Z artykułu dowiesz się:
- Dlaczego Kołodziejczak stawił się w niedzielę w łódzkiej delegaturze ABW
- Jaką rolę w działaniach posła odgrywa znany detektyw
- Jakie zarzuty sformułowały byłe współpracownice w reportażu Kanału Zero
- Jak na wybuch afery zareagowały władze klubu Koalicji Obywatelskiej
Zawiadomienie w ABW. Kołodziejczak i Rutkowski w Łodzi
Michał Kołodziejczak stawił się w łódzkiej delegaturze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Przybył na miejsce w asyście Krzysztofa Rutkowskiego oraz swojego pełnomocnika prawnego. Wizyta miała na celu złożenie dokumentów oraz formalnego zawiadomienia dotyczącego oskarżeń formułowanych przez byłe współpracownice. Przed wejściem do siedziby służb poseł nie chciał wdawać się w dłuższą dyskusję ze zgromadzonymi dziennikarzami. Skomentował sytuację zwięźle.Ryszard Wilk gościem podcastu Algorytmy Władzy w Salon24. Obejrzyj:
– Dla mnie ważne jest to, co będzie działo się za tymi drzwiami, a nie przed kamerami – oświadczył Michał Kołodziejczak tuż przed przekroczeniem progu delegatury. Polityk już wcześniej zaprzeczał wszystkim stawianym mu zarzutom i określał je mianem pomówień. Na sejmowych korytarzach odmówił odnoszenia się do poszczególnych szczegółów medialnych doniesień. Kołodziejczak przeszedł do działań prawnych.
Rutkowski wkracza do akcji. Śledztwo trwa od września
Krzysztof Rutkowski przekazał, że Michał Kołodziejczak zgłosił się do niego po pomoc już 4 września 2026 roku. Od tamtej pory trwały czynności mające na celu zgromadzenie materiałów dowodowych. Detektyw zapowiedział, że w toczącym się postępowaniu wystąpi w charakterze świadka. Zapewnił, że dysponuje stosownymi dokumentami oraz informacjami w tej sprawie. Poinformował też, że w Komendzie Powiatowej Policji w Jaworze złożono zawiadomienie przeciwko jednej z kobiet oskarżających polityka. Dotyczy ono między innymi patostreamingu oraz zmuszania do określonego zachowania. Detektyw tłumaczył przed mediami, dlaczego nikt nie podjął kroków prawnych wcześniej. Rutkowski jasno określił też swoją pozycję w całej sprawie.– Ja reprezentuję pana Michała Kołodziejczaka – podkreślił Rutkowski. Dodał również, – Poseł nie stosował żadnej agresji wobec kobiet. – Miało być zgłaszane zawiadomienie o zmuszaniu do określonego zachowania, niemniej jednak miał na tyle dobre serce, że nie chciał tym kobietom robić krzywdy – wyjaśnił Rutkowski.
Rutkowski w rozmowie z mediami podważył również motywacje kobiet.
– Dlaczego te kobiety, które rzekomo miały być tak poważnie skrzywdzone przez posła Kołodziejczaka, nie poszły na policje, nie złożyły stosownego zawiadomienia. Przecież nie media są organami śledczymi i komponentem do ścigania przestępstw, czy też nadużyć – mówił przed siedzibą służb.
Burza po materiale Kanału Zero i reakcja partii
Niedzielne wydarzenia w Łodzi to bezpośrednia konsekwencja publikacji z piątku 9 października 2026 roku. Na portalu Kanał Zero ukazał się wówczas reportaż Moniki Krześniak zatytułowany „Przemoc, narkotyki i polityka: kobiety oskarżają Kołodziejczaka”. Materiał wywołał ogromne poruszenie w sieci i przekroczył 700 tysięcy wyświetleń.W dokumencie dwie byłe współpracownice posła oskarżyły go o agresję, przemoc fizyczną i psychiczną, poniżanie, groźby oraz nakłanianie do zażywania narkotyków. Jedna z kobiet opisała prywatne spotkanie, podczas którego polityk miał wyjąć substancję określaną jako kokaina i przyjąć jej dużą ilość. Według jej relacji namawiał ją potem do zażycia narkotyku słowami „Weź też, weź też, weź też”. Kobieta zaznaczyła jednocześnie, że nie wie dokładnie, jaka to była substancja. Kolejne zarzuty dotyczyły agresywnych zachowań w czasach działalności w Agrounii.
Jedna z rozmówczyń relacjonowała incydent z rzuceniem w jej kierunku puszką oraz sięgnięciem po nóż ze słowami: „Gdybym chciał, to bym trafił”. Padły również oskarżenia o mobbing i poniżanie, w tym słowa posła porównujące pracownicę do niewolnika. Reakcja polityczna nadeszła błyskawicznie. Parlamentarzysta został ze skutkiem natychmiastowym zawieszony w prawach członka klubu. Władze Koalicji Obywatelskiej potępiły czyny opisane w publikacji medialnej.
Przedstawiciele ugrupowania zadeklarowali brak akceptacji dla jakiejkolwiek przemocy oraz wyrazili solidarność z poszkodowanymi kobietami. Złożenie zawiadomienia w delegaturze ABW to kolejna reakcja posła na zarzuty.
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (21)