Z artykułu dowiesz się:
- Skąd wzięła się pomyłka RCB
- Ile numerów mogło otrzymać błędny SMS
- Jak RCB zareagowało na błąd
- Jakie problemy systemu odnotowano wcześniej
Pomyłka z alertem
Alert został wysłany w poniedziałek około godziny 18:30. Ostrzeżenie dotyczyło rosyjskiego ataku powietrznego na Ukrainę, a polskie służby monitorowały sytuację. Komunikat miał trafić do odbiorców we wschodniej Polsce, na terenie województwa lubelskiego. Przez błąd alert odebrali jednak mieszkańcy województwa lubuskiego, leżącego przy granicy z Niemcami.
Wysłany na telefony komunikat zawierał takie ostrzeżenie: „UWAGA! Rosyjski atak powietrzny na terenie Ukrainy. Sytuacja jest monitorowana. W przestrzeni RP operuje polskie lotnictwo. Oczekuj dalszych komunikatów”.
700 tysięcy SMS-ów wysłanych przez błąd
Rzecznik RCB Piotr Błaszczyk przekazał, że wiadomość mogła dotrzeć do około 700 tysięcy numerów. Przedstawiciele instytucji tłumaczyli, że przyczyną skierowania powiadomienia na drugi koniec Polski była bliskość znaczeniowa nazw województw lubelskiego i lubuskiego. Gdy pracownicy zorientowali się w pomyłce, wstrzymano dalszą wysyłkę błędnie zaadresowanych komunikatów. Następnie rozpoczęto procedurę nadawania właściwych ostrzeżeń do powiatów na Lubelszczyźnie.
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa opublikowało oświadczenie w mediach społecznościowych, potwierdzając odpowiedzialność za zamieszanie. Pierwsze oficjalne wyjaśnienia pojawiły się na platformie X. – Skierowanie jej do odbiorców w województwie lubuskim było błędem po stronie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa – przyznała instytucja. - Przepraszamy wszystkich odbiorców błędnie wysłanych wiadomości za pomyłkę, niepokój i utrudnienia, które mogła spowodować - dodano.
RCB nie działa, jak należy
Wokół samego odwołania komunikatu pojawiły się rozbieżności. Wpadka wywołała falę komentarzy w internecie. Nie brakowało kpin z pomyłki oraz określeń takich jak "gamonie” i "kompromitacja". Część internautów zastanawia się, czy jesteśmy bezpieczni z fachowcami, którzy mylą województwa.
Poniedziałkowy skandal wpisuje się w problemy, z jakimi system ostrzegania boryka się od jakiegoś czasu. Pod koniec sierpnia mieszkańcy Lubelszczyzny otrzymali alert przed rosyjskim atakiem, a zaledwie kilka minut później wiadomość o odwołaniu zagrożenia. Część odbiorców dostała wyłącznie drugi komunikat, co wywołało dezorientację.
W reakcji na sierpniowe usterki szef MSWiA Marcin Kierwiński zapowiedział wdrożenie zmian w funkcjonowaniu całego systemu powiadomień RCB. W ostatnich tygodniach również mieszkańcy wschodnich województw otrzymywali alerty połączone z wyciem syren, które po zaledwie kilku minutach je odwoływano.
Fot. Alert RCB, zdj. ilustracyjne/East News
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (12)