Z artykułu dowiesz się:
- 54,5 proc. Polaków negatywnie ocenia ochronę uczniów przed agresją i przemocą w szkołach
- Zaledwie 34,4 proc. respondentów uważa, że szkoły zapewniają wystarczający poziom bezpieczeństwa
- Eksperci wskazują, że część przypadków przemocy może pozostawać poza wiedzą nauczycieli, a niska liczba zgłoszeń nie musi świadczyć o bezpieczeństwie
- Skuteczna ochrona uczniów wymaga nie tylko regulaminów, ale także szybkiego reagowania na zagrożenia i sprawnego systemu zgłaszania incydentów
Polaków zapytano, czy szkoły zapewniają uczniom wystarczającą ochronę przed agresją i przemocą, w tym atakami z użyciem niebezpiecznych narzędzi. Odpowiedź „raczej nie” wskazało 36,3 proc. ankietowanych, a „zdecydowanie nie” – 18,2 proc. Z kolei 25,3 proc. respondentów wybrało „raczej tak”, a 9,1 proc. – „zdecydowanie tak”. Zdania w tej sprawie nie miało 11,1 proc. badanych. Tak wynika z raportu „Bezpieczeństwo w polskich szkołach w ocenie Polaków”, przygotowanego przez UCE RESEARCH i platformę ePsycholodzy.pl.
– Wynik 54,4 proc. to poważny sygnał ostrzegawczy, ale jeszcze nie dowód na to, że ponad połowa szkół jest niebezpieczna. Badani oceniają poziom ochrony, a nie liczbę faktycznych zdarzeń. Na ich opinię mogą wpływać doświadczenia, informacje o przemocy i sposób reagowania placówek. Szkoła nie wyeliminuje każdego konfliktu, ale powinna wcześnie rozpoznawać zagrożenia i zapobiegać ich eskalacji – komentuje Karolina Kuzia, psycholog i socjoterapeuta dzieci i młodzieży, konsultant merytoryczny badania.

Bezpieczeństwo w szkołach pod znakiem zapytania
Przewaga krytycznych opinii jest widoczna również w odpowiedziach zdecydowanych. Negatywne wskazania pojawiają się niemal dwukrotnie częściej niż pozytywne. Najliczniejszą grupę stanowią jednak respondenci, którzy wybrali odpowiedź „raczej nie”. Oznacza to, że krytyka częściej ma charakter umiarkowany, choć samo badanie nie pozwala ustalić jej przyczyn.
– Odpowiedź „raczej nie” nie musi oznaczać przekonania o stałym zagrożeniu. Polacy mogą dostrzegać luki w ochronie uczniów, choć wiele sytuacji oceniają jako bezpieczne. Zastrzeżenia mogą dotyczyć dyżurów, miejsc poza nadzorem czy reakcji na zastraszanie, ale nie znamy powodów konkretnych odpowiedzi. Jeśli szkoła reaguje dopiero na widoczne obrażenia, interwencja następuje za późno – zwraca uwagę Magdalena Lipińska, specjalistka ds. pedagogiki specjalnej i resocjalizacyjnej, konsultantka merytoryczna badania.
Liczba oficjalnych zgłoszeń może nie odzwierciedlać wszystkich doświadczeń uczniów. Część przypadków przemocy pozostaje poza wiedzą nauczycieli, szczególnie gdy dzieci obawiają się reakcji otoczenia. Same statystyki incydentów nie wystarczają więc do oceny bezpieczeństwa. Istotne jest również to, czy uczniowie mogą bez obaw informować o zagrożeniach.
Przemoc w szkołach nie zawsze jest zgłaszana
– Przemoc nie zawsze zaczyna się od bójki czy interwencji policji. Może przyjmować postać zastraszania, upokarzania albo gróźb poza zasięgiem nauczycieli. Takie zdarzenia mogą nie trafiać do rejestrów, więc niska liczba skarg nie dowodzi bezpieczeństwa. Jeśli uczniowie nie wierzą w skuteczność zgłoszeń albo obawiają się napiętnowania, szkoła traci źródło wczesnych informacji o zagrożeniach – dodaje Michał Pajdak z platformy ePsycholodzy.pl, współautor raportu.
Blisko co piąty respondent zdecydowanie krytykuje poziom bezpieczeństwa w szkołach. Nie oznacza to jednak, że osoby te bezpośrednio doświadczyły przemocy. Badanie nie ustala, czy na ich oceny wpłynęły osobiste przeżycia, relacje bliskich czy doniesienia medialne. Pokazuje natomiast skalę stanowczych zastrzeżeń wobec ochrony uczniów.
Pozytywnie poziom bezpieczeństwa ocenia jedynie 34,4 proc. badanych. Według autorów raportu wynik ten rodzi pytania o wiarygodność szkolnych zapewnień dotyczących ochrony uczniów.
Samo posiadanie instrukcji i regulaminów nie wystarcza. Ważniejsze jest to, czy dzieci i rodzice wiedzą, na jaką reakcję mogą liczyć po zgłoszeniu zagrożenia.
Jak poprawić bezpieczeństwo uczniów?
Ocena skuteczności działań podejmowanych przez szkoły wymaga czegoś więcej niż liczenia zgłoszeń. Większa liczba ujawnionych przypadków przemocy nie musi oznaczać gorszej ochrony uczniów. Liczy się także to, czy incydenty się powtarzają i czy podejmowane interwencje przynoszą oczekiwane rezultaty. Takie dane pozwalają odróżnić rzeczywistą skuteczność działań od korzystnego obrazu przedstawianego w dokumentacji.
– Szkoła ujawniająca więcej zdarzeń może mieć sprawniejszy system zgłaszania niż ta, w której problem jest niewidoczny. Ważniejsze są dane o powtarzalności przemocy, działaniach po zgłoszeniu i opiniach uczniów o uzyskanej pomocy. Nie chodzi tylko o to, czy placówka zapewnia, że jest bezpieczna, lecz czy potrafi wykrywać zagrożenia. Powinna ograniczać ich skutki i wyciągać wnioski z poważnych sygnałów – podsumowuje Michał Pajdak.
Tomasz Wypych




Komentarze
Pokaż komentarze (20)