Z artykułu dowiesz się:
- Co znaleziono w dzielnicy Mazury
- Czy są ranni po uderzeniu obiektu
- Jakie służby prowadzą działania
- Co ustalono po wczorajszym incydencie w Józefowie
Tajemniczy obiekt w Lubaczowie. Mieszkańcy ewakuowani
Wszystko działo się na osiedlu Mazury w Lubaczowie. Zgłoszenie o nieznanym przedmiocie na terenie niezamieszkałej posesji trafiło do policjantów tuż po godzinie 13. Według nieoficjalnych ustaleń Polsat News odnaleziona konstrukcja wykonana jest ze styropianu i ma około 80 centymetrów długości. Zanim upadła na ziemię, miała odbić się od ściany budynku mieszkalnego. Jedna z hipotez zakłada, że może to być dron przemytniczy lub zwiadowczy, jednak służby wciąż nie potwierdziły pochodzenia maszyny.
Służby ratunkowe pojawiły się na miejscu krótko po zgłoszeniu. Ze względów bezpieczeństwa z okolicznych budynków ewakuowano mieszkańców, a rejon zdarzenia zabezpieczyli strażacy. Funkcjonariusze policji rozpoczęli czynności sprawdzające, by wykluczyć ewentualne zagrożenie pirotechniczne.
Komenda Wojewódzka Policji w Rzeszowie przekazała oficjalny komunikat. Zaznaczono w nim, że nikt nie ucierpiał. - Po godzinie 13, lubaczowscy policjanci otrzymali zgłoszenie, że na jednej z niezamieszkałych posesji w Lubaczowie, znajduje się przedmiot przypominający bezzałogowy statek powietrzny. Policjanci zabezpieczają miejsce zdarzenia. Nikomu nic się nie stało - przekazali funkcjonariusze w komunikacie opublikowanym na platformie X. Komunikat zamieściła również Żandarmeria Wojskowa.
Służby specjalne w akcji
Sprawa jest traktowana priorytetowo ze względu na lokalizację w rejonie przygranicznym. O znalezieniu bezzałogowca powiadomiono najważniejsze formacje odpowiedzialne za bezpieczeństwo państwa. Do działań włączono Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Służbę Kontrwywiadu Wojskowego oraz Prokuraturę Rejonową w Lubaczowie.
Na miejscu pojawili się również żołnierze Żandarmerii Wojskowej. Służby ustalają, skąd nadleciał obiekt i w jakich okolicznościach znalazł się nad zabudowaniami. To kolejny podobny incydent w ostatnich dniach. Tydzień wcześniej obiekt na plaży w Karwi zmobilizował kontrterrorystów i wojsko, a MON potwierdziło, że był to polski dron testowy.
Wczorajszy incydent pod Warszawą. Rozbił się dron WITU
Środowe wydarzenia na Podkarpaciu nastąpiły dzień po upadku bezzałogowca na Mazowszu. We wtorek w godzinach popołudniowych dron spadł na teren prywatnej posesji w Józefowie, w gminie Nieporęt pod Warszawą.
Tamta sprawa została szybko wyjaśniona. Maszyna należała do Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia w Zielonce. Jak przekazali przedstawiciele instytutu, do wypadku doszło podczas lotu ćwiczebnego, gdy operatorzy około godziny 16:03 utracili łączność z maszyną. Przedstawiciele służb podkreślili, że w Józefowie nie było zagrożenia dla ludności cywilnej. Bezzałogowiec był polską maszyną ćwiczebną, wykorzystywaną do celów szkoleniowych i podstawowych prac konstrukcyjnych. Nie był uzbrojony ani nie miał ładunku pirotechnicznego.
- Dziś w godzinach popołudniowych policja otrzymała sygnał o upadku drona na jednej z posesji w Józefowie. Ustaliliśmy, że pracownicy Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia stracili łączność z maszyną ćwiczebną. Bardzo szybko pojawili się na miejscu, zabezpieczyli i zabrali ten sprzęt. Nikomu nic się nie stało. Nie doszło również do żadnych strat w mieniu - informowała we wtorek podinsp. Marta Sulowska.
Funkcjonariusze pracujący na miejscu w Lubaczowie kontynuują badanie zabezpieczonego obiektu. Ekspertyzy mają pomóc ustalić jego pochodzenie i przeznaczenie.
Fot. Żandarmeria Wojskowa/East News
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (23)