Z artykułu dowiesz się:
- Ile miliardów złotych NFZ zalega placówkom medycznym za nadwykonania
- O ile wzrosła liczba chorych oczekujących w kolejkach z pilnym skierowaniem
- W których regionach na endoprotezę trzeba czekać nawet 85 miesięcy
- Dlaczego zadłużenie szpitali powiatowych sięgnęło rekordowych 38 miliardów złotych
Miliardy złotych długu. NFZ opóźnia wypłaty
Dramatyczna sytuacja w lecznicach wynika bezpośrednio z zatorów płatniczych po stronie płatnika. Wiceprezes NFZ Jakub Szulc przyznał 2 września przed sejmową Komisją Finansów Publicznych, że za świadczenia limitowane wykonane w 2025 roku ponad wartość umów Fundusz nadal nie zapłacił „lekko ponad 2 mld zł”.
Zaległości dotyczą również bieżącego okresu rozliczeniowego. Prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński przekazał, że według wiceszefa NFZ wypłaty za nadwykonania z drugiego kwartału 2026 roku ruszą dopiero w listopadzie. To aż pięciomiesięczny poślizg, przez który samorządy muszą kredytować bieżącą działalność szpitali.
Trudna sytuacja finansowa rzutuje na funkcjonowanie całego systemu opieki. Dane Ministerstwa Zdrowia wskazują, że niemal 90 proc. ankietowanych szpitali powiatowych notuje stratę na działalności podstawowej. Ich łączne zadłużenie osiągnęło nienotowany dotąd pułap 38 miliardów złotych.
Telefon ze szpitala i zabieg odwołany
Szpitale nie mają pieniędzy na bieżące funkcjonowanie, więc odsuwają w czasie kosztowne operacje ortopedyczne. Zmianę terminów zabiegów odczuwają pacjenci w całym kraju. – Końcówka roku na oddziałach ortopedycznych oznacza telefony do pacjentów i zmianę terminów dużych zabiegów – przyznał Mateusz Szulc, rezydent ortopedii i prezes Wielkopolskiej Rady Lekarskiej.
Dyrektorzy jednostek medycznych wprost przyznają, że nie mogą ryzykować powiększania deficytu. Marta Nowacka przekazała w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną”, że żaden szpital nie otrzymał od NFZ zapłaty za ubiegłoroczne nadwykonania. Rozmówczyni dziennika mówiła, że placówki ostrożniej planują nadwykonania, bo Fundusz nie chce za nie płacić. Planowe zabiegi rozpisują tak, by zmieścić się w kontrakcie, co siłą rzeczy wydłuża kolejki.
Skrajne kolejki w regionach. Nawet 85 miesięcy czekania
Skutki cięć widać najwyraźniej w zestawieniach czasu oczekiwania na endoprotezoplastykę stawu kolanowego. Choćby w 4. Wojskowym Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu czas oczekiwania na ten zabieg wynosi 74 miesiące. W Komorowicach pod Wrocławiem pacjenci czekają 32 miesiące, a w Lubinie 13 miesięcy - czytamy w "Business Insider".
Rekordy padają w kujawsko-pomorskim, gdzie na endoprotezoplastykę czeka się 85 miesięcy, czyli ponad siedem lat. Z kolei w województwie lubelskim skrajne terminy wynoszą 23 miesiące oraz 2 miesiące. Na Mazowszu w kilku placówkach przyjęcie jest możliwe od razu. Pacjenci zapisani w trybie stabilnym czekają na endoprotezę kolana średnio 475 dni, a na zabieg stawu biodrowego 447 dni.
Sztuczny tłok w kolejkach do specjalistów
Z oficjalnego raportu NFZ za drugi kwartał 2026 roku wynika, że w porównaniu z pierwszym kwartałem w kolejkach przybyło 62,8 tys. pacjentów z pilnym skierowaniem. Łączna liczba takich chorych osiągnęła 980 tys. osób, co stanowi wzrost o 180 tys. względem ubiegłego roku.
Niektórzy eksperci zwracają uwagę na mechanizm obronny lekarzy. Medycy, wiedząc o wieloletnich kolejkach, wystawiają skierowania w trybie pilnym, by ratować chorych przed długim oczekiwaniem. W ten sposób powstaje "sztuczny tłok”, który utrudnia dostęp do pomocy. Systemową niewydolność potwierdza przykład Szpitala Wojewódzkiego w Poznaniu. Na koniec września 2026 roku łączna kwota świadczeń niezapłaconych tej placówce przez NFZ wyniosła 41 mln zł. Szpital ograniczył przyjęcia wyłącznie do ostrego dyżuru i trybu pilnego, a planowe zabiegi wyznaczył na odległe terminy w kolejnym roku.
Fot. Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Krakowie-Prokocimiu/East News
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze (37)