Legenda "Solidarności": Tusk ministrantem "dobrego Kościoła". Donald wie jak wygrać z PiS

Donald Tusk na konwencji w Płońsku wyznaczył nową linię PO Fot. PAP/Wojciech Olkuśnik
Donald Tusk na konwencji w Płońsku wyznaczył nową linię PO Fot. PAP/Wojciech Olkuśnik
Tusk zachował się jak ministrant. Chce pokazać, że partia wraca do centrum. On nigdy nie miał przechyłu w lewą stronę. Zawsze uważał, że to powinien być ruch chadecki. Najbliższe dwa lata będzie chciał przeznaczyć na przeczekanie PiS-u, który będzie tracił – mówi Salonowi 24 Jan Rulewski, legendarny działacz Solidarności, Senator Platformy Obywatelskiej w latach 2005 – 2019.

Nie, nie. Tusk nigdy nie miał przechyłu w lewą stronę. On zawsze uważał, że to powinien być ruch chadecki. To pani Ewa Kopacz zwróciła się mocno w stronę lewicy, potem robił to Grzegorz Schetyna, który szukał koalicji z każdym za wszelką cenę. Ze stratą zresztą dla Jana Rulewskiego, ale moje dni w polityce i tak były policzone. Natomiast gdy inni szukali koalicji za wszelką cenę, Tusk tego nie robił. I robić tego nie będzie. Najbliższe dwa lata będzie chciał przeznaczyć na wzmocnienie PO, przeczekanie PiS-u, który będzie tracił.

Na razie to Zjednoczona Prawica rządzi, ma przewagę w sondażach.

Po pierwsze – jaka to Zjednoczona Prawica. W zasadzie zjednoczony to pozostał tylko Kukiz. Proszę zauważyć – PiS mówi jedno, Gowin odszedł, Solidarna Polska mówi co innego. Ma własny bardzo antyeuropejski program. Do tego ma przyjść jakaś pani Pawłowska, która była w Wiośnie Biedronia, potem w Porozumieniu, teraz może trafić do PiS. To, co dzieje się w PiS jest typowe dla schyłkowego okresu rządów. Można Jarosławowi Kaczyńskiemu już zakomunikować, że „Budapesztu w Warszawie” nie będzie. Nie udadzą się starania o zmianę konstytucji. Nie uda się przejęcie mediów. Nie uda się oskrobanie samorządów. Każdy ruch Kaczyńskiego to utrata prędkości i poparcia. A gdy siły się już wyrównają, to przewiduję wręcz implozję PiS-u. I drastyczny spadek w sondażach.

Jednak Platforma raczej nie będzie miała szans na pozyskanie wyborców PiS, szczególnie tych radykalnych, więc próżni nie będzie i albo będziecie się mierzyć z PiS, albo z czymś nowym po prawej stronie?

Nawet umiarkowani wyborcy PiS na PO nie zagłosują, bo pamiętają skręt w lewo z czasów Ewy Kopacz oraz kryzys gospodarczy z czasów Jacka Rostowskiego. Pamiętajmy, że kryzys ekonomiczny z poprzedniej dekady w innych krajach doprowadził do upadku rządów czy całych partii politycznych. U nas tak nie było, ale trzeba przyznać, że Kaczyński wykorzystał sytuację. On zresztą słynie z tego, że jak taka pantera umie rzucić się wykorzystując słabość przeciwnika. A tu jeszcze Tusk wyjechał, zastąpiła go Ewa Kopacz, partia skręciła w lewą stronę. Nie zmienia to faktu, że PiS czeka niebawem ogromny kryzys. Możliwe, że powstanie kilka formacji, będzie to rozdrobniony plankton niczym prawica przed laty, sprzed czasów AWS, gdy wiele prawicowych partii nawet nie weszło do Sejmu. Albo któryś z członów obecnych dziś po stronie prawicy po prostu przejmie nad nią kontrolę.

Co u Pana – wraca Pan do czynnej polityki, czy niekonieczne?

Na razie zostaję wierny elektoratowi i w ogóle wszystkim obywatelom, bez względu na poglądy. A to mi nakazuje startować w wyborach wtedy, gdy ma się siłę. A nie ukrywajmy, wiek rządzi się swoimi prawami. Poza tym ja zawsze uważałem, że tzw. lekka chadecja, ugrupowanie umiarkowanie prawicowe jest odpowiednią drogą dla Polski. I uważałem też zawsze, że należy się angażować w „miękką” politykę, a więc nie typową partyjną. I muszę przyznać, że Platforma Obywatelska była takim rozwiązaniem. Tusk organizował ją jako chadecję, i nie jako partię, ale właśnie „platformę”, w którą miały się angażować różne środowiska, ludzie niezwiązani z polityką partyjną. I to się potem zmieniło. Ale nadal aż 30 proc. w Senacie stanowili ludzie spoza tej partyjnej polityki. Potem, już po odejściu Tuska nastąpił mocny skręt w lewo.

Wyrosłem z Solidarności. Interesują mnie raczej ruchy społeczne otwarte na zmieniający się świat. Umiejące reagować na to, co się dzieje. Proszę zwrócić uwagę, że obecny świat jest niezdefiniowany. Że Chiny nazywają się komunistyczne, a są tam kapitaliści. W Ameryce nastąpiła radykalna zmiana. Azja bez Chin jest zmienna. W Europie też jest oczekiwanie na zmiany. Unia nie ma dynamiki. Liże rany po kryzysie, po covidzie. Ma duże problemy wewnętrzne. Inna jest jakość demokracji krajów północnych, inna południowych. Funkcjonuje na zasadzie spółdzielni, gdzie każdy ma jeden głos niezależnie od mocy państwa. Tymczasem, owszem, spółdzielnie gdzieniegdzie dobrze działają, ale zazwyczaj nie wytrzymują konkurencji ze spółkami, gdzie liczy się interes i potencjał. Hegemonem w Europie, czy się chce, czy nie, są Niemcy. I pytanie, co wyłoni się tam po wyborach. Obawiam się, że jeśli wygrają socjaldemokraci, to Europa nie pójdzie do przodu.

Przeczytaj też:


Lubię to! Skomentuj200 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo