ: Klasa średnia mówi, że Polski Ład będzie dla niej katastrofą. 

- Po pierwsze to w Polsce nie ma jeszcze klasy średniej. Osoby, które pobierają nawet wyższe wynagrodzenie, to jeszcze nie jest klasa średnia. Klasa średnia z każdego punktu widzenia, socjologicznego czy ekonomicznego, to są ludzie, którzy są niezależni finansowo, majątkowo, którzy mają poczucie pewności, nie boją się utraty pracy, mają pewne zasoby, mają na wykształcenie następnego pokolenia, mają wyposażone mieszkania, a przede wszystkim są to posiadacze dobrze prosperujących niewielkich i średnich przedsiębiorstw. U nas większość przedsiębiorców ma mikroprzedsiębiorstwa, z których zysk jest na poziomie przeciętnej pensji. Mielibyśmy klasę średnią, gdybyśmy w latach 90. zrobili reprywatyzację. A my nie mieliśmy żadnego końca komunizmu, tylko przekształcenie komunizmu. Nikt nie widział interesu w odtwarzaniu klasy średniej, bo klasa średnia ma z natury konserwatywne poglądy.


SJ: Aaa, czyli po tym poznać człowieka zamożnego. Ma konserwatywne poglądy. 

- Też. Taki człowiek nie chce radykalnych zmian, nie chce zmiany prawa, bo się czuje dobrze w tej rzeczywistości. A my mieliśmy sytuację, w której rządzący w PRL przekształcili się w członków społeczeństwa kapitalistycznego. U nas wolne wybory były ostatnie w „demoludach”. A jak już były prawdziwie wolne wybory, to nie było już entuzjazmu w ludziach, bo była hiperinflacja i wysokie bezrobocie. Nie było już energii. Rząd Mazowieckiego był ustalony przez komunistów. Pierwszy wolny rząd, to rząd Olszewskiego. 


SJ: A PiS to za co by pan krytykował? 

- Wolę wypowiadać się jedynie z perspektywy banku centralnego, jako ekonomista i wykładowca.


SJ: Teraz uwaga, temat bolesny dla rządu: cyberbezpieczeństwo. Jak z cyberbezpieczeństwem w NBP? Hakują was?

- Powiem panu, że ta nasza batalia o gotówkę, to oprócz elementu wolnościowego, też walka o bezpieczeństwo systemu płatniczego, który powinien być oparty na płatnościach bezgotówkowych, jak i gotówkowych. Właśnie dlatego, że w rzeczywistości cyfrowej zawsze są ryzyka związane z cyberbezpieczeństwem. Oczywiście cyberbezpieczeństwo, zabezpieczenie systemu, to jeden z naszych priorytetów i tu mogę powiedzieć, że u nas prace w tym zakresie trwają permanentnie. 


SJ: Kiedy będziemy zarabiali tyle, ile zarabia się na Zachodzie Europy i więcej? 

- Jeżeli patrzeć pod kątem realnej siły nabywczej wynagrodzeń, tj. parytetu siły nabywczej, to w ciągu 10 lat przegonimy Włochy, jeśli to dla kogoś jest jakiś punkt odniesienia. A do dzisiejszego poziomu niemieckiego dojdziemy za jakieś 20-25 lat, ale oni będą prawdopodobnie dalej z przodu. Chociaż do końca wszystkiego przewidzieć się nie da. 


SJ: Przypomniał mi się słynny cytat Nielsa Bohra: „Przewidywanie jest bardzo trudne, szczególnie jeśli chodzi o przyszłość”. A ekonomia proszę pana nie jest nauką. 

- Ekonomia jest wiedzą, bardzo przydatną, pożyteczną - niezbędną wiedzą… trochę jest sztuką, jest umiejętnością układania spraw. Żeby być dobrym ekonomistą, trzeba dużo przeczytać, trzeba nabyć wiedzę, co się udawało, co się nie udawało w historii, co działało, a co nie. Napisałem właśnie książkę „Ekonomia staje się nauką. Ekonomia ewolucyjna, jako klucz do zrozumienia zjawisk XXI wieku”. Tam staram się wyjaśnić także te sprawy, o które pan teraz pyta. Prezesami największych firm są często ludzie, którzy nie mieli żadnych studiów ekonomicznych, ale mają tę cechę, która pozwala im wiele spraw ogarnąć dobrze mimo zmian. Kapitalizm polega w ogóle na tym, że ciągle wszystko się zmienia. 


SJ: A my mamy w Polsce kapitalizm? 

- Mamy specyficzny kapitalizm, który wykwitł z komunizmu. Ten komunizm dalej tutaj jest i w strukturach i w umysłach wielu ludzi. Na przykład w tym, że ludzie oczekują jedności myślenia. Ludzie, którzy się nie wygimnastykowali umysłowo, nie rozumieją choćby tego, że Sejm jest od tego, żeby wyrażane były różne poglądy i opinie. Sejm jest wymyślony po to, żeby tam ścierały się różne poglądy, a nie na ulicy. 


SJ: Zegarka pan nie nosi. Zegarek to oznaka statusu, solidności. Jak tu ufać prezesowi NBP, jak on nawet nie ma zegarka?

- O proszę pana, co pan mówi? Jakiej solidności? Nie noszę zegarka od kiedy są telefony komórkowe. Na przykład najlepiej zarabiający prezes banku centralnego, Thomas Jordan ze Szwajcarii wyróżnia się wyjątkową skromnością, skromnym ubraniem, skromnym zachowaniem i brakiem jakichkolwiek gadżetów. Już Adam Smith wskazywał, że człowiek majętny powinien być świadom tego, że jest bogaty dzięki temu, że społeczeństwo mu to umożliwia, a z zamożnością idą w parze obowiązki społeczne. Jego bogactwo powinno służyć innym ludziom, choćby poprzez tworzenie dla nich godnych miejsc pracy. To jest naprawdę ważne, aby służyć innym. Gadżety są w tym najmniej potrzebne i ja też nie przywiązuję żadnej wagi do gadżetów. Choć przyznaję, że jestem na bieżąco z najnowszymi trendami w zakresie nowoczesnych rozwiązań bezprzewodowych – zwyczajnie lubię śledzić i znać nowe trendy ery rewolucji cyfrowej.

Lubię to! Skomentuj169 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka