Z artykułu dowiesz się:
- Kiedy komisja przeprowadzi decydujące głosowanie. Poznasz też termin przyjęcia sprawozdania.
- Jak Adam Glapiński skomentował zarzuty. Co powiedział o politycznych naciskach?
- Jakie zarzuty znalazły się we wniosku koalicji rządzącej
- Dlaczego wyrok Trybunału Konstytucyjnego ma znaczenie dla obrony prezesa NBP
Finał prac komisji. Głosowanie już w piątek
Sprawa ewentualnej odpowiedzialności konstytucyjnej szefa banku centralnego wkracza w decydującą fazę. Oficjalny harmonogram prac Sejmu wskazuje, że komisja zbierze się w piątek o godzinie 9:00, aby przyjąć sprawozdanie końcowe. Procedura dowodowa została już zamknięta. Poinformowali o tym przewodniczący komisji Zdzisław Gawlik oraz Tomasz Trela.W najbliższy piątek komisja ma przyjąć sprawozdanie z prac nad wnioskiem, a ostateczną decyzję o postawieniu prezesa przed Trybunałem Stanu może podjąć dopiero Sejm najwcześniej po trzech tygodniach. - Liczymy na to, że Sejm przegłosuje wniosek, a później już Trybunał Stanu z tymi zarzutami się zmierzy. (…) Mogę tylko powiedzieć, że zarzuty co do zasady zostały ogólnie podtrzymane. W niektórych aspektach są rozbudowane i jest większy materiał dowodowy - powiedział Trela w rozmowie z PAP Biznes.
Adam Glapiński odpowiada, że bank nie ulegnie presji
Do działań parlamentarzystów odniósł się sam prezes NBP podczas konferencji prasowej po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej. Odrzucił zarzuty i wskazał na polityczne tło całej procedury.- Postępowanie, zapowiedziane jeszcze w okresie poprzedniej kampanii wyborczej, absolutnie nie ma żadnych podstaw. Jest szkodliwe z punktu widzenia interesów wewnętrznych Polski i niestety może mieć bardzo istotny negatywny wpływ w relacjach z zagranicą - powiedział Adam Glapiński.
Prezes zapewnił, że bank centralny nie zmieni kursu pod wpływem polityków. Podkreślił, że Sejm i rząd nie powinny ingerować w prowadzenie polityki pieniężnej.
- Obecnie pragnę tylko uspokoić oraz zapewnić, że bank centralny nie podda się żadnej politycznej presji. Sejm i rząd nie mają żadnego prawa ingerowania w prowadzoną przez bank centralny politykę pieniężną. Narodowy Bank Polski i ja osobiście, tak jak każdego dnia, będziemy podejmować wszelkie starania na rzecz rozwoju gospodarczego ojczyzny i pomyślności obywateli - zadeklarował.
W argumentacji prezesa pojawiły się również rezerwy złota. NBP zgromadził 672 tony i 900 kilogramów kruszcu, którego wartość wynosi 348 mld 600 mln zł. Przychody niezrealizowane z tego złota sięgają 147 mld zł. Bank ocenia, że postępowanie może sparaliżować jego pracę i zakłócić podstawowe operacje monetarne.
Osiem zarzutów wobec prezesa NBP
Wstępny wniosek o pociągnięcie prezesa NBP do odpowiedzialności konstytucyjnej złożyła w Sejmie w marcu 2024 roku grupa posłów koalicji rządzącej. Znalazło się w nim osiem zarzutów dotyczących naruszenia Konstytucji i ustaw. Główna oś oskarżenia dotyczy działań z lat 2020–2021.Wnioskodawcy zarzucają Glapińskiemu skup obligacji za co najmniej 144 mld zł. Miał uczestniczyć w tych działaniach wspólnie z rządem, Polskim Funduszem Rozwoju i Bankiem Gospodarstwa Krajowego, bez upoważnienia Rady Polityki Pieniężnej. Według autorów wniosku operacje te pośrednio finansowały deficyt budżetowy.
Obrońcy polityki NBP wskazują, że skup obligacji w czasie pandemii służył utrzymaniu płynności rynku i był zbliżony do programów stosowanych przez amerykański Fed oraz Europejski Bank Centralny. Kolejny zarzut dotyczy interwencji walutowych, które – według wniosku – przeprowadzano bez upoważnienia zarządu NBP i które częściowo osłabiły złotego.
Prezesowi zarzuca się też naruszenie zasady apolityczności: wnioskodawcy wskazują na zaangażowanie w kampanię PiS oraz zatrudnianie działaczy tej partii w banku. Wśród pozostałych zarzutów znalazły się obniżki stóp procentowych, które miały mieć związek z kampanią wyborczą, oraz utrudnianie członkom RPP i zarządu dostępu do dokumentów.
Wniosek obejmuje też zarzut dotyczący zapowiedzi wpłaty 6 mld zł z zysku NBP do budżetu w 2023 roku, mimo prognozowanej straty co najmniej 17 mld zł. Wymieniono w nim również wprowadzenie czterech automatycznych nagród kwartalnych.
Ponad 50 świadków i spór o orzeczenie TK
Prace komisji nad sprawą rozpoczęły się w maju 2024 roku. W toku prac przesłuchano ponad 50 świadków, w tym obecnych i byłych członków RPP oraz pracowników instytucji finansowych. Przed komisją zeznawali między innymi Joanna Tyrowicz, Ludwik Kotecki, szef KNF Jacek Jastrzębski oraz były prezes PKO BP Zbigniew Jagiełło. Przed komisją zeznawał również były premier Mateusz Morawiecki. Wstępny wniosek zawierał początkowo ponad 60 nazwisk świadków.Posłowie przesłuchiwali także osoby związane z Ministerstwem Finansów, BGK, NBP i bankami komercyjnymi. Zdzisław Gawlik informował, że komisja może zakończyć ocenę materiału bez zeznań Glapińskiego, ponieważ prezes nie skorzystał z prawa do odniesienia się do zarzutów. Szef NBP powołuje się przy tym na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego.
Kluczowym argumentem obrony pozostaje wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2024 roku. Sędziowie zakwestionowali wówczas przepisy o automatycznym zawieszeniu prezesa NBP. Wątpliwości dotyczą także większości wymaganej do postawienia go przed Trybunałem Stanu. Sejm podejmuje taką uchwałę bezwzględną większością głosów, przy obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów, czyli 230 osób.
Po przyjęciu sprawozdania przez komisję i przekazaniu go marszałkowi Sejm może rozstrzygnąć sprawę najwcześniej po trzech tygodniach. Trwająca w październiku 2026 roku druga kadencja Adama Glapińskiego na stanowisku prezesa NBP ma upłynąć w czerwcu 2028 roku.
Fot. Adam Glapiński w czasie konferencji prasowej/NBP




Komentarze
Pokaż komentarze