Billboardy z piwem dla "odchudzających się"
Perła Fit trafiła do sprzedaży na początku kwietnia. Producent przedstawia produkt jako lekkie piwo o obniżonej kaloryczności i niższej zawartości cukrów. Zgodnie z informacjami browaru napój zawiera 3,4 proc. alkoholu oraz około 1 gram cukru na 100 ml.
Według producenta jest to propozycja dla osób, które chcą ograniczyć kalorie, ale nie zamierzają rezygnować z tradycyjnego piwa na rzecz wariantów bezalkoholowych. Browar podkreśla, że opracowanie nowej receptury i technologii produkcji było elementem szerszego projektu badawczo-rozwojowego.
Najwięcej emocji budzi jednak nie sam produkt, ale sposób jego finansowania. Jak opisała „Gazeta Wyborcza”, projekt otrzymał 38,2 mln zł wsparcia z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Wkład własny firmy miał wynieść 57,3 mln zł.
38 mln złotych wsparcia
Środki zostały przeznaczone na badania oraz uruchomienie linii produkcyjnej. NCBiR przypomina, że umowa została podpisana jeszcze w 2019 roku, a konkurs prowadzono w ramach wcześniejszej perspektywy finansowej Unii Europejskiej. Instytucja podkreśla, że projekt przeszedł ocenę niezależnych ekspertów i został zakwalifikowany zgodnie z obowiązującymi procedurami. Według urzędników wdrożona technologia ma zwiększyć konkurencyjność firmy i stanowić przełom dla branży piwowarskiej.
Pomysł na piwo fit wywołał ostrą reakcję części ekspertów zajmujących się profilaktyką uzależnień. Były szef Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych Krzysztof Brzózka określił finansowanie projektu mianem absurdu. Krytycy zwracają uwagę, że państwo przeznacza znaczne środki na leczenie skutków uzależnienia od alkoholu, a jednocześnie wspiera przedsiębiorstwa produkujące napoje alkoholowe. Ich zdaniem trudno mówić o społecznej korzyści wynikającej z finansowania produktu, który nadal zawiera alkohol, nawet jeśli jest mniej kaloryczny od klasycznych piw.
Michał Wrzosek: 38 mln złotych na absurd
Do sprawy odniósł się również trener personalny i doktor dietetyki Michał Wrzosek. W mediach społecznościowych skrytykował zarówno samą nazwę produktu, jak i sposób jego promocji. Zwracał uwagę, że określenie "fit” może błędnie sugerować konsumentom, iż piwo jest produktem korzystnym dla zdrowia lub wspierającym odchudzanie.
- Nasi rządzący przeznaczyli 38 mln złotych, żeby stworzyć piwo, które ma mniej kalorii. Nie na leczenie uzależnień, profilaktykę, edukację zdrowotną, tylko na piwo, które ma mniej cukru i kalorii - oburzał się na swoim kanale Wrzosek.
Wrzosek przypomniał, że nawet jeśli napój ma mniej kalorii niż tradycyjne piwo, nadal pozostaje alkoholem. Zdaniem eksperta nazwa "fit piwo” może prowadzić do błędnych skojarzeń i osłabiać przekaz dotyczący zdrowego stylu życia. Jednocześnie zwracał uwagę, że sam fakt obniżenia kaloryczności produktu nie zmienia jego podstawowej charakterystyki – nadal jest to napój alkoholowy, szkodliwy dla zdrowia. Reklamę "fit piwa" porównał do analogicznego pomysłu promowania "fit papierosów", które zawierałyby jedynie nieco mniej nikotyny w składzie. - To się w głowie nie mieści - skwitował.
Fot. ilustracyjna, browar/East News
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze (54)